Tak wielu, a przy tym tak drogich, transferów w wieloletniej historii klubu z Gdańska nie przeprowadzono nigdy. Do drużyny przyszło 13 nowych zawodników. W głowie może pojawić się pytanie – czy ofensywa transferowa pomoże? Czy zaszkodzi?
Nowym właścicielom Lechii Gdańsk należy pogratulować… odwagi. W odróżnieniu od innych klubów ekstraklasy, ściągani są zawodnicy, na których wydać trzeba niemałe przecież pieniądze. Na naszym rynku złotówka oglądana jest kilkakrotnie zanim zostanie spożytkowana. W Gdańsku nie oszczędzają. Kupno choćby Daniela Łukasika kosztowało klub z Gdańska aż trzy miliony złotych, nie wspominając o gotówce wydanej na pozostałe zakupy.

Budowanie potęgi nad Bałtykiem rozpoczęło się od zatrudnienia nowego trenera. Poprzedni, czyli Ricardo Moniz, w niespodziewanych okolicznościach opuścił Gdańsk i powędrował do Niemiec. Następca znaleziony został szybko, jest nim Quim Machado – piąty już zagraniczny trener Lechii w historii. – To trener, który chce dużo osiągnąć, ma mentalność zwycięzcy i nie interesują go półśrodki. Pod względem merytorycznym prezentuje najwyższy poziom, bo w Portugalii nie jest łatwo ukończyć kursy trenerskie. – tak tłumaczył wybór Portugalczyka wiceprezes Lechii, Andrzej Juskowiak.
Czeka go bardzo trudne zadanie, bowiem nieokrzesany z naszą ligą trener może mieć problem z ułożeniem wszystkich personalnych klocków. Pod tym względem Lechia niezwykle się zmieniła. „Gdański Lew” pozyskał 13 nowych kłów, które wpierw mają zjadać przeciwników na swoim podwórku, a potem i w Europie. Jednakże, pojawiły się opinie, iż polityka transferowa w Gdańsku może okazać się przekleństwem. Przykładem może być wieloletnie budowanie „siły” w Polonii Warszawa przez Józefa Wojciechowskiego. „Polski Manchester City” przez taką politykę, brak cierpliwości i sukcesów – sięgnął dna. Oczywiście, niekoniecznie ten sam los czeka Lechię, bo nowi piłkarze budzą respekt. Są też zwolennicy transferowej ofensywy „Biało-Zielonych”: – Wierzę w wyczucie Andrzeja Juskowiaka. Ma ogromną wiedzę o piłce, niejedno w życiu widział i jestem przekonany, że wie, co robi – powiedział były trener Lechii, Bogusław Kaczmarek.
W Gdańsku wystąpiło zjawisko totalnej wymiany kadrowej. Wielu zawodników odeszło, w tym niekiedy kluczowych, np. Brazylijczyk Deleu, któremu skończył się kontrakt. Paweł Dawidowicz w następnym sezonie zagra w Benfice Lizbona, Jarosław Bieniuk zakończył karierę, a Patryk Tuszyński szczęścia szukać będzie w Białymstoku. Razem odeszło z Lechii dwunastu zawodników. Był to jednak celowy zabieg. Pieniądze z transferu Pawła Dawidowicza można było spożytkować na kupno nowych piłkarzy.













