Poniedziałkowa wygrana „Albicelestes” z Urugwajem była 24. meczem z rzędu, w którym Argentyna nie zaznała smaku porażki. Leo Messi i spółka latem zdobyli pierwszy reprezentacyjny tytuł od 28 lat, a w eliminacjach nie przegrali jeszcze żadnego spotkania. Po cichu Argentyńczycy pokazują, że na przyszłorocznym mundialu mogą sporo namieszać.
Argentyna zajmuje drugie miejsce w grupie eliminacji do mistrzostw świata. Podopieczni Lionela Scaloniego zachowali trzy czyste konta z rzędu i pewnie kroczą w kierunku awansu na przyszłoroczny mundial. „Albicelestes” z każdym kolejnym meczem pokazują, że ostatni taniec Leo Messiego w Katarze ma prawo skończyć się końcowym triumfem.
Autostrada na mundial
Spójrzmy na suche liczby. Argentyna po dziesięciu rozegranych spotkaniach zajmuje drugie miejsce w grupie. Ma sześć punktów straty do liderującej Brazylii i sześć oczek nad trzecim Ekwadorem. Pozytywne wyniki są znaczącym czynnikiem, który sprawia, że o Argentynie robi się coraz głośniej. Ale to ułożona przez trenera Scaloniego gra jest tym, co trzeba pochwalić najbardziej.
Argentyna w przeciwieństwie do tego, co oglądaliśmy np. na poprzednich mistrzostwach świata czy też w latach przed 2018 rokiem, nareszcie wygląda jak prawdziwy zespół. „Albicelestes” nie są już w stu procentach zależni od Leo Messiego, albo lepiej – nie sprawiają już na boisku wrażenia, że od Messiego wszystko zależy, Poszczególni piłkarze, jak: Paredes, De Paul, Christian Romero weszli na wyższy poziom i to od razu widać po grze zespołu.
Do kadry zaczęto powoływać piłkarzy nie za nazwisko, ale takich, którzy będą pasowali do odpowiedniej roli na boisku i będą potrafili wpisać się w klimat w szatni. Skuteczność Lautaro Martineza, współpraca Leo Messiego z Di Marią. W tej maszynie na razie wszystko działa.
Drużyna jako całość
Scaloni stawia na sprawdzonych żołnierzy, a ci na boisku odpłacają mu się za zaufanie. Mocnym punktem tej kadry jest oczywiście także bramkarz. Emiliano Martinez doskonale wypełnił lukę po Sergio Romero i można nawet zaryzykować tezę, że jest od niego o wiele lepszym golkiperem.
Internet obiegły jego zachowania podczas serii rzutów karnych przeciwko Kolumbii na Copa America. Dzięki kapitalnej grze psychologicznej obronił trzy „jedenastki” i dał awans swojemu zespołowi.
Przede wszystkim ten zespół ma odpowiedniego ducha i jedność, co można dostrzec nie tylko na placu gry, ale także poza nim. Obrazki z hotelu, kiedy urodziny świętował Leo Messi, a cały zespół przyniósł mu prezenty i złożył życzenia, by na drugi dzień wspólnie celebrować Asado.











