Reprezentacja Polski pod wodzą Jana Urbana znajduje się w bardzo ciężkiej sytuacji. Po październikowych meczach widmo awansu do Dywizji A jest już praktycznie niewidoczne, a Polska polega teraz głównie na potknięciach rywali. Głównym bohaterem tego dramatu nie jest jednak selekcjoner, a sam prezes – Cezary Kulesza, który wciąż szuka prób ratunku po kolejnych wizerunkowych aferach. Choć obecny trener otrzymał kredyt zaufania na najbliższe dwa pojedynki Ligi Narodów, to utrata posady bezustannie nad nim wisi. Prześwietlamy opcje trenerskie, gdzie granica między absurdem a realizmem jest bardzo cienka.
Gorąco w gabinetach
Reprezentacja Polski ma problem obecnie nie tylko na murawie. Za ścianą, w gabinetach atmosfera jest porównywalna, a może i gorsza. Cała kadencja Cezarego Kuleszy na stanowisku prezesa PZPN-u ciągle lawiruje wokół afer i skandali. Co chwilę widzimy gaszenie pożarów, brak decyzyjności oraz odbijanie się od ściany do ściany. Jan Urban stanął w samym centrum tego pożaru. Po przeciętnych wynikach w 2026 roku dostał jeszcze jedną szansę – listopadowe mecze Ligi Narodów. Większość obserwatorów polskiej piłki ma jednak co do tego takie same odczucia – to sztuczne przedłużanie kadencji Urbana. To już szósty rok „prezesowania” Kuleszy, a do tej pory nie było selekcjonera, który nie był krytykowany przez polską społeczność.
Jerzy Brzęczek

Jednym z głównych faworytów do objęcia posady selekcjonera reprezentacji Polski jest Jerzy Brzęczek. Prowadzona przez niego młodzieżowa kadra Polski U-21 przypieczętowała awans na Mistrzostwa Europy. Awans nie był łatwy i rodził się w bólach. Po fatalnym meczu z Włochami (przegrana 2:6), nasza kadra młodzieżowa potrzebowała interwencji „piłkarskich bogów” i pomocy reprezentacji Grecji. Cel został ostatecznie osiągnięty
Wydaje się, że dla Cezarego Kuleszy to opcja idealna: Jerzy Brzęczek zna realia kadry, jest zatrudniony w strukturach PZPN-u i mógłby ominąć czas aklimatyzacji.
Problemem może być pamięć o specyficznym stylu gry za czasów, gdy był selekcjonerem seniorskiej kadry. Przeszkodą mogą być również skomplikowane relacje z liderami zespołu, oczywiście z Robertem Lewandowskim na czele. Jeszcze jednym z problemów może być fakt, że trener, który awansował z kadrą na duży turniej, zechce na nim trenować.
Niemniej, jeśli w listopadzie Urban ostatecznie straci posadę, Jerzy Brzęczek może być najprostszym sposobem na próbę ugaszenia pożaru.
Maciej Skorża

Maciej Skorża jest trenerem, którego nazwisko pojawia się praktycznie za każdym razem, gdy idzie o zmianę trenera. Jest to najbardziej logiczny wybór. Skorża to gwarant spokoju i dobrej taktyki, którego reprezentacja Polski potrzebuje „na już”. W latach 2002-2006 był asystentem trenera Pawła Janasa. Z kadrą jest więc obyty. Jest doświadczonym trenerem na polskim podwórku. Zaznał również smaku zagranicznej piłki; trenował kadrę ZEA do lat 23, jak i Urawa Red Diamonds – drużynę z najwyższej klasy rozgrywkowej Japonii.
Głównym problemem może okazać się sam Maciej Skorża. To szkoleniowiec, który ceni sobie spokój i możliwość wprowadzenia sztywnych warunków. Należy sobie zadać więc pytanie – czy tak poukładany i ceniony szkoleniowiec będzie chciał wejść do rzeki PZPN-u? Maciej Skorża na pewno wie, jak toksyczne potrafi być środowisko wokół kadry. Nie wydaje się, aby tak uznany trener chciał gasić potężny ogień rozpętany wokół reprezentacji Polski, narażając się na krytykę.
Marek Papszun

