Trudno uwierzyć, że za nami już cała faza grupowa i 1/8 finału Euro 2020. Do końca turnieju pozostało zaledwie jedenaście spotkań. Coś, na co kilkanaście dni temu czekaliśmy jak na prezent świąteczny, dziś zbliża się ku końcowi. Miejmy nadzieję, że koniec będzie tak samo piękny jak zdecydowana większość rozegranych już meczów. Meczów, w których wiele dobrego swoim zespołom dała ich ławka rezerwowych i piłkarze wchodzący na boisko po przerwie.
Mieliśmy mieć do czynienia z najgorszym turniejem w historii. Piłkarze zmęczeni sezonem, kadry rozbite przez koronawirusa, turniej odbywający się właściwie w całej Europie. Na całe szczęście to wszystko okazało się nieprawdą. Oglądamy fantastyczne mecze i być może na naszych oczach odbywa się najlepszy turniej w historii piłki nożnej, jaką znamy. Ogromny udział w tych widowiskach mają trenerzy i ławki rezerwowych. Spotkania najczęściej wygrywają ci, którzy na ławce mają zwyczajnie dużo piłkarskiej jakości, a trenerzy nosa do tego, kogo na boisko wpuścić.
Zaledwie w dwóch z ośmiu rozegranych w fazie 1/8 finału meczów zmiennicy nie wnieśli na boisko konkretów w postaci gola czy asysty. W pozostałych sześciu piłkarze wpuszczeni z ławki zawsze dawali swojemu zespołowi niezbędny impuls i nieraz prowadzili do zwycięstwa. Oba mecze rozegrane w niedzielę 27 czerwca swoich bohaterów na placu gry miały od początku. Zarówno w meczu Holandii z Czechami, jak i Belgii z Portugalią zmiennicy nie dali bezpośrednich udziałów przy golach.
Spektakl w Amsterdamie
Mecz Dania – Walia przed jego rozpoczęciem wydawał się jednym z potencjalnie najbardziej wyrównanych spotkań, jakie mieliśmy zobaczyć w fazie 1/8 finału. Nic z tego. Los znowu zakpił z przewidujących tutaj piłkarskie szachy. Dania pokazała swoją moc, kolejny raz. Jako jeden z dwóch zespołów na tych mistrzostwach potrafiła zdobyć minimum cztery bramki w dwóch meczach. Gwiazdą początku spotkania był grający w miejsce Yusufa Poulsena Kasper Dolberg. Młody duński napastnik dał popis swoich umiejętności, strzelając dwa gole. Gdy w 69. minucie meczu opuszczał murawę, na tablicy wyników widniało 2:0 dla Danii.
Gdy mecz się kończył, wynik brzmiał już 4:0. Wielka w tym rola zmienników. Wprowadzeni po przerwie Mathias Jensen oraz Andreas Cornelius zanotowali po jednej asyście. Ten pierwszy wydatnie pomógł Maehlemu w strzeleniu gola na 3:0. Kapitalnym podaniem otworzył właściwie całą prawą stronę duńskiemu wahadłowemu, a ten z zimną krwią pokonał bramkarza. Cornelius z kolei kapitalnym zgraniem głową do Braithawaite’a pomógł mu w zdobyciu swojego pierwszego gola na tym turnieju. Bardzo dobre zmiany wykonane przez Kaspera Hjumlanda.
Ławka ratuje Manciniego
Trzeba sobie jasno powiedzieć. Mecz Włochów z Austrią był najgorszym z czterech dotychczas rozegranych przez włoski zespół. Mimo to potrafili doprowadzić do swojego końcowego tryumfu. W tym przypadku, gdyby nie ławka rezerwowych obydwu zespołów, skończyłoby się najprawdopodobniej wynikiem 0:0 i rzutami karnymi po nudnej dogrywce. Nic z tego. Włosi pokazali jakość swojej niezwykle szerokiej kadry, ale Austriacy nie pozostali im dłużni. To był zwyczajnie mecz trzech zmienników.










