Legia Warszawa zachwyca w Lidze Konferencji Europy i po raz kolejny wygrała swój mecz. W sumie już czwarte z czterech dotychczasowych starć, a biorąc pod uwagę również bilans bramkowy, „Wojskowi” są prawie najlepsi w całych rozgrywkach. Jeszcze większe wrażenie robi to, że Legia nie straciła choćby jednego gola w fazie ligowej. W 4. kolejce ograła Omonię Nikozja 3:0.
Legia ma swoje problemy, natomiast sportowo się jak najbardziej w ostatnim czasie broni. Pomijając wpadkę z Lechem Poznań sprzed przerwy reprezentacyjnej, drużyna Goncalo Feio wygląda dobrze i skutecznie punktuje.
Efektem 12 punktów w Lidze Konferencji Europy i prawie pewny awans do następnej rundy. Są powody do optymizmu.
Zanim przejdziemy do najważniejszej części artykułu, należy wspomnieć o skandalicznej oprawie kibiców gospodarzy. Sympatycy Omonii Nikozja wywiesili plakaty z wizerunkiem Che Guevary, takie z sierpem i młotem, czy też baner z napisem: „W 1945 roku Armia Czerwona wyzwoliła Warszawę”… Chyba nie wymaga to dodatkowego komentarza. Okropne zachowanie Cypryjczyków, o którym napisaliśmy, gdyż uważamy, że wymaga ono potępienia.
11:0
Ten dość enigmatyczny tytuł akapitu to bilans bramkowy Legii Warszawa po czterech meczach w Lidze Konferencji Europy. Tak, Legia jeszcze nie straciła w tych rozgrywkach bramki. Mało tego! Spośród wszystkich grających w europejskich pucharach 108 drużyn (Liga Mistrzów, Liga Europy i Liga Konferencji) bramki nie stracili jedynie Inter oraz właśnie „Wojskowi”. Robi wrażenie? Jeżeli nie, to przedstawimy jeszcze jedną statystykę. Legia zaliczyła 10. mecz bez porażki w Europie, co jest już w tej chwili najlepszym wynikiem w historii polskiego klubu w europejskich pucharach. Jeszcze coś? Legia ma prawie największe szanse na zajęcie miejsca w top 8 w fazie ligowej. W zasadzie do zapewnienia sobie miejsca w tej czołówce wystarczyć może nawet remis bądź choćby gorsza dyspozycja bezpośrednich rywali w walce o top 8.
Naprawdę gra warszawiaków cieszy oko. Nawet jeżeli nie w każdym momencie tego sezonu wyglądała dobrze… W tej chwili nie ma jednak powodu do pesymizmu, wręcz przeciwnie. Choć wciąż trzeba patrzeć na ligę, w której położenie podopiecznych Feio nie jest najlepsze, należy docenić to, że na arenie międzynarodowej nas świetnie reprezentują. Nie tylko zdobywają punkty do rankingu. Również budują wizerunek PKO BP Ekstraklasy jako ligi złożonej z solidnych zespołów, które mogą utrzeć nosa lepszym i w których grają naprawdę nieźli zawodnicy. W sumie taka jest prawda :)











