W ostatnich tygodniach coraz głośniejszy staje się temat powołania do reprezentacji Polski 25-letniego Ellisa Simmsa. Obiecujący napastnik Coventry City ma być jednym ze sposobów na załatanie dziury po zbliżającym się już do emerytury Robercie Lewandowskim. Byłby on oczywiście jednym z wielu „farbowanych lisów” w historii naszej kadry. Historia zna jednak wiele przykładów piłkarzy, którzy mogli stanowić o sile naszej kadry, ale postanowili reprezentować inne barwy i to właśnie takim przypadkom postanowiłem się przyjrzeć.
Miroslav Klose
To zestawienie nie mogło nie zacząć się od Miroslava Klose. Legendarny napastnik przyszedł na świat w Opolu jako syn piłkarza Józefa Klose oraz Barbary Jeż – 45-krotnej reprezentantki Polski w piłce ręcznej. Niedługo po narodzinach syna rodzina wyemigrowała do Francji w związku z transferem ojca do tamtejszego AJ Auxerre. W 1984 powrócili do Opola, a trzy lata później przenieśli się do Niemiec i to właśnie tam Klose stawiał swoje pierwsze kroki w futbolu.
Reszta tej historii jest już raczej dobrze znana. „Miro” wybrał grę dla reprezentacji Niemiec, z którą sięgnął po aż sześć medali najważniejszych imprez, w tym złoto mistrzostw świata wywalczone w 2014 roku w Brazylii. Jego 16 bramek na mundialach było do niedawna rekordem wszech czasów, pobitym dopiero przez Kyliana Mbappe i Lionela Messiego podczas tegorocznego turnieju w USA, Kanadzie i Meksyku. 71 trafień w 137 występach w barwach „Die Mannschaft” jest za to wynikiem, którego nie poprawił i prawdopodobnie przez wiele lat nie poprawi nikt.
Przez wiele lat polscy kibice odnosili wrażenie, że Klose próbuje się odciąć od swojego pochodzenia. Wszystko zmieniło się w 2012 roku, po wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej”.
Tu się urodziłem, tu spędziłem część dzieciństwa, tu mam rodzinę. Poza tym, moja żona pochodzi z Polski. Z dziećmi rozmawiamy po polsku i po niemiecku. (…) Nigdy nie zapomnę, skąd pochodzę – przyznał napastnik.
Po zakończeniu kariery Klose nie zniknął ze świata futbolu i od kilku lat rozwija się w roli trenera. W 2025, po rezygnacji Michała Probierza, wyraził nawet chęć objęcia reprezentacji Polski, jednak ostatecznie PZPN postawił na Jana Urbana.
Lukas Podolski
41-latek urodził się w Gliwicach i, podobnie jak Klose, jest synem piłkarza i szczypiornistki. Gdy Łukasz miał dwa lata, rodzina przeniosła się do Niemiec i to właśnie tam Podolski dojrzewał, zarówno jako człowiek, jak i piłkarz. Mimo wszystko nigdy nie zapomniał o swoim pochodzeniu. Wręcz przeciwnie – regularnie odwiedzał nasz kraj, a w 2003 roku wyraził nawet chęć gry z orzełkiem na piersi. Oficjalną propozycję otrzymał jednak dopiero wtedy, gdy był już dogadany z Niemcami.
31 maja 2004 roku Podolski zadebiutował w reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów, co ostatecznie zamknęło mu drogę do gry w biało-czerwonych barwach. Przez kolejne 13 lat zakładał koszulkę reprezentacji Niemiec aż 130 razy, zdobywając 49 bramek i sięgając po liczne medale, w tym złoto mundialu w Brazylii. Owocna była także jego kariera klubowa. „Poldi” występował między innymi w Bayernie Monachium, Arsenalu, Interze Mediolan czy Galatasaray. Cały czas wisiała nad nim złożona przed wieloma latami obietnica zakończenia kariery w Górniku Zabrze. Udało się ją spełnić w 2021 roku, gdy Podolski wylądował w Polsce po wygaśnięciu umowy z Antalyasporem. Spędził w śląskim klubie aż pięć lat, a w pożegnalnym sezonie 2025/2026 udało mu się sięgnąć z „Trójkolorowymi” po wicemistrzostwo i Puchar Polski. Tuż przed odwieszeniem butów na kołek został nawet właścicielem Górnika, odkupując od miasta 86% udziałów w klubie.
Podolski jest więc przykładem zawodnika, który mimo reprezentowania innych barw, zawsze czuł się Polakiem i był dumny ze swoich korzeni.
Paulo Dybala
Być może nie każdy wie, że możliwość gry w polskiej reprezentacji miał także Paulo Dybala. Jego dziadek, Bolesław Dybała wyemigrował do Argentyny po II wojnie światowej i choć zmarł, gdy Paulo miał zaledwie cztery lata, piłkarz był z nim na tyle związany, że po trafieniu do Europy starał się nawet o polskie obywatelstwo. Ostatecznie na przeszkodzie stanęły kłopoty w odnalezieniu dokumentów potwierdzających pochodzenie dziadka.
