Liga hiszpańska skończyła się już dawno temu, ale przez czas, który upłynął od ostatniego gwizdka w minionym sezonie, w pocie czoła przygotowywaliśmy dla Państwa drużynę marzeń Primera Division. Po przeanalizowaniu najlepszych jedenastek, sporządzanych po każdej turze meczów, jak również, przyznajemy się bez bicia, kierując się subiektywnymi odczuciami, wyselekcjonowaliśmy grupę jedenastu bohaterów ubiegłego sezonu La Liga. Oto oni:
Bramkarz: Iker Casillas. Sytuacja w ostatnich latach wyglądała tak: najpierw Iker był niekwestionowanym hegemonem, jeśli chodzi o pozycję bramkarza w La Liga, później powoli i późno, bo późno, ale piłkarsko dojrzewać zaczął Valdes, w końcu niemal zrównując się poziomem ze „Świętym”. W zeszłym sezonie to golkiper Barcelony prezentował się korzystniej, Casillas miał bowiem zdecydowanie gorszy okres. Mistrzostwa świata poprzedzające obecny sezon były dla Ikera wstąpieniem na wyższy szczebel. Dotąd był bramkarzem ze ścisłej światowej czołówki. Afrykański czempionat i minione rozgrywki pokazały, że jest po prostu najlepszy na globie. Po nieudanym sezonie 2009/2010 pozbierał się w try miga, wywalczył Hiszpanii tytuł mistrzów świata, a w lidze tylko potwierdzał fenomenalną dyspozycję. Fani Barcelony krzykną: Valdes po raz trzeci z rzędu wygrał Zamorę (nie Bobby’ego), dlaczego więc Iker? Odpowiedzią na to pytanie są statystyki, ciekawych zachęcam do przeanalizowania danych: kto ile razy interweniował w minionym sezonie. Co najdobitniej świadczy o klasie Casillasa? Po czteropaku „Los Clasicos” madridistas rozmawiali głównie o taktyce Mourinho, a bohaterem wspomnianych meczów był Pepe. Nikt (mało kto) nie zwrócił uwagi na to, że gdyby nie fenomenalny Iker, Real przegrałby każdy mecz z Barceloną i to raczej nie jedną bramką. Dlaczego? Bo jego boskość (klasa to za mało powiedziane) stała się czymś oczywistym.
Prawy obrońca – Daniel Alves. Powiedzmy sobie wprost – Brazylijczyk nie miał poważnego konkurenta w walce o miejsce na prawej obronie w naszym zestawieniu. Klasą dorównuje mu tylko Sergio Ramos, ale zdarzało mu się popadać w niełaskę Jose Mourinho czy zaliczać mecze niegodne potencjału, którym dysponuje. A Alves? Pokazał wszystko, do czego przyzwyczaił nas przez poprzednie sezony, w tym jednak dołożył prawdziwą bombę. Mianowicie 20 (!) asyst we wszystkich rozgrywkach! W lidze zaliczył ich czternaście, czyli więcej niż Xavi i Iniesta (i pewnie kilku innych, takich z małą ilością asyst) łącznie. Do tego dołożył kilka bramek oraz status gracza, bez którego obecną Barcelonę wyobrazić sobie jest naprawdę trudno. Alvesowi wciąż zdarza się popełniać proste błędy przy opanowywaniu piłki, dośrodkowywać w miejsce, w którym nie ma niczego poza murawą, ewentualnie przeciwnikiem, czy swoim prowokacyjnym zachowaniem doprowadzić kibiców do irytacji. Jego atuty przesłaniają jednak te wszystkie ułomności.
Czy piłkarz o fizjonomii będącej skrzyżowaniem szczura i wieszaka może mieć miejsce w jedenastce sezonu najlepszej ligi świata? Może (fot. corazonblanco.com)
Środkowy obrońca. Na początku mała dygresja. Pepe jest świetnym stoperem (a nawet piwotem). Potrafi rozegrać bezbłędny mecz, zaliczyć kilkanaście odbiorów i czystych wślizgów, zatrzymać Leo Messiego, a kiedy trzeba, to i sponiewiera. Zaliczył bodaj najlepszy sezon, a już na pewno najlepszą rundę w karierze, grając tak, że lepiej się grać po prostu nie dało. Mimo to krewki Brazylijczyk z paszportem wiadomego kraju przegrywa w naszym zestawieniu z zawodnikiem, który rozegrał w lidze zaledwie siedemnaście meczów, czyli najmniej od czasów, których z pewnością nie pamięta już połowa fanów klubu, w którym występuje. Przez dobre trzy miesiące nie zagrał w oficjalnym spotkaniu, a czy przez ten czas walczył z krokodylami w jednym z rozlewisk rzeki Kongo, wyrabiał swetry z własnych włosów czy pracował w ogródku z motyką, nie do końca wiadomo. Wiadomo, że jak już wrócił, to jego zespół z miejsca zaczął grać lepiej i tracił średnio czternaście razy (czy coś koło tego) mniej goli na mecz niż bez niego. O kim mowa? Przecież wiadomo.
