Ostatnie z sobotnich spotkań rozegrało się w Łodzi. Widzew podjął na swoim stadionie szczecińską Pogoń. Po golach 3 punkty zainkasowała ekipa Widzewa, która absolutnie zdeklasowała rywala. Do siatki trafiali kolejno Karol Świderski, Steve Kapuadi i Przemysław Wiśniewski. Widzew zdeklasował rywala ze Szczecina, który przegrał swój drugi mecz z rzędu.
Świderski znów trafia
Z delikatnym opóźnieniem rozpoczęliśmy spotkanie. Mecz zaczął się jednak niezwykle spokojnie, a przez ponad 10 minut nie mieliśmy większego zagrożenia z żadnej ze stron. Co gorsza, kolejne minuty nie przyniosły poprawy, a gra wciąż toczyła się głównie w środku pola, z faulami. Wprawdzie raz na jakiś czas oglądaliśmy strzał, jednak żaden nie był ani celny, ani groźny. Mecz trwał, zegar wybił już 30. minutę, a na boisku wciąż rozgrywały się piłkarskie szachy.
Impas przełamał w 33. minucie Karol Świderski. Ten, który zbiera ostatnio sporą krytykę, lecz regularnie trafia na zgrupowania kadry reprezentacji Polski, otworzył wynik. Po jego strzale piłka odbiła się od defensora Pogoni Szczecin i zmyliła golkipera „Portowców” – Nikolaosa Botisa. Tym samym był to już trzeci z rzędu mecz z trafieniem kadrowicza.
Po stracie bramki inicjatywę starała się przejąć Pogoń, lecz do końca pierwszej odsłony gry nie wydarzyło się już nic ciekawego. Brak doliczonych minut pokazał, że nie było to widowisko wysokich lotów, a jedynym pozytywnym akcentem było trafienie Karola Świderskiego.
Druga połowa
Mecz mógł rozpocząć się idealnie dla gospodarzy. Po strzale Juliana Shehu piłkę zbił w bok golkiper Pogoni. Tam do niej dopadł Darian Males i umieścił ją w siatce. Sędzia liniowy nie miał jednak większych wątpliwości, bowiem Szwajcar znajdował się na pozycji spalonej. Później, bo w 51. minucie, świetną szansę na podwyższenie wyniku miał Sebastian Bergier po zgraniu Jusufa Gazibegovicia. Piłka poszybowała jednak wysoko nad bramką Nikolaosa Botisa.
W 63. minucie Widzew dopiął swego i podwyższył wynik. Po zgraniu Juliana Shehu oraz strzale z głowy Ricardo Visusa piłka wylądowała na poprzeczce. W idealnej pozycji znalazł się jednak Steve Kapuadi i zdołał dobić piłkę, wyprowadzając tym samym RTS na dwubramkowe prowadzenie. Kongijczyk jest najskuteczniejszym stoperem Widzewa w trwającym sezonie – to już jego trzecia bramka.
Mecz trochę zwolnił, ale do głosu coraz częściej dochodziła Pogoń. Nie wyniknęło jednak z tego nic poważniejszego. Wręcz przeciwnie – w 80. minucie Widzew trafił po raz trzeci do siatki. Trzybramkowe prowadzenie zapewnił kolejny ze stoperów, tym razem Przemysław Wiśniewski strzałem z głowy. RTS do końca utrzymał trzybramkowe prowadzenie. Patrząc na statystyki – w pełni zasłużenie wygrał to spotkanie. Żelazna defensywa, z której znana była jeszcze kilka kolejek temu ekipa ze Szczecina, dziś nie zaprezentowała wysokiego poziomu, tak samo jak ofensywa.
Sytuacja w tabeli
Choć jest to dopiero druga przegrana Pogoni, to trzeba bić na alarm. To już trzeci mecz z rzędu, w którym „Portowcy” stracili trzy bramki. Klub ze stolicy województwa zachodniopomorskiego okupuje wciąż 4. miejsce, lecz to może ulec zmianie po niedzielnych spotkaniach. Podopieczni Mateusza Stolarskiego natomiast odczarowują swój domowy teren i wygrywają pierwsze starcie w „Serca Łodzi” w trakcie tego sezonu. Z dorobkiem 14 „oczek” RTS wskakuje na 13. lokatę i przełamuje czarną serię bez zwycięstw od sierpnia, która mogła blokować zawodnikom głowę.












