Zakończył się piątek z PKO BP Ekstraklasą, a więc warto go podsumować. Na wstępie 11. kolejki ligowych zmagań dostaliśmy spotkanie dołu tabeli. Beniaminek z Krakowa podejmował Raków Częstochowa. Daniem głównym miało być spotkanie Widzewa Łódź z Wisłą Kraków. Oba zespoły spotkały się na poziomie PKO BP Ekstraklasy pierwszy raz od 2014 roku.
Raków Częstochowa z przełamaniem!
„Medaliki” przyjeżdżały do Krakowa w bardzo trudnym położeniu. Znajdowały się na ostatnim miejscu w tabeli, a na swoim koncie posiadały tylko i wyłącznie jedno zwycięstwo oraz aż dziewięć porażek. Wieczysta także nie była w najlepszej sytuacji. Znajdowała się ona tuż nad strefą spadkową, mając tyle samo, bo tylko osiem, punktów co 16. w tabeli Radomiak Radom. Można więc powiedzieć, że to spotkanie było rodem ze starć o sześć punktów.
Pierwsza połowa była interesująca oraz wyrównana, jednak nie owocowała trafieniami. Na gole poczekaliśmy więc aż do 69. minuty. Wtedy kapitalne zagranie w kierunku Lisandro Semedo posłał Efthymios Koulouris, a skrzydłowy Wieczystej z zimną krwią wykończył stuprocentową sytuację. Wynik w końcu się otworzył.
Raków Częstochowa jednak odpowiedział. W 75. minucie „Medaliki” miały rzut rożny. Piłkę z lewego narożnika boiska w pole karne posłał Karol Struski, wypiąstkował ją Mateusz Kochalski, jednak padła ona pod nogi Częstochowian. Uderzenie oddał Erick Otieno, a piłka po jego strzale wylądowała na ręce Efthymiosa Koulourisa. Po wideoweryfikacji arbiter Paweł Raczkowski wskazał na wapno.
Do futbolówki ustawionej na 11. metrze podszedł Lamine Diaby-Fadiga i pewnie wykorzystał rzut karny. Mateusz Kochalski totalnie nie wyczuł intencji strzelającego. Raków wraz z Diabym-Fadigą na tym nie poprzestał.
W 88. minucie błąd Dujmovicia wykorzystał . Polak podał futbolówkę mniej więcej na 11. metr, a tam czekał już na nią , który zamienił dogodną sytuację na drugą bramkę. Raków Częstochowa w końcu się przełamał!











