Cud. Wydaje się, że już tylko on może sprawić, że Korona Kielce utrzyma się na najwyższym poziomie rozgrywkowym. Kiedy Maciej Bartoszek przed wybuchem pandemii koronawirusa odniósł zwycięstwo nad ŁKS-em, a potem już po lockdownie jego podopieczni w meczu z Wisłą Płock odnieśli drugi triumf z rzędu, wydawało się, że efekt nowej miotły działa. Ale na krótką metę.
Oczywiście do samego szkoleniowca pretensji mieć nie można. Wydaje się, że Maciej Bartoszek robi, co może. Z kadry, która – nie ukrywajmy – nie jest najmocniejsza, potrafi wykrzesać niesamowite pokłady energii. Ale mimo wszystko to za mało. Ambicji i woli walki koroniarzom odmówić nie można. Jednak na samej motywacji za daleko nie zajadą. Jakość sportowa to druga i mimo wszystko ważniejsza rzecz.
Jak przekonuje szkoleniowiec, ostatnia porażka w Zabrzu niebywale podłamała jego podopiecznych. Zresztą nie ma się co dziwić. Kielczanie potrafili odrobić jednobramkową stratę, do ostatnich minut prowadzili nawet 2:1, ale ostatecznie musieli uznać wyższość swoich rywali, którzy w doliczonym czasie gry zdobyli bramkę na wagę trzech punktów. Jakby złych informacji było mało, w meczu z Górnikiem czerwoną kartkę dostał Marcin Cebula, a poza nim w dzisiejszym spotkaniu z Rakowem za kartki nie zagra również lider środka pola – Jakub Żubrowski.
– Podział punktów byłby chyba najbardziej sprawiedliwy. Dla nas wywiezienie punktu byłoby bardzo cenne. Zamiast tego mamy rozbity zespół, do tego kartki i mało czasu, by się zregenerować i podnieść przed następnym meczem – mówił po ostatniej porażce Maciej Bartoszek. – Jestem zły, po meczu było ostro w szatni, ale nie można się było spodziewać innej reakcji po tym, jak w końcowych sekundach straciliśmy punkty. Nadal wierzę w ten zespół, mamy szansę i musimy o to walczyć – dodał.
Czyszczenie szatni
Po ostatnim spotkaniu doszło do niemałych roszad w kadrze pierwszego zespołu. Maciej Bartoszek zdecydował bowiem o rozstaniu się z trzema piłkarzami – Bojanem Cecariciem, Urosem Djuranoviciem i Matejem Pućką. Dlaczego szkoleniowiec zdecydował się na taki ruch wobec trójki jego podopiecznych?
– Temat jest złożony i tak naprawdę co do każdego piłkarza musiałbym powiedzieć parę słów. Ja zawodnikom to zakomunikowałem. W szatni o tym rozmawiałem bezpośrednio z piłkarzami. Trochę długo by to trwało, gdybym każdą sytuację miał omówić. Straciłem zaufanie do zawodników ostatnio odsuniętych ze składu i nie wprowadzałbym ich na boisko kosztem innych piłkarzy. Zarząd podjął decyzję o nieprzedłużaniu z nimi umów. (…) – tłumaczył na Maciej Bartoszek.











