Po emocjonującym meczu Wisła Kraków przegrywa z Tottenhamem 1:2. Choć gospodarze prezentowali się lepiej, zwycięska bramka padła w kontrowersyjnych okolicznościach. Wynik na White Hart Lane stawia kwestię awansu pod wielkim znakiem zapytania.
Korespondencja z Londynu
Wisła niczym równy z równym grała przeciwko angielskiemu zespołowi. Stworzyła równie wiele okazji strzeleckich, a o porażce przesądziła decyzja sędziego liniowego. Niemniej jednak kibice i trener Maciej Skorża Londyn opuszczają zadowoleni.

Już w czwartej minucie spotkania zakotłowało się pod bramką Mariusza Pawełka, kiedy groźnie piłkę z prawej strony dośrodkowywał David Bentley. Szybko inicjatywę przejęła jednak Wisła. Szybkie podania z pierwszej piłki, przenoszenie gry z jednego skrzydła na drugie. Dobre sytuacje wypracowali sobie wówczas Paweł Brożek oraz Radosław Sobolewski, ale ich strzały były niecelne.
Wraz z upływem czasu gry ataki Tottenhamu przybrały ponownie na sile. Angielski zespół raz po raz atakował skrzydłami, ale piłka nie potrafiła znaleźć w polu karnym osamotnionego Darrena Benta. Menadżer Juande Ramos ponownie zdecydował się wystawić tylko jednego napastnika w wyjściowej jedenastce, który nie mógł w pojedynkę przebić się przez mur obronny gości.
Oba zespoły grały niczym wytrawni bokserzy, cios za cios. Na groźne uderzenie Jonathana Woodgate’a głową po rzucie rożnym szybko odpowiedział silnym strzałem Rafał Boguski. Znacznie niżej notowani mistrzowie Polski nie zamierzali łatwo oddać pola ostatniemu zespołowi w tabeli Premiership.
Wisła zaczęła zdyscyplinowana taktycznie, grając wysokim pressingiem. Wraz z upływem minut defensywa krakowian zaczęła popełniać błędy. Po pierwszym poważniejszym Pawełka stratował Bent i potrzebna była pomoc lekarzy. Po drugim gospodarze wyszli na prowadzenie. Z lewej strony piłkę wyłożył Aaron Lennon, a Bentley strzałem w długi róg nie dał szans Pawełkowi.

Kibice na White Hart Lane nie zdążyli ponownie usiąść, a już padła kolejna bramka. Tym większe zaskoczenie, że było to trafienie dla gości z Polski. Beznadziejną postawę linii defensywnej Spurs wykorzystał , wyrównując stan rywalizacji. Największa w tym zasługa kapitana Anglików, , który nie ustawił pułapki ofsajdowej. – Tak, popełniłem błąd – przyznał czarnoskóry obrońca podczas pomeczowej konferencji.











