Portugalczyk Jose Mourinho, zmuszony przez przepisy UEFA, zabrał głos na konferencji prasowej przed jutrzejszym pojedynkiem Realu Madryt z Bayernem Monachium. Przypomnijmy, że trener „Królewskich” ostatnimi czasy na rozmowy z dziennikarzami przed meczami ligowymi wysyła Aitora Karankę.
– Największą pochwałą dla zespołu jest mówienie, że gra jak prawdziwa drużyna. To właśnie myślę o Bayernie Monachium. Uważam, że to świetna drużyna ze znakomitymi zawodnikami. Bayern to optymalny zespół, który stał się mocny za van Gaala, a teraz gra doskonały futbol pod wodzą Heynckesa. Ma prawo wierzyć w to, że awansuje do finału – tymi słowami rozpoczął swoją konferencję prasową Jose Mourinho, który został spytany o to, jak scharakteryzowałby swojego jutrzejszego rywala.

Trener „Królewskich” nie chciał podawać zgromadzonym dziennikarzom, w jakim zestawieniu wyjdzie na Allianz Arenę jego ekipa, jednak zapewnił, że wyjściowy skład ma już rozpisany. – Nie mam żadnych wątpliwości co do jedenastki. Wiem, kto zagra, kto będzie na ławce i kto obejrzy mecz z trybun. Wiele pracowałem nad tym meczem. Zazwyczaj lubię być pewny swoich decyzji przed pójściem spać. Teraz też już to zrobiłem.
Kolejne pytanie dziennikarzy dotyczyło tego, co często Portugalczyka drażni, czyli kwestii sędziowskich. Arbitrem jutrzejszego meczu będzie Howard Webb. – Webb jest świetnym arbitrem z olbrzymim doświadczeniem w tego typu meczach. Mam tylko nadzieję, że dobrze wykona swoją pracę i będzie podejmował dobre decyzje. Moi zawodnicy pomogą jak tylko będą mogli, ale czasem dyktowane są wątpliwe rzuty karne, które kosztują drużynę porażkę – powiedział Mourinho, który zna angielskiego arbitra z czasów swojej przygody trenerskiej z Chelsea Londyn.
Trener „Los Blancos” został następnie zapytany o sytuację Ricardo Kaki i Lassany Diarry. – Nie powiem nic na temat jutrzejszego składu. Doskonale wiem, kim jest Kaka, i zdaję sobie sprawę z jego dobrej gry w Lidze Mistrzów. To nie byłoby mądre z mojej strony, gdybym nie wykorzystywał zawodników z takimi umiejętnościami. Na Diarrę również liczyłem w tym sezonie i będę w następnym. Nie dostał powołania na mecz z Valencią i mógł robić, co mu się podobało.
– Wyrównanie bramkowego rekordu nie jest dla mnie najważniejsze, choć oczywiście to wspaniała rzecz, która udowadnia, że drużyna chce tworzyć spektakl i wygrywać każdy mecz. Miejmy nadzieję, że przełoży się to na zdobycie w tym sezonie jakiegoś tytułu – podkreślał Mourinho, który nie przywiązuje zbyt wielkiej uwagi do rekordów, ani tych zespołowych, ani indywidualnych, ale też dodaje, że nie do niego należy wygłaszanie jakichkolwiek sądów. – mówił dalej były szkoleniowiec Interu, który nie miał zamiaru wypowiadać się na temat historii. Portugalczyka interesuje jedynie kolejny mecz.










