Niemieckie warzenie: Bundesliga vs. VAR – przegrywa człowiek


Winny VAR, sędziowie czy przepisy?

3 lutego 2019 Niemieckie warzenie: Bundesliga vs. VAR – przegrywa człowiek

W sobotę w Bundeslidze mieliśmy być świadkami bardzo ciekawych starć. W Leverkusen gospodarze podejmowali Bayern. We Frankfurcie grał lider tabeli – Borussia Dortmund. Miało być sporo emocji piłkarskich ze względu na sytuację w lidze. Niestety przez działanie systemu VAR na BayArena zamiast rozmawiać i pisać o piłce nożnej, będzie się ostro dyskutować na tematy sędziowskie.


Udostępnij na Udostępnij na

Ten felieton pierwotnie miał być poświęcony sobotnim meczom Bundesligi. Były one bardzo istotne w kwestii walki nie tylko o mistrzostwo, ale też pozostałe miejsca premiujące udziałem w europejskich pucharach. Również pod tym względem wczorajszy dzień był mocno promowany w niemieckich mediach. Jednym z hitów był pojedynek Bayeru Leverkusen z Bayernem Monachium. Niestety w pewnym stopniu niespodziankę w wykonaniu „Aptekarzy” (wygrana 3:1) za swój cień chowają dyskusje z werdyktami sędziowskimi z pomocą VARu.

Ręka – karny?

Już na samym początku hitu na BayArena doszło do sporej kontrowersji. Mats Hummels we własnym polu karnym zablokował uderzenie Kevina Vollanda ręką. Nie była ona przy ciele, tylko wyraźnie odstawała do boku. Dla większości ludzi na boisku, trybunach czy przed telewizorami to był ewidentny rzut karny. Ale nie dla pana Tobiasa Stielera, który jeszcze miał wątpliwości. O analizę poproszono VAR, który… podtrzymał decyzję sędziego głównego o braku „jedenastki”.

Szybki rzut oka na przepis dotyczący zagrania piłki ręką: – Zagranie piłki ręką ma miejsce w sytuacji, gdy zawodnik rozmyślnie dotyka piłkę dłonią lub ramieniem. Przy ocenie zagrania piłki ręką sędzia musi wziąć pod uwagę:

  • czy ma miejsce ruch ręki do piłki (a nie piłki do ręki),
  • odległość przeciwnika od piłki (nieoczekiwana piłka),
  • ułożenie rąk, które samo w sobie niekoniecznie stanowi o przewinieniu,
  • czy dotknięcie piłki nastąpiło poprzez trzymany w ręce przedmiot (element stroju, ochraniacz, itp.),
  • czy piłka została trafiona przedmiotem rzuconym w jej kierunku (but, ochraniacz, itp.).

Patrząc na listę rzeczy, na które ma zwrócić uwagę sędzia, to wydaje się jasne. Hummels popełnił wykroczenie. Z tym że powyższy zapis mówi też jasno o ocenie. Jej ma dokonać sędzia, a w przypadku uruchomienia VAR sędziowie. Przepis dotyczący zagrania piłki ręką jest tak pokręcony, że mają z nim problem arbitrzy prowadzący zawody. To był dość istotny moment, bo sam początek meczu. Bayer mógł po rzucie karnym wyjść na prowadzenie, które mogło wpłynąć na losy spotkania. Na szczęście dla „Aptekarzy” ostatecznie nie miało to większego znaczenia dla losów pojedynku.

To nie pierwszy i nie ostatni raz, kiedy po meczu Bundesligi będzie się dyskutować o tym przepisie. Jakby było mało, podczas tego meczu do podobnego zagrania doszło w drugiej części spotkania. Wtedy to Leon Goretzka dotknął ręką piłkę, próbując na swojej połowie przerwać akcję gospodarzy. Sędzia nie miał wówczas żadnych wątpliwości, aż sami komentatorzy Eleven relacjonujący to spotkanie nie wiedzieli, co odpowiedzieć. Zresztą żeby pokazać, jak mocno niejasna jest ta zasada, wstawimy poniżej kilka tweetów dotyczących sytuacji z Hummelsem.

Czas na zmianę przepisu

Od wielu lat obserwujemy rozgrywki piłki nożnej na całym świecie, ale od kilku lat pozostawienie interpretacji sędziom w sprawie zagrania piłki ręką doprowadza wszystkich do szewskiej pasji. Zarówno sami arbitrzy, jak i eksperci mają już powoli dość. Nie powinno być tak, że takie zagranie aż tak wpływa na obraz meczu. Na szczęście zauważyła to też FIFA. W tym roku w marcu ma odbyć się spotkanie IFAB dotyczące zmiany przepisów gry w piłkę nożną. Jednym z punktów ma być ta nieszczęsna ręka.

W 2019 roku zmienią się przepisy piłki nożnej?

Są też plusy

Żebyśmy nie wyszli tylko na krytyków systemu VAR, musimy też wspomnieć o jego dwóch dobrych zastosowaniach. Wiązało się to również z dość dużą dyskusją i dotyczyło kluczowych sytuacji z meczu Bayeru z Bayernem. Pierwsza miała miejsce w końcówce pierwszej połowy przy akcji gości. Szybka kombinacyjna wymiana piłek od środka pola i podanie do Roberta Lewandowskiego „w uliczkę”. Polak stając oko w oko z Lucasem Hradeckym, nie marnuje swojej okazji, ale jego radość szybko zostaje przerwana. Sędzia liniowy sygnalizuje spalonego. Była to dość stykowa sytuacja, więc poproszono system VAR o analizę. Pokazujemy jej wynik poniżej.

iGol.pl

Pozycję spaloną kapitana reprezentacji Polski wyłapano dosłownie na milimetry. Gdyby tutaj nie było VARu, to Bayern prowadziłby 2:0 i być może wywiózłby komplet punktów z BayArena. W drugiej połowie przy wyniku 2:1 dla Bayeru poszła kontra gospodarzy zakończona golem na 3:1. Ta akcja była szybko przeprowadzona i goście sygnalizowali spalonego jednego z „Aptekarzy”. System VAR został ponownie uruchomiony i znowu zdecydowały milimetry. Okazało się, że Niklas Suele nie został wyprzedzony ani przez Juliana Brandta, ani przez Lucasa Alario.

Szukanie w taki sposób gola przedłuża czas oczekiwania, ale też w pewien sposób przynosi kolejną krytykę. W Niemczech za takie zachowanie oberwało się również VARowi. Przed tygodniem w meczu Mainz z Nuernberg (2:1) także doszukano się spalonego na milimetry. Do jego wyłapania było potrzebne drugie nałożenie linii, za co pretensje miały głównie media. Gdyby nie ten „wynaleziony” spalony, to beniaminek prowadziłby 2:1. A tak parę minut później to właśnie przybysze z Bawarii stracili gola.

System VAR jest po to, żeby pomagać sędziom i stanowić o sprawiedliwości, ale niestety póki będziemy mieli jeszcze problemy z przepisami piłki nożnej, czasem podejmowania decyzji z analizy wideo oraz brakiem jasnego sygnału, co jest sprawdzane, i pokazaniem po tym werdyktu (nie zawsze jest to pokazywane), to będziemy mieli ciągłe dyskusje jeszcze godziny po meczach. A chyba też m.in. po to wprowadzano tę technologię, żeby tych spornych rozmów było mniej, prawda?

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze