Gospodarze zagrali bardzo dobrze, szczególnie w drugiej połowie, i odnieśli jak najbardziej zasłużone zwycięstwo. Real przegrał już czwarty mecz w tym sezonie i traci obecnie aż szesnaście punktów do liderującej Barcelony.
Real przystąpił do tego meczu bez Ikera Casillasa, który sensacyjnie usiadł na ławce rezerwowych. Ponadto do składu „Królewskich” wrócił kontuzjowany ostatnio Benzema.
Spotkanie mogło się znakomicie rozpocząć dla gości, ale Caballero fenomenalnie obronił w 2. minucie strzał Ronaldo z rzutu wolnego, udowadniając tym samym swoją bardzo wysoką formę w obecnym sezonie. W 10. minucie nie popisał się sędzia, który niesłusznie dopatrzył się pozycji spalonej u wychodzącego sam na sam z bramkarzem Savioli.

Osiem minut później z kolei Ronaldo mógł wyjść sam na sam z golkiperem rywali, ale arbiter znowu odgwizdał spalonego. Tym razem wydaje się, że podjął on właściwą decyzję, choć jeśli Portugalczyk był wychylony przed obrońców, to minimalnie. W 25. minucie były piłkarz Manchesteru United mógł i powinien wpisać się na listę strzelców, ale zmarnował znakomite podanie od Di Marii. Chwilę później w roli głównej wystąpił Argentyńczyk, ale on również nie zdołał pokonać Caballero. Kolejne minuty przyniosły więcej walki niż sytuacji podbramkowych.
W 38. minucie było groźnie pod bramką gospodarzy, ale nikt nie zdołał zamknąć dośrodkowania Oezila. Końcowe minuty pierwszej połowy upłynęły w niezbyt szybkim tempie, chociaż obie ekipy chciały jeszcze przed przerwą wyjść na prowadzenie. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część sędzia po raz kolejny nie popisał się w tym meczu, bo drugi raz odgwizdał wyimaginowanego spalonego gospodarzy. W ostatniej akcji tej części gry uderzał jeszcze Pepe, ale jego strzał nie sprawił żadnych trudności bramkarzowi.
Drugą połowę lepiej rozpoczął Real, bo już po dwóch minutach oddał strzał Di Maria. Chwilę później stadion oszalał, ponieważ Isco wykorzystał podanie od Joaquaina i mocnym uderzeniem nie dał szans Adanowi. W 52. minucie Hiszpan uratował swój zespół po strzale Portillo. Z minuty na minutę przewaga gospodarzy rosła coraz bardziej i tylko kwestią czasu było drugie trafienie dla nich.