Lewy obrońca: Marcelo. Brazylijczyk w ciągu sezonu przeszedł zaskakującą metamorfozę. Z gracza uważanego za jeźdźca bez głowy i taktycznego imbecyla stał się najlepszym bocznym obrońcą ligi, a pewnie nawet i globu. Na swojej pozycji nie miałby konkurencji nawet wtedy, gdyby Eric Abidal przez całe rozgrywki utrzymywał formę, jaką imponował tuż przed pójściem pod nóż. Więcej o fenomenalnym obrońcy już niedługo, w osobnym tekście.
Piwot: Xabi Alonso. O graczach takich jak Bask można pisać godzinami, choćby tylko koncentrując się na tym, co robią na boisku. Graczy takich jak Xabi nie ma wielu, zachodzi wręcz podejrzenie, czy dyscyplina, którą uprawiają, dalej mieści się w szerokiej definicji piłki nożnej. Jak wiadomo, jest to sport zespołowy, natomiast bez Xabiego zespół praktycznie by nie istniał, właściwie on sam w pojedynkę tworzyłby lepszą drużynę niż koledzy bez niego. Xabi podaje, kreuje grę i reguluje jej tempo, a także utrzymuje się przy piłce zupełnie jak jego niemalże imiennik z Katalonii. Do tego lubi pofaulować, pomaltretować rywala i odebrać mu chęć do życia, o chęci do gry w piłkę nie zapominając. Ma poza tym więcej zarostu i teoretycznie watahę potencjalnych konkurentów (a kilku kolejnych w drodze do Madrytu). Kim są jednak dla niego konkurenci? Kolegami, którzy ciężką pracą na treningach mogą wywalczyć prawo do gry u jego boku.
Środkowy pomocnik: Andres Iniesta. Z 49 meczów w koszulce w granatowo-bordowe pasy 34 to spotkania ligowe. Na własnym podwórku rycerz z La Manchy zaliczył zaledwie cztery asysty, co jak na pomocnika obdarzonego taką wizją gry, przeglądem pola i podaniem jest wynikiem nędznym. Czego nie podał, to strzelił, ośmioma bramkami niemal zupełnie nadrabiając braki w decydujących zagraniach. Liga Mistrzów? Dziewięć spotkań, ale tylko jedna bramka. Słabo, jak na piłkarza obdarzonego jego dryblingiem, zmysłem do gry kombinacyjnej na małej przestrzeni i szybkością, pozwalającą mu przedrzeć się w pole karne i pokonać bramkarza. Czego nie strzelił, to podał, sześcioma asystami całkowicie rehabilitując się za słabą skuteczność w europejskich mistrzostwach klubowych. Te dwa sprzeczne fragmenty pokazują, jak wszechstronnym graczem jest Andres Iniesta – kiedy trzeba, skuteczny egzekutor, innym razem błyskotliwy asystent. W minionym sezonie lepszy od Xaviego, lepszy od niemal wszystkich.
Środkowy pomocnik: Borja Valero. Umieszczenie w jedenastce sezonu jakiegokolwiek gracza spoza Barcelony i Realu jest krokiem nie tyle ryzykownym, co niepopularnym. W Polsce mało kto zdaje sobie sprawę, że poza tymi dwoma klubami również funkcjonują w La Liga piłkarze wybitni. Co prawda nieco tę sytuację zmieniły transmisje z meczów Ligi Europejskiej, w której Borja i jego Villarreal dotarli aż do półfinału, ale akurat w tych rozgrywkach łysy pomocnik nie błyszczał tak mocno (i naprawdę nie mam tu na myśli blasku, który odbija się od jego głowy) jak w lidze. Co pozwoli Wam uwierzyć w to, że Valero jest na tyle dobry, by znajdować się w tym zestawieniu choćby zamiast Xaviego? Być może tytuł dla najlepszego hiszpańskiego piłkarza roku 2010, przyznawany przez czasopismo „Don Balon”? Może fakt, że z Rubenem Canim, Santiago Cazorlą czy Bruno Soriano (a także z Rossim czy Nilmarem) Valero rozumie się lepiej niż prawa noga z lewą u wielu polskich piłkarzy? Jeśli nie, to obejrzyjcie Borję w jakimś meczu. Łatwo go rozpoznać.
