Miniona kolejka Bundesligi była jedyna w swoim rodzaju. Za nami runda pełna debiutów, pierwszych bramek w klubach czy lidze oraz powrotów na boisko w wielkim stylu. Jednym z najgłośniejszych bohaterów ostatniego tygodnia jest Ariel Borysiuk, który z pewnością będzie chciał jak najszybciej zapomnieć o swoim występie. Z całkowicie innej, pozytywnej strony zaprezentował się „nowym” kibicom Mohamed Zidan, strzelając bramkę już w pierwszym meczu. Tego typu historii było znacznie więcej.
Na początek polski akcent, czyli Ariel Borysiuk. O 20-latku jest głośno już od paru tygodni. Najpierw za sprawą transferu, do którego pomocnik podszedł bardzo skrupulatnie. Zawodnik długo rozważał oferty, kupił bilet do Niemiec, wylądował w Belgii, umówił się tam na kolację, którą zjadł w Kaiserslautern. Przez kilka dni było niezłe zamieszanie. Ostatecznie piłkarz trafił do „Czerwonych Diabłów” za około dwa miliny euro i ma tam stanowić o sile drużyny. Pomocnik z miejsca wskoczył do podstawowej jedenastki i zagrał od pierwszej minuty przed własną publicznością w meczu z 1. FC Köln. Teraz pojawiają się pytania. Czy to wszystko nie działo się zbyt szybko? Czy młodzian nie potrzebował trochę czasu na aklimatyzację? Wreszcie czy decyzja sędziego była słuszna…?
Dla niewtajemniczonych spieszę z wyjaśnieniami. Otóż były gracz Legii Warszawa w głupi sposób zarobił w 35. minucie żółtą kartkę za faul od tyłu, a już pięć minut później pan Wolfgang Stark odesłał go do szatni. Powodem było agresywne wejście Borysiuka w Peszkę, trzeba dodać, że wejście było spóźnione, a Peszko błysnął talentem aktorskim. Fakty są takie, że faul jak najbardziej był, ale chyba niewiele osób ukarałoby za niego żółtą kartką. Arbiter trochę się pospieszył z decyzją… Nijak ma to się jednak do występu Borysiuka, który był przeciętny. Polak grał w miarę solidnie, ale wyraźnie stremował się swoim debiutem i wyłączył funkcję myślenia. A szkoda, bo pierwsze wrażenie jest bardzo ważne. Miejmy nadzieję, że 20-latek nie skończy jak Sobiech (też dostał w debiucie czerwoną kartkę), który wciąż grzeje w Hannoverze ławę i sporadycznie pojawia się na boisku.
Swój debiut w minionej kolejce zaliczył także Mohamed Zidan. Egipcjanin dołączył do swojego byłego klubu, FSV Mainz, i już w pierwszym spotkaniu zdobył bramkę oraz został wybrany najlepszym piłkarzem meczu. Szerzej możecie o tym przeczytać tutaj. Powodem odejścia Zidana z Borussii Dortmund był Lucas Barrios, który zdecydował się pozostać w Niemczech. Peruwiańczyk może zaliczyć ostatnią kolejkę do udanych, bo w spotkaniu przeciwko FC Nürnberg strzelił swojego pierwszego gola w tym sezonie. Robert Lewandowski musi uważać, bo Barrios trafił też w Pucharze Niemiec i coraz głośniej będzie się dopominał gry w pierwszym składzie.
Debiutów w ostatniej kolejce było znacznie więcej. W Bayerze Leverkusen zaprezentował się sprowadzony z Tottenhamu Vedran Ćorluka, który powinien być sporym wzmocnieniem dla „Aptekarzy”. Występ Chorwata miał miejsce w meczu z VfB Stuttgart. Podczas tego spotkania w końcu odblokował się Julian Schieber. Napastnik reprezentacji Niemiec w poprzednim sezonie błyszczał w ekipie z Norymbergi, lecz obecnie jest ledwie cieniem tamtego zawodnika. Premierowe trafienie w tym sezonie to dobry prognostyk. Zwłaszcza że zbliża się Euro, na które 23-latek chętnie by się wybrał.








