Jose Mourinho po odpadnięciu z Ligi Mistrzów nie jest szczęśliwy. Porażki swojej drużyny upatruje w za późno strzelonej bramce. Trener niechętnie wypowiada się również o swojej przyszłości.

– Myślę, że mogliśmy wygrać. Mieliśmy kilka znakomitych szans, ale wykorzystaliśmy je dopiero w końcówce spotkania, kiedy zaryzykowaliśmy absolutnie wszystko. Gdybyśmy strzelili gola szybciej, szanse na awans byłyby większe. Mimo wszystko pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem z charakterem. Ale nie zapominajmy o pierwszym meczu, ponieważ to on zaważył na naszej przegranej – powiedział po spotkaniu Mourinho. Portugalski trener już trzeci raz z rzędu odpadł z rozgrywek na etapie półfinału. W poprzednich latach za silne okazały się Barcelona oraz Bayern Monachium, teraz Borussia Dortmund.
– Jeszcze nie wiem, czy zostanę w Madrycie na kolejny sezon. Chcę pracować tam, gdzie mnie kochają. Wiem, że w Anglii jestem kochany. W Hiszpanii kocha mnie jeden klub, ale tutaj wielu ludzi mnie nienawidzi – dodał Mourinho. Jak potoczą się losy Portugalczyka? Na razie wiele nie wiadomo. Nie jest tajemnicą, że Roman Abramowicz chce z powrotem swojego byłego trenera.
Wczoraj Real pokazał jak się odpada z honorem.
Dzisiaj tego samego oczekuję od piłkarzy Barcelony
(niestety ale w remontadę nie wierzę bo będą
grać z najlepszym w historii Bayernem).
Przyszłość Realu jest jasna- pewnikiem jest
odejście Mourinho lub Casillasa. Pierwszy z nich
zdecydowanie oświadczył, że będzie stawiał na
Diego Lopeza (rozumiem tą decyzję z czysto
sportowego punktu widzenia- Lopez dzisiaj po prostu
jest lepszy od Ikera) a drugi na pewno nie pogodzi
się z rolą zmiennika (symbol i żywa legenda klubu
miałaby schować swoją dumę do kieszeni??? Nie ma
takiej opcji). Stawiam jednak na odejście Mourinho
bo nie wyobrażam sobie Casillasa w barwach innego
klubu.