Mediapunta. Mesut Oezil. Real Madryt to klub o tyle specyficzny, że przychodzącym doń piłkarzom niezwykle trudno jest wkomponować się w drużynę w krótkim czasie. W historii, również najnowszej, przez kadrę „Los Merengues” przewinęły się tabuny piłkarzy dobrych, świetnych, wybitnych, jednak tylko nielicznym udało się podbić serca kibiców już w pierwszym sezonie czy rundzie. Odkąd w Madrycie nastała era Pereza (a i sięgając głębiej pamięcią również), nie było piłkarza, u którego proces aklimatyzacji przebiegłby szybciej niż u Mesuta Oezila. Niemiec o tureckich korzeniach w końcówce sezonu osiągnął formę, która nie pozwala nie umieścić go w niniejszym zestawieniu. Kiedy Ronaldo ścigał się z snajperskimi legendami (z dobrym skutkiem), Oezil ścigał Leo Messiego w klasyfikacji najlepszych asystentów, przy okazji pomagając Portugalczykowi. Pościg okazał się skuteczny, niespełna 23-latek zakończył sezon z 19 decydującymi podaniami w lidze, dodatkowo dorzucając siedem asyst w Lidze Mistrzów. Niektóre z nich (choćby ta przy pierwszym golu Adebayora w meczu z Almerią) znamionują klasę, a przede wszystkim wizję gry, jakiej nie było na Bernabeu od ery Zinedine’a Zidane’a.
Ronaldo i Messi – najlepsi piłkarze globu (fot. Skysports.com)
Skrzydłowy: Angel Di Maria. W przeciwieństwie do Oezila, były gracz Benfiki końcówkę sezonu miał średnio udaną: od początku marca w lidze rozegrał tylko jeden pełny mecz. W tym czasie zaliczył trzy asysty, co wobec poprzednich trzynastu jest wynikiem przeciętnym. Dodatkowo od końca lutego nie zdobył bramki, ale nie na jego barkach ciąży przecież rola egzekutora. Poza tym większość z sześciu zdobytych w tym sezonie goli była wspaniałej urody. Argentyńczyk, pomijając wspomnianą końcówkę sezonu, przez całe rozgrywki grał niezwykle równo i, co najważniejsze, na poziomie, którego wymaga się od gracza Realu. Tym samym pięć razy znalazł się w naszych jedenastkach kolejki jesienią, pięć razy znalazł w nich miejsce także wiosną. W ciągu całego sezonu częściej wyróżnialiśmy tylko czterech piłkarzy: Messiego, Ronaldo i Marcelo (po 15 nominacji) oraz Andresa Iniestę (11). Trudno stwierdzić, czyj transfer, Oezila czy jego, był bardziej udanym posunięciem. Oby tylko takie problemy mieli kibice „Los Blancos”.
Skrzydłowy i środkowy napastnik: Leo Messi i Cristiano Ronaldo. W naszej jedenastce panowie mają za zadanie zamieniać się pozycjami, obaj na obydwu wyżej wymienionych spisują się bowiem znakomicie. Z całym szacunkiem dla wszystkich pozostałych zawodników biegających po boiskach świata, żaden z nich w ciągu sezonu czy dwóch nie ma możliwości wyrobić sobie takiej renomy, rozgłosu i opinii, na jaką zapracowali sobie Ronaldo i Messi. Przez długi czas „La Pulga” swoją niewiarygodną skutecznością, ogromną liczbą asyst i magicznymi zagraniami usuwał w cień Ronaldo, który pokazywał wtedy swój trudny charakter, obrażając się na kolegów czy trenera i nie grając w stu procentach dla dobra zespołu. W końcówce sezonu sytuacja diametralnie się zmieniła, Messi, jak i cała Barcelona, zdecydowanie przygasł, w tym samym czasie rozbłysła zaś gwiazda Portugalczyka. Przymiotniki takie jak niewiarygodny, fenomenalny czy nieprawdopodobny i tak nie w pełni oddają skalę dokonań „CR7” w ostatnich czterech meczach sezonu. Cristiano zdobył w nich 11 (słownie – jedenaście) goli, wyprzedzając nie tylko Messiego w klasyfikacji Pichichi oraz Złotego Buta, ale także strącił ze snajperskiego piedestału legendy La Liga – Telmo Zarrę i Hugo Sancheza. Jakby tego było mało, w meczu z Almerią, oprócz dwóch goli, zaliczył jeszcze cztery asysty, co przynajmniej na jakieś pół roku powinno odebrać jakiekolwiek argumenty głosicielom teorii, jakoby Portugalczyk był boiskowym samolubem. Innymi słowy – kapitalnym finiszem Ronaldo usunął nieco Messiego w cień, ale nie zapominajmy, czego Argentyńczyk dokonywał przez cały sezon. „La Pulga” pewnie nie powiedział zresztą jeszcze ostatniego słowa, jest wielce prawdopodobne, że zdobędzie bramkę (bramki) w finale Ligi Mistrzów z Manchesterem i kto wie, czy nie zapewnią one Barcelonie kolejnego trofeum. Jeśli strzeli w finale więcej niż jedną bramkę (tekst był pisany przed sobotnim meczem, w którym, jak wiemy, „La Pulga” zdobył bramkę i dorównał osiągnięciu Cristiano), przebije tegoroczne wyczyny strzeleckie Portugalczyka (53 gole dla Realu). Na koniec mała ciekawostka: Messi sam strzelił w lidze tyle goli, co wszyscy gracze Deportivo, natomiast Ronaldo zdobył tyle bramek, co cały Real Saragossa.
