W spotkaniu zamykającym 14. kolejkę ligi hiszpańskiej Malaga po trafieniach Toulalana i Isco wygrała z Villarrealem 2:1. Jedynego gola dla gości zdobył Marco Ruben. Gospodarze zaś ostatnie piętnaście minut grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Toulalana.
Spotkanie rozpoczęło się bardzo dynamicznie. Już w 1. minucie ofensywna akcja Rondona zakończyła się rzutem rożnym dla gospodarzy. Z wrzutki nic nie wyszło, ale od razu ruszyliśmy w drugą stronę, z tym że Borja Valero dał się złapać na spalonym. W 3. minucie koszmarny błąd Caballero mógł zakończyć się pierwszym golem. Bramkarz Malagi wybił piłkę na 40. metr wprost pod nogi Borji, jednak ten nie zdołał strzelić bramki z takiej odległości. Chwilę później na prawej stronie świetnie powalczył Cazorla, zwiódł Mario, ale w ostatnim momencie Musacchio zablokował jego strzał. Cazorla się tym nie załamał i po chwili perfekcyjnie wrzucił piłkę z rzutu rożnego do Toulalana, który strzałem głową pokonał Diego Lopeza.

Przez piętnaście minut podopieczni Manuela Pellegriniego próbowali pójść za ciosem i nie wypuszczali „Żółtych Łodzi Podwodnych” z własnej połowy, prezentując naprawdę ciekawy futbol, jednak właśnie wtedy goście przechwycili piłkę w środku boiska, Borja Valero świetnie wypatrzył w polu karnym Marco Rubena, a ten mocnym strzałem doprowadził do wyrównania. Bramka obudziła nieco Villarreal, który nie przyglądał się już tylko wydarzeniom na boisku, ale podejmował walkę. Obydwie ekipy starały się grać ofensywnie, jednak ani kolejne próby Marco Rubena, ani szarże Rondona czy Cazorli nie przynosiły oczekiwanego efektu.
Po chwilowym przebudzeniu Villarrealu wszystko wróciło do początkowego stanu rzeczy, czyli do spokojnego rozgrywania piłki przez gospodarzy. Strzału z dystansu próbował Isco, a kolejnych szarż między obrońcami Cazorla, ale wynik pozostawał bez zmian. Przypomnieć o sobie goście chcieli w 38. minucie meczu, kiedy to po dość długo rozgrywanej akcji na strzał zdecydował się w końcu De Guzman, ale skrzydłowy uderzył prosto w bramkarza rywali. Maladze nie spodobał się jednak ten zryw. Andaluzyjczycy byli zdania, że to tylko oni powinni atakować, dlatego w kolejnej akcji postarali się już o dokładne wykończenie. Isco ruszył z futbolówką, zagrał ją do Rondona, który strzałem z lewej strony zmusił Diego Lopeza do obrony. Hiszpański bramkarz odbił na swoje nieszczęście piłkę przed siebie, dopadł do niej znowu Isco i umieścił ją w siatce. Goście próbowali odpowiedzieć jeszcze przed przerwą, ale nie byli w stanie stworzyć składnej akcji, więc po doliczonej minucie gry arbiter gwizdkiem zaprosił zawodników do szatni
W drugiej połowie, podobnie jak w pierwszej, Villarreal potrzebował piętnastu minut, aby zacząć robić na boisku cokolwiek innego oprócz oglądania gry rywali. Przez pierwszy kwadrans Malaga spokojnie rozgrywała piłkę, ale nie potrafiła przedostać się z nią w pole karne Diego Lopeza. Sprawy w swoje ręce wziął więc Villarreal, który przeprowadził akcję prawą stroną zakończoną strzałem głową Marco Rubena. Na posterunku był jednak Willy. Tym razem „Żółte Łodzie Podwodne” nie chciały zadowolić się jedną akcją i w dalszym ciągu parły naprzód, ale widoczny był deficyt zawodników odpowiedzialnych za konstruowanie i wykańczanie akcji.










