Górnik Zabrze po emocjonującym spotkaniu pokonał Wieczystą Kraków 2:1. O zwycięstwie gospodarzy przesądził fenomenalny strzał Erika Janžy z rzutu wolnego w końcówce meczu. Wieczysta mimo dobrej postawy poniosła piątą porażkę z rzędu i nadal znajduje się w bardzo trudnej sytuacji.
Górnik Zabrze szuka wygranej, a Wieczysta Kraków przełamania
Górnik Zabrze podchodził do spotkania z Wieczystą Kraków z serią trzech ligowych meczów bez zwycięstwa. Wicemistrzowie Polski trzykrotnie zanotowali remisy, kolejno z Piastem Gliwice, Widzewem Łódź oraz Legią Warszawa. Spowodowało to kilka zmian w wyjściowym składzie Zabrzan przed tym spotkaniem. Przede wszystkim w kadrze meczowej zabrakło Rafała Janickiego, który pauzował za nadmiar żółtych kartek. W jego miejsce wskoczył Maximilian Dietz.
Roszady dotknęły również środkową tercję boiska. Zamiast Jarosława Kubickiego w pierwszym składzie wystąpił Malthe Hojholt. Ostatnia zmiana nastąpiła w ataku Górnika. Do podstawowej jedenastki wrócił Maksym Khlan, zastępując Janisa Antiste. Takim składem Górnicy z pewnością chcieli w końcu odnieść upragnione zwycięstwo w PKO Ekstraklasie.
Wieczysta Kraków również chciała w końcu dopisać punkty do swojego dorobku. Klub z Krakowa miał przed tym spotkaniem serię czterech porażek z rzędu. Taki stan rzeczy również zmusił Żeljko Kopicia do zmian w wyjściowym składzie. Trener Wieczystej zdecydował się na dwie roszady w porównaniu z ostatnim meczem przeciwko Jagiellonii Białystok.
Pierwszą z nich był brak Antonio Milicia w kadrze na to spotkanie. Chorwacki obrońca nie był dostępny dla trenera ze względu na uraz, którego doznał w meczu z Jagiellonią. W jego miejsce do składu wskoczył Duje Dujmović. Druga zmiana nastąpiła w środku pola, gdzie do jedenastki Wieczystej wrócił Tobias Christensen, zastępując Petara Pusicia. Taki skład miał pomóc Wieczystej zdobyć upragnione i bardzo potrzebne punkty w naszej lidze. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego na stadionie uczczono minutą ciszy ofiary zamachu w Krakowie.
Górnik i Wieczysta poszli na noże. Już w pierwszej połowie nie brakowało goli
Górnik Zabrze od pierwszych minut wyraźnie przejął inicjatywę w meczu z Wieczystą Kraków. Już w drugiej minucie świetną indywidualną akcję przeprowadził Maksym Khlan. Ukraiński skrzydłowy wypracował sobie dobrą pozycję do strzału, jednak jego uderzenie obronił Michał Kochalski. Khlan nie zamierzał jednak poprzestawać na jednej próbie i już w 4. minucie oddał kolejny strzał, tym razem z dystansu. Ponownie jednak bramkarz Wieczystej był na posterunku.
Kolejne minuty nadal potwierdzały przewagę gospodarzy nad gośćmi z Krakowa. W 16. minucie następną sytuację miał Khlan. Skrzydłowy Górnika oddał groźny strzał po akcji z boku boiska, jednak tym razem również nie udało mu się zdobyć bramki dla Zabrzan. Niedługo później Wieczysta przeprowadziła groźną akcję pod bramką Górnika. W 18. minucie spotkania drużyna z Krakowa oddała dwa niebezpieczne strzały, których autorami byli Tobias Christensen oraz Lisandro Semedo. Ostatecznie goście nie zdołali zamienić żadnej z tych prób na gola dającego prowadzenie.
Doskonałą okazję do strzelenia gola miał Górnik w 21. minucie spotkania. Kolejny raz świetnie zachował się Maksym Khlan, który po dużym zamieszaniu po lewej stronie boiska odebrał piłkę zawodnikowi Wieczystej. Ukrainiec popędził z nią w kierunku linii końcowej pola karnego, skąd posłał idealne podanie do Erika Prekopa. Napastnik Górnika zaliczył jednak najprawdopodobniej pudło tej kolejki.
Dwa gole w dwie minuty
Na pierwszego gola musieliśmy czekać aż do 31. minuty, kiedy to piłka wpadła do bramki gospodarzy. Autorem trafienia był Lucas Piazon, czyli jeden z liderów zespołu będącego tegorocznym beniaminkiem PKO Ekstraklasy. Piłka po strzale Brazylijczyka odbiła się od Dietza, myląc bramkarza Górnika i dając prowadzenie Wieczystej. Na odpowiedź nie musieliśmy długo czekać. Zaledwie dwie minuty później wynik ponownie był remisowy. Maksym Khlan wywalczył sobie miejsce na lewym skrzydle i posłał mocne podanie w centralną część pola karnego. Do piłki dopadł Ondřej Zmrzlý, który pewnym strzałem pokonał Kochalskiego i doprowadził do remisu.