Liga hiszpańska skończyła się już dawno temu, ale przez czas, który upłynął od ostatniego gwizdka w minionym sezonie, w pocie czoła przygotowywaliśmy dla Państwa drużynę marzeń Primera Division. Po przeanalizowaniu najlepszych jedenastek, sporządzanych po każdej turze meczów, jak również, przyznajemy się bez bicia, kierując się subiektywnymi odczuciami, wyselekcjonowaliśmy grupę jedenastu bohaterów ubiegłego sezonu La Liga. Oto oni:
Bramkarz: Iker Casillas. Sytuacja w ostatnich latach wyglądała tak: najpierw Iker był niekwestionowanym hegemonem, jeśli chodzi o pozycję bramkarza w La Liga, później powoli i późno, bo późno, ale piłkarsko dojrzewać zaczął Valdes, w końcu niemal zrównując się poziomem ze „Świętym”. W zeszłym sezonie to golkiper Barcelony prezentował się korzystniej, Casillas miał bowiem zdecydowanie gorszy okres. Mistrzostwa świata poprzedzające obecny sezon były dla Ikera wstąpieniem na wyższy szczebel. Dotąd był bramkarzem ze ścisłej światowej czołówki. Afrykański czempionat i minione rozgrywki pokazały, że jest po prostu najlepszy na globie. Po nieudanym sezonie 2009/2010 pozbierał się w try miga, wywalczył Hiszpanii tytuł mistrzów świata, a w lidze tylko potwierdzał fenomenalną dyspozycję. Fani Barcelony krzykną: Valdes po raz trzeci z rzędu wygrał Zamorę (nie Bobby’ego), dlaczego więc Iker? Odpowiedzią na to pytanie są statystyki, ciekawych zachęcam do przeanalizowania danych: kto ile razy interweniował w minionym sezonie. Co najdobitniej świadczy o klasie Casillasa? Po czteropaku „Los Clasicos” madridistas rozmawiali głównie o taktyce Mourinho, a bohaterem wspomnianych meczów był Pepe. Nikt (mało kto) nie zwrócił uwagi na to, że gdyby nie fenomenalny Iker, Real przegrałby każdy mecz z Barceloną i to raczej nie jedną bramką. Dlaczego? Bo jego boskość (klasa to za mało powiedziane) stała się czymś oczywistym.
Prawy obrońca – Daniel Alves. Powiedzmy sobie wprost – Brazylijczyk nie miał poważnego konkurenta w walce o miejsce na prawej obronie w naszym zestawieniu. Klasą dorównuje mu tylko Sergio Ramos, ale zdarzało mu się popadać w niełaskę Jose Mourinho czy zaliczać mecze niegodne potencjału, którym dysponuje. A Alves? Pokazał wszystko, do czego przyzwyczaił nas przez poprzednie sezony, w tym jednak dołożył prawdziwą bombę. Mianowicie 20 (!) asyst we wszystkich rozgrywkach! W lidze zaliczył ich czternaście, czyli więcej niż Xavi i Iniesta (i pewnie kilku innych, takich z małą ilością asyst) łącznie. Do tego dołożył kilka bramek oraz status gracza, bez którego obecną Barcelonę wyobrazić sobie jest naprawdę trudno. Alvesowi wciąż zdarza się popełniać proste błędy przy opanowywaniu piłki, dośrodkowywać w miejsce, w którym nie ma niczego poza murawą, ewentualnie przeciwnikiem, czy swoim prowokacyjnym zachowaniem doprowadzić kibