Po porażce w Lidze Mistrzów Bayer Leverkusen rozgromił u siebie FC Augsburg aż 4:1. Wysoką wygraną na wyjeździe w Derbach Północy z HSV odnieśli piłkarze Werderu Brema. Punkty straciły za to zespoły Polaków – 1. FC Köln i 1. FC Kaiserslautern.
Bayer Leverkusen, który nie wygrał w lidze od trzech kolejek, a na arenie międzynarodowej uległ piłkarzom z Barcelony, w spotkaniu z kandydatem do spadku chciał wreszcie zgarnąć trzy punkty. Od początku meczu piłkarze FC Augsburg nie mieli jednak zamiaru się chować i również postanowili zaatakować. Już w 3. minucie po rzucie rożnym na bramkę Bernda Leno strzelał Hajime Hosogai, ale piłka minęła słupek. Gospodarze musieli się za to wysilać, żeby sforsować dobrze ustawioną defensywę Augsburga. Dopiero po niespełna kwadransie „Aptekarze” mieli pierwszą szansę, ale Schwaab zamiast strzelać, zdecydował się na odegranie, z którym poradzili sobie obrońcy FCA. Podopieczni Robina Dutta z czasem zyskali sporą przewagę w posiadaniu piłki i byli coraz bliżej zdobycia pierwszego gola. Ten padł po stałym fragmencie gry w 25. minucie: Castro wykonał rzut rożny, a piłkę do bramki głową wbił Stefan Kiessling. Bayer starał się szybko podwyższyć prowadzenie i wypracowywał sobie mnóstwo dobrych szans, jednak wszystkie strzały mijały bramkę. Tuż przed przerwą mogło za to dojść do niespodziewanego wyrównania wyniku – najpierw Kiessling był bliski zdobycia gola samobójczego, a po następującym rzucie rożnym świetnym refleksem musiał wykazać się Bernd Leno. Wybita przez niego piłka wylądowała jednak u rywala, a posłaną przez niego piłkę z linii bramkowej wybił jeszcze Gonzalo Castro.
To, czego piłkarze Augsburga na raty nie zdołali dokonać pod koniec pierwszej połowy, udało im się na początku drugiej. Szybki atak Ndjenga rozbił defensywę Bayeru, piłkę dostał Koo i bez zawahania uderzył ją w kierunku bramki, nie pozostawiając bramkarzowi rywala żadnych szans na obronę. Przez chwilę to goście radzili sobie lepiej, jednak bez efektów. Dopiero w 60. minucie „Aptekarze” znowu odzyskali chęć gry i błyskawicznie wykorzystali tę przewagę. Renato Augusto dograł do Bendera, a ten posłał piłkę w kierunku Gonzalo Castro, który nie miał problemów z wbiciem piłki do siatki z najbliższej odległości. Zaledwie cztery minuty później goście stracili piłkę, a gospodarze znowu ruszyli do ataku. Schürrle odegrał do Kiesslinga, ten ograł zarówno obrońcę, jak i bramkarza Augsburga, i zdobył gola na 3:1. Kolejny kontratak w 70. minucie spotkania zakończył się bramką Andre Schürrle. Bayer rozbił więc piłkarzy z Augsburga aż 4:1.
W drugim ciekawym spotkaniu, tak zwanych Derbach Północy, Hamburger SV podejmował u siebie Werder Brema. W ostatnich latach hamburczycy zawsze wygrywali u siebie, jednak tym razem już w 9. minucie zaczęli przegrywać. Po akcji Rosenberga piłkę w siatce umieścił Marko Marin. Na przestrzeni pierwszej połowy oba zespoły miały sporo szans na zdobycie bramki, jednak ciągle im się to nie udawało. Dopiero w 45. minucie padł gol numer dwa – również dla Werderu Brema. Tym razem swoją pierwszą bramkę w Bundeslidze zdobył 18-letni Tom Trybull, który celnie uderzył głową.
Po przerwie na Imtech-Arena kibice mogli podziwiać prawdziwy festiwal niewykorzystanych szans. Petrić, Rosenberg i Aogo zmarnowali świetne okazje w przeciągu zaledwie pięciu minut. Dopiero w 76. minucie atakującym hamburczykom udało się pokonać Tima Wiese – Mladen Petrić uderzał z rzutu wolnego, a Clemens Fritz zmienił tor lotu piłki tak, że jego drużynowy kolega nie mógł obronić zespołu przed utratą gola. Piłkarze HSV mieli nadzieję na wyrównanie, ale po fatalnym błędzie defensywy pozbawił ich Marko Arnautović, który w sytuacji sam na sam bez problemu pokonał Jaroslava Drobnego i ustalił wynik na 3:1 dla Werderu.
Na wyjeździe wygrali również piłkarze Borussii M’Gladbach, którzy gościli w Kaiserslautern. W pierwszym składzie gospodarzy znaleźli się tym razem zarówno Jakub Świerczok, jak i Ariel Borysiuk. W porównaniu ze spotkaniem z Bayernem Monachium trener Marco Kurz dokonał aż pięciu zmian w wyjściowej jedenastce. Tak ustawiony zespół miał problemy z odnalezieniem się w meczu, co bezlitośnie wykorzystała świetna Borussia. Już w czwartej minucie Arango mógł zdobyć gola, ale piłka o włos minęła poprzeczkę. Pięć minut później do siatki trafił za to Patrick Herrmann, zamieniając świetne podanie de Camargo na gola. Po niespełna kwadransie Juanowi Arango udało się jednak zdobyć bramkę – po genialnym zagraniu Marco Reusa napastnik uderzył idealnie w długi róg. W pierwszej połowie zawodnicy Borussii musieli się jednak pogodzić ze stratą Patricka Herrmanna, który po starciu z rywalem musiał zostać zniesiony z boiska i z podejrzeniem złamania obojczyka trafił do szpitala. Gospodarzom udało się za to w drugiej połowie zdobyć jeszcze gola, jednak trafienie Leona Jessena z 63. minuty było, mimo wielu wysiłków, ich jedynym w tym spotkaniu.
Porażkę zanotowali również piłkarze 1. FC Köln ze Sławomirem Peszką w składzie. To nie był najlepszy dzień Polaka – zobaczył piątą żółtą kartkę i ominie go spotkanie z Bayerem Leverkusen. Również reszta drużyny mecz z 1. FC Nürnberg może zaliczyć do nieudanych. W 28. minucie gola dla podopiecznych Dietera Heckinga zdobył Alexander Esswein, którego piłka odbiła się od wewnętrznej części słupka i wpadła za linię bramkową. W 66. minucie wyrównać zdołał Milivoje Novaković, ale tuż przed końcem spotkania wynik na 2:1 dla FC Nürnberg ustalił Tomas Pekhart.