Marek Papszun to selekcjoner, który polskie podwórko zna jak nikt inny. Potrafi zbudować z piłkarzy wojowników oraz genialnie zorganizować blok defensywny, co udowodnił, wygrywając z Rakowem Częstochowa Ekstraklasę. W mediach raz po raz pojawia się jego nazwisko w kontekście objęcia posady selekcjonera reprezentacji Polski. Papszun nie prosi o zaangażowanie – on go wymaga. Formacja z trzema obrońcami i żelazna dyscyplina mogłyby wstrząsnąć gwiazdami Biało-Czerwonych.
Niestety dla zwolenników tej opcji, na drodze leżą dwie przeszkody, które sprawiają, że jest to mało prawdopodobny scenariusz. Po pierwsze, Marek Papszun buduje w tym momencie obiecujący projekt Legii Warszawa, a zwerbowanie go do kadry kosztem porzucenia stołecznego klubu jest praktycznie nierealne. Ciężko wierzyć w to, że trener wicelidera Ekstraklasy porzuci klub dla objęcia reprezentacji Polski. Po drugie, gdyby już doszło do angażu Papszuna w szeregi Biało-Czerwonych, mogłyby wrócić demony przeszłości. Kibice znów mogliby kręcić nosem, patrząc na pragmatyczny i defensywny styl gry, tak jak to było za kadencji Michniewicza lub Brzęczka.
Choć temat Marka Papszuna w reprezentacji Polski wraca jak bumerang, ciężko spodziewać się, że to właśnie on potencjalnie zastąpi Jana Urbana. Scenariusz ten należy odłożyć na półkę z napisem „mało prawdopodobne” – choć w świecie polskiej piłki nic nie jest niemożliwe.
Vladimir Petkovic

Vladimir Petkovic to jedna z zagranicznych opcji „premium”. Bośniak niedawno wylądował na liście wolnych agentów trenerskich. Petkovic rozstał się w sierpniu 2026 roku z reprezentacją Algierii. Przed objęciem kadry z północy Afryki, przez 7 lat trenował reprezentację Szwajcarii. W 2017 roku wyprowadził nawet Helwetów na 4. miejsce rankingu FIFA. Potrafi poukładać drużynę, która na papierze nie wygląda na czołową. Nie ulega presji na wielkich turniejach i prezentuje ciekawą dla oka piłkę.
Cezary Kulesza rozmawiał z Bośniakiem w 2023 roku. Wtedy to prezes PZPN-u odprawił go i postawił na Fernando Santosa, który doskonale pamiętamy, jak sobie poradził. Vladimir Petkovic to bardzo ciekawa propozycja dla reprezentacji Polski. Pytanie jest jedno – czy będzie chciał podpisać kontrakt z kadrą, która zrezygnowała z niego 3 lata temu?
Kasper Hjulmand
Jeśli Cezary Kulesza naprawdę chciałby zaryzykować i postawić na kogoś, kogo chcieliby również kibice Polski, na jego biurko powinno trafić CV Kaspra Hjulmanda. Architekt wielkiej Danii, która dotarła do półfinału EURO 2020 oraz człowiek, który niedawno zbierał szlify w Bundeslidze, prowadząc Bayer Leverkusen. Duńczyk to synonim skandynawskiej kultury pracy, taktycznej elastyczności oraz świetnego podejścia do młodzieży w kadrach reprezentacji.
Jest to selekcjoner, który mógłby z pewnością wprowadzić polską kadrę w XXI wiek. W chwili obecnej mamy w reprezentacji Polski wymianę pokoleniową, a Kasper Hjulmand jest absolutnie topowym trenerem, jeśli chodzi o wprowadzanie nowych zawodników do seniorskiej kadry. Jest to jedna z najbardziej kuszących opcji na giełdzie wolnych trenerów. Jeśli PZPN nie ma w gabinetach kolejnych tajnych planów na „naprawę” reprezentacji Polski, to powinna być jedna z pierwszych rozpatrywanych kandydatur.
Podsumowanie kandydatur
Niezależnie od tego, czy stery reprezentacji przejmie wyjadacz polskiego podwórka, będący na fali awansu z młodzieżówką Brzęczek, czy zagraniczny eksperyment – czas półśrodków minął. Listopadowy dwumecz ze Szwecją i Rumunią prawdopodobnie zmusi PZPN do działania, ale nowa twarz na ławce trenerskiej nie rozwiąże problemów sama z siebie.
Polska drużyna od lat cierpi na brak tożsamości. Kolejni selekcjonerzy stają się jedynie twarzami, chłopcami do bicia, którzy przyjmują dużą część krytyki za każde niepowodzenie. Jeśli potencjalny, nowy szkoleniowiec nie otrzyma od Cezarego Kuleszy większej swobody i szansy na dłuższe budowanie, szybko utonie w tym samym bagnie, co jego poprzednicy. Listopad odpowie na kluczowe pytanie: czy polska piłka dorośnie wreszcie do poważnego projektu na lata, czy znowu wybierze wyłącznie ratowanie krótkofalowe.