W grudniu 2011 roku, czyli na długo przed tym, jak Dybala został gwiazdą Serie A, PZPN zainteresował się napastnikiem. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie sposób, w jaki się z nim wówczas skontaktowano. Maciej Chorążyk, czyli ówczesny koordynator skautingu zagranicznego w Polskim Związku Piłki Nożnej postanowił odezwać się do Dybali przez… wiadomość na Facebooku. Piłkarz odpowiedział wówczas, że interesuje go wyłącznie gra dla Argentyny i na nasze nieszczęście zdania już nie zmienił.
22.11.12, dzień w którym @PauDybala_JR podziękował za propozycje gry dla Polski. Prawdopodobnie przeraził go mój angielski… :) Szkoda. pic.twitter.com/4VdeORP4oG
— Maciej Chorążyk (@Maciej_Chorazyk) April 11, 2017
Kilka lat później Dybala trafił do Juventusu, a 14 października 2015 roku zadebiutował w drużynie Albicelestes w spotkaniu przeciwko Paragwajowi. W kolejnych latach sięgnął z drużyną narodową po brąz Copa America (2019) oraz złoto Mistrzostw Świata (2022). Mimo że na żadnym z tych turniejów nie odegrał kluczowej roli, to trudno byłoby podejrzewać, że żałuje swojego wyboru. My za to możemy odczuwać w tej sprawie spory niedosyt. Być może w jakiejś alternatywnej rzeczywistości duet napastników Lewandowski-Dybala doprowadził nas do czegoś więcej niż „tylko” ćwierćfinał Euro 2016…
Gabriel Slonina
Przypadek Sloniny jest nieco inny niż pozostałe. Mamy tu do czynienia z zawodnikiem, który nie tylko znalazł się na radarach PZPN, ale nawet otrzymał powołanie do polskiej kadry. Pod koniec maja 2022 roku, a więc tuż przed transferem 18-letniego wówczas bramkarza do Chelsea, znalazł się on na liście zgłoszonych na spotkania Ligi Narodów z Belgią, Holandią i Walią. Czesław Michniewicz chciał w ten sposób „zaklepać” młodego bramkarza, zanim zrobią to Stany Zjednoczone. Tym razem Polacy zrobili więc wszystko, co trzeba, aby mieć zawodnika u siebie, jednak ten po prostu miał inne plany. Choć jego rodzice są Polakami, on sam czuł się obywatelem USA, więc to właśnie dla tej drużyny chciał grać.
Slonina ma obecnie 22 lata. Wciąż jest więc młodym zawodnikiem, który może jeszcze wiele osiągnąć. Na ten moment nie jest on jednak dla nas stratą, której szczególnie mocno żałujemy. W reprezentacji Stanów Zjednoczonych zagrał tylko raz, ponad trzy lata temu, wpuszczając dwa gole w sparingu przeciwko Serbii. Nie przebił się także w Chelsea, z której był już kilkukrotnie wypożyczany, m.in. do Barnsley czy belgijskiego KAS Eupen.
Filipe Luis
Filipe Luis, a właściwie Filipe Luis Kasmirski, to postać, której raczej nie trzeba przedstawiać kibicom, szczególnie tym zainteresowanym ligą hiszpańską. Legendarny obrońca Atletico Madryt ma na koncie 44 występy w reprezentacji Canarinhos, z którą w 2013 roku sięgnął po Puchar Konfederacji, a sześć lat później – po złoto Copa America. Skąd wzięły się jego powiązania z Polską? Aby poznać odpowiedź na to pytanie, musimy się cofnąć aż do pokolenia pradziadków Kasmirskiego. W 1891 roku Wojciech Kaźmierczak i Teofilia Świtalska wraz z synem Ignacym opuścili Polskę, zamieniając okolice Kalisza na niewielkie miasto Massaranduba w stanie Santa Catarina. Po przyjeździe do Brazylii nie potrafili wytłumaczyć urzędnikom pisowni swojego nazwiska i tak oto Kaźmierczak stał się Kasmirskim.
Chociaż sam Filipe urodził się w Brazylii, nigdy nie odciął się od swoich polskich korzeni. W 2004 roku, gdy jako osiemnastolatek został wypatrzony przez skautów Ajaksu i był mu potrzebny unijny paszport, rozważał nawet wyrobienie polskich dokumentów. Taka procedura mogłaby się jednak ciągnąć latami, dlatego obrońca wybrał Włochy, skąd pochodzi jego babcia od strony matki.
A co z reprezentacją Polski? Ten temat co prawda istniał, ale nigdy nie był szczególnie gorący. W 2008 roku wspomniany już Maciej Chorążyk miał przedstawić Kasmirskiego Leo Benhakkerowi, zaznaczając jednak, że szansa na namówienie go na grę w biało-czerwonych barwach jest niewielka. Zawodnik co prawda nie odrzucał takiej możliwości, ale zaznaczał przy tym, że jego priorytetem jest Brazylia. Sprawa została zamknięta w 2009 roku, gdy Filipe Luis oficjalnie zadebiutował w reprezentacji Canarinhos w starciu z Wenezuelą.