Końcowy fragment pierwszej połowy wyraźnie się uspokoił pod względem liczby stwarzanych sytuacji. Nie można jednak powiedzieć, że drużyny zaprzestały atakować. Samo widowisko było bardzo otwarte i mimo przewagi gospodarzy Wieczysta wcale nie prezentowała się jak zespół skazany na porażkę. Ostatecznie do przerwy utrzymywał się wynik 1:1.
Dobry mecz zakończony pięknym golem
Druga część spotkania nadal opierała się na atakach obu ekip. Zarówno Górnik Zabrze, jak i Wieczysta Kraków nie bały się grać otwartej piłki i tworzyły sobie okazje do strzelenia bramki. Na naprawdę dogodne sytuacje po przerwie musieliśmy jednak poczekać. W 64. minucie Paulo Bernardo oddał świetny strzał sprzed pola karnego, lecz i tym razem Kochalski zdołał interweniować. Po tej próbie Górnik wywalczył rzut rożny, który przyniósł kolejną dobrą okazję dla Zabrzan. Ponownie strzał oddał Bernardo, jednak i tym razem nie przyniosło to efektu.
Wieczysta z czasem miała problemy z dotrzymaniem tempa spotkania, ale nadal była w stanie przeprowadzić groźną kontrę. W 69. minucie Lisandro Semedo ruszył do sytuacji sam na sam już od połowy boiska. Ostatecznie skrzydłowy Wieczystej nie zdołał oddać strzału, ponieważ jego akcję przerwał wślizgiem Erik Janža. Początkowo zawodnik z Republiki Zielonego Przylądka otrzymał drugą żółtą kartkę za próbę wymuszenia rzutu karnego, ale ostatecznie VAR anulował decyzję sędziego z boiska.
W 76. minucie groźną próbę przeprowadził Górnik. Sondre Liseth wywalczył piłkę w polu karnym gości i zagrał do Petera Federico. Skrzydłowy Zabrzan odnalazł podaniem świetnie ustawionego Ondřeja Zmrzlego. Obrońca Górnika mimo dogodnej sytuacji nie zdołał jednak nawet trafić w światło bramki. W 80. minucie swoją szansę stworzyła sobie Wieczysta, która była bliska szczęścia po dobrym uderzeniu Semedo. Dobrą paradą popisał się jednak również Philipp Schulze, chroniąc Górnika przed stratą gola.
Na bramkę musieliśmy jednak czekać aż do samej końcówki meczu. W 89. minucie Zabrzanie wywalczyli rzut wolny, do którego podszedł Erik Janža. Kapitan Górnika Zabrze popisał się fenomenalnym bezpośrednim strzałem na bramkę. Piłka po odbiciu od słupka wpadła do siatki, dając gospodarzom prowadzenie. Górnicy nie zamierzali jednak na tym poprzestać i już w 92. minucie mieli okazję na podwyższenie wyniku. Swoje szanse mieli Khlan oraz Ikia Dimi, lecz świetnymi interwencjami popisał się Kochalski oraz Djermanović. Ostatecznie Górnik, mimo problemów, wygrał spotkanie z Wieczystą Kraków 2:1.
Górnik Zabrze wygrywa, a Wieczysta nadal w tarapatach
Mimo wielu problemów i wyrównanego przebiegu spotkania Górnik Zabrze zdołał odnieść zwycięstwo. To bardzo ważne trzy punkty, które dają Zabrzanom nieco spokoju i pozwalają utrzymać wysoką pozycję w tabeli przed przerwą reprezentacyjną. Ekipa Michala Gašparíka otwarcie mówi o tym, że chce walczyć o dublet. Takie zwycięstwa mogą ją tylko przybliżyć do realizacji tego celu. W trakcie przerwy na kadrę kibice Górnika z pewnością będą mogli odpocząć od ligowych emocji w znacznie lepszych humorach. Ich drużyna pokazała bowiem, że nawet w trudniejszym spotkaniu potrafi znaleźć sposób na zdobycie kompletu punktów.
Wieczysta Kraków natomiast rozegrała bardzo dobry mecz, być może nawet najlepszy w tym sezonie. Ekipa trenera Żeljka Kopicia pokazała sporo jakości na tle bardzo mocnego rywala. Niestety dla kibiców krakowskiego zespołu Wieczysta wraca do domu bez żadnego dorobku punktowego. A tych klub potrzebuje obecnie jak tlenu, ponieważ znajduje się na samym dnie ligowej tabeli. Mimo piątej porażki z rzędu widać jednak postęp w grze tego zespołu. Wygląda na to, że trener Kopić ma pomysł na drużynę i potrafi wydobyć z niej więcej jakości. Problem polega na tym, że sama poprawa gry nie wystarczy, jeśli nie zacznie przekładać się na zdobywane punkty.
Przed Wieczystą bardzo trudny okres, a kolejne niepowodzenia mogą jeszcze bardziej skomplikować sytuację klubu. Pojawia się również pytanie o przyszłość samego trenera. Czy Żeljko Kopić otrzyma wystarczająco dużo czasu, aby wyciągnąć zespół z kryzysu, czy też władze klubu zdecydują się na kolejną zmianę na ławce trenerskiej? Na ten moment trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.
Zobacz także:
Japoński obieżyświat z sentymentem do Polski. Jak Kohei Kato podbił serca kibiców? [WYWIAD]











