Milan wyrwał trzy punkty


Cóż to był za mecz. Na San Siro Milan wygrał 4:2 z Catanią, mimo że w 65. minucie przegrywał 1:2. Zadecydowała znakomita zmiana Pazziniego, który strzelił dwa gole, ale przede wszystkim natchnął swoich kolegów do walki o zwycięstwo. Dzięki tej wygranej Milan awansował na trzecie miejsce. Walka o grę w przyszłorocznej Lidze Mistrzów wciąż trwa!


Udostępnij na Udostępnij na

Walcząca o trzecią lokatę ekipa Milanu podejmowała sensację tegorocznych rozgrywek, Catanię. Mediolańczycy, którzy tydzień temu polegli w arcyważnym starciu z Juventusem, stracili wczoraj miejsce na podium na rzecz Fiorentiny. Co oznacza, że wizja gry w Lidze Mistrzów nieco się oddaliła. Podopieczni Allegriego bardzo chcieli w dzisiejszym meczu wywalczyć trzy punkty, lecz goście z Sycylii nie zamierzali im ułatwiać tego zadania. 

Wynik meczu Catania – Novara otworzył Gonzalo Ruben Bergessio
Wynik meczu Catania – Novara otworzył Gonzalo Ruben Bergessio (fot. Sport.it)

Już od pierwszych minut kontrolę nad meczem przejęli jednak gospodarze. Błyszczał Mario Balotelli, który w trzeciej minucie był faulowany przed polem karnym, i sam postanowił wymierzyć karę rywalom, ale jego uderzenie po odbiciu od muru wyleciało poza linię końcową. Chwilę później po wspaniałej zespołowej akcji Milanu ponownie strzelał były napastnik Manchesteru City, lecz tym razem pomylił się o kilkadziesiąt centymetrów. Co się jednak musiało podobać, to znakomite przejście z własnej połowy pod bramkę rywala. Kilka podań z pierwszej piłki i mediolańczycy już byli w polu karnym przeciwnika. Catania wyglądała na oszołomioną i popełniała błahe błędy. Drużyna przyjezdna zupełnie nie radziła sobie z wyprowadzeniem piłki na stronę rywali. Działania Catanii ograniczały się jedynie do wybijania futbolówki jak najdalej od własnej bramki. Milan natomiast dalej atakował. W 16. minucie było niesłychanie blisko gola, Balotellemu zabrakło dosłownie kilku centymetrów, żeby skierować piłkę do pustej bramki. W 25. minucie po zagraniu Boatenga kolejną znakomitą szansę miał Mario. Tym razem jednak w ostatniej chwili uprzedzili go defensorzy, którzy ratowali się rozpaczliwym wybiciem. Gdy wydawało się, że gol dla Milanu jest kwestią czasu, Catania zaskoczyła wszystkich i uciszyła San Siro. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, z okolic połowy boiska, w wykonaniu Lodiego bramkę głową zdobył Legrottaglie. Goście poszli za ciosem i minutę później znakomitą szansę na podwyższenie rezultatu miał Gomez, ale jego strzał z ogromnym trudem, co trzeba przyznać, zatrzymał Amelia. Milan w końcu ochłonął i rzucił się do szaleńczych ataków. W ciągu kilkunastu sekund gospodarze mieli dwie fantastyczne akcje. Najpierw z woleja w poprzeczkę trafił Boateng, a później strzał Nocerino wybronił Frison. Mediolańczycy nacierali raz po raz. Strzelali z daleka, z bliska, po stałych fragmentach i po wspaniałych akcjach, ale bramka jak nie chciała wpaść, tak nie wpadała. Momentami styl gry Catanii przypominał obronę Częstochowy. Drużyna z Sycylii cofnęła się całą jedenastką i rozpaczliwie odpierała ataki Milanu. Choć trzeba przyznać, że robiła to bardzo, ale to bardzo skutecznie. W 42. minucie po rzucie wolnym Balotellego kolejną znakomitą interwencją popisał się Frison, który po cichutku wyrastał na bohatera. Gdy wydawało się, że Catania z jednobramkowym prowadzeniem zejdzie do szatni, zasieki gości w końcu pękły. Po podaniu Boatenga we właściwym miejscu i czasie znalazł się Flamini i doprowadził do wyrównania w 45. minucie. 

Początek drugiej odsłony meczu był lustrzanym odbiciem tego co oglądaliśmy po pierwszym gwizdku sędziego. W natarciu byli graczem Milanu, a Catania całym zespołem broniła się w polu karnym i liczyła na kontrataki. Bardzo aktywny był El Shaarawy, który był motorem napędowym poczynań ofensywnych gospodarzy. Często uciekał rywalom po skrzydle, ale także schodził do środka, gdzie próbował szukać lepiej ustawionych kolegów. W 51. minucie Stephan miał znakomitą szansę na zmianę rezultatu, ale na posterunku był niezawodny Frison. Golkiper gości wyglądał naprawdę pewnie i świetnie czytał grę, dlatego tak ciężko było go pokonać. Na dodatek po sześćdziesięciu minutach dużo większy pressing narzucili piłkarze z pola Catani i Milan nie mógł już swobodnie rozgrywać piłki. Ich akcje wyglądały gorzej i wydawało się, że Allegri musi dokonać jakichś zmian. Tym bardziej, że w 65. minucie po wspaniałej akcji Izco Bergessio dał prowadzenie gościom. Wystarczyła jedna nieudana pułapka ofsajdowa i mediolańczycy ponownie byli na kolanach. 

Trener gospodarzy nie zamierzał dłużej czekać i zamienił Nocerino na Pazziniego, czym dał jasny sygnał swoim podopiecznych, że liczy się tylko wygrana. Giampaolo momentalnie natchnął swoich kolegów do ambitnej gry. W 71. minucie znakomicie dograł piłkę do El Shaarawego, ale ten fatalnie spudłował. Czego nie dokonał Stephan to powiodło się Pazziniemu kilka minut później. Napastnik wykorzystał pierwszy błąd bramkarza Catani, który wypuścił piłkę przed siebie po piekielnie mocnym uderzeniu Balotelliego, i bez problemów umieścił futbolówkę w siatce. Milan rzucił się do ataku i zanim goście zdążyli się obudzić Pazzini strzelił drugą bramkę. Po znakomitym kontrataku i strzale Shaarawego Frison zdołał jeszcze uratować swój zespół, ale przy dobitce był już bez szans. Cóż za sekwencja w wykonaniu Milanu. 3:2 i teraz to Catania była pod ścianą! Szkoleniowiec gości szybko postanowił wzmocnić swój team napastnikiem, ale to Milan dalej był w natarciu. W ostatnich minutach goście próbowali jeszcze odmienić losy meczu, ale nie byli w stanie sforsować defensywy Milanu. Natomiast kolejnego gola zdobyli gracze gospodarzy, którzy wykorzystali rzut karny. Strzelcem został Mario Balotelli. Włoch kompletnie zmylił bramkarza i bez problemów umieścił piłkę w siatce. 4:2 i Milan wciąż walczy o grę w przyszłorocznej Lidze Mistrzów!

Najnowsze