Duńska rodzina z polską przeszłością
Kasper Schmeichel to przede wszystkim legenda Leicester City. To właśnie Duńczyk bronił dostępu do bramki Lisów w sezonie 2015/2016, zakończonym sensacyjnym mistrzostwem Anglii. Genialnym bramkarzem był także jego ojciec Peter – mistrz Europy z 1992 roku oraz zwycięzca Ligi Mistrzów w sezonie 1998/1999. Nie każdy wie jednak o silnych powiązaniach rodziny Schmeichelów z Polską. Ojcem Petera a dziadkiem Kaspera był Antoni Schmeichel, czyli Polak, który przeprowadził się do Danii po tym, jak poznał swoją przyszłą żonę – Dunkę.

Zarówno ojciec, jak i syn wychowali się jednak w duńskiej kulturze. Obydwaj czują się Duńczykami, a ich znajomość języka polskiego ogranicza się co najwyżej do pojedynczych słów. Trudno się więc dziwić, że obaj od początku stawiali na reprezentowanie właśnie tego kraju. Da się jednak znaleźć wypowiedzi starszego ze Schmeichelów, w których ten nawiązuje do swoich polskich korzeni. Wyrażał on nawet żal z powodu braku znajomości naszego języka.
Nie mówię po polsku i to mi przeszkadza. Mój ojciec przybył do Danii w 1960 roku i nauczył się duńskiego w trzy miesiące. Biorąc pod uwagę ówczesną sytuację w Europie, nie chciał wracać, zdecydował się zostać Duńczykiem, więc nigdy nie uczył mnie tego języka. Denerwuje mnie to, bo bardzo chciałbym go poznać – mówił legendarny bramkarz w rozmowie z portalem index.hr.
Angielski duet stoperów
Obecnie jednym z filarów reprezentacji Polski jest urodzony w Anglii Matty Cash. Teraz może do niego dołączyć Ellis Simms. Angielskich piłkarzy z polskimi korzeniami było jednak dużo więcej. Zdecydowanie najpopularniejszym z nich jest Phil Jagielka, czyli środkowy obrońca, który przez ponad dekadę stanowił o sile pierwszej linii Evertonu. Dziadkowie Jagielki są Polakami, którzy przyjechali do Anglii tuż po zakończeniu II wojny światowej. Sam piłkarz całe życie spędził już na wyspach i choć nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach, zawsze czuł się Anglikiem. Już w 2008 roku przyznał, że choć występy w polskich barwach byłyby w jego przypadku prawnie możliwe, to raczej by z takiej opcji nie skorzystał.

Przypadkiem nie jest także polsko brzmiące nazwisko Jamesa Tarkowskiego, środkowego obrońcy znanego z występów w Evertonie czy Burnley. Wzięło się ono od jego dziadka, Bolesława Tarkowskiego, czyli polskiego żołnierza, który osiedlił się w Anglii w okresie powojennym. Jeszcze w 2017 roku w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” zaznaczał, że interesuje go gra i dla Anglii, i dla Polski. Miał on nawet odbyć kilka rozmów z ludźmi związanymi z PZPN. Wtedy do akcji wkroczył Gareth Southgate, wysyłając obrońcy powołanie do reprezentacji Anglii na towarzyskie mecze z Holandią i Włochami. Co ciekawe, już po debiucie w narodowych barwach Tarkowski zmienił zdanie, stwierdzając, że zawsze liczyła się dla niego tylko Anglia, a z Polską łączy go jedynie nazwisko.
Francuzi z polskiej kadrze? Perquis i Obraniak mogli nie być jedyni
Lata 2009-2012, podczas których selekcjonerem reprezentacji Polski był Franciszek Smuda, to era tak zwanych „farbowanych lisów”. Obok Niemiec, najpopularniejszym krajem, w którym szukaliśmy piłkarzy związanych z Polską, była Francja. To właśnie ten kierunek przyniósł naszej kadrze Ludovica Obraniaka i Damiena Perquisa. Nie musiało się jednak skończyć tylko na tej dwójce. Do występów w biało-czerwonych barwach był zachęcany także wieloletni stoper Arsenalu, Laurent Kościelny. Sytuacja wyglądała w jego przypadku podobnie, jak u wielu innych zawodników z tej listy. Dziadek piłkarza był Polakiem, który wyemigrował do Francji i właśnie tam założył rodzinę. Przywiązanie Laurenta do naszego kraju były już jednak znikome, chociaż ten początkowo nie zamykał sobie całkowicie drogi do polskiej reprezentacji.
Po długich rozmowach z polskimi działaczami, piłkarz zdecydował jednak, że jego priorytetem jest gra dla Francji. Z perspektywy czasu można powiedzieć, że była to dla nas duża strata. Kościelny został czołowym obrońcą Premier League, a w 2018 roku „przeszedł futbol”, sięgając ze swoją reprezentacją po mistrzostwo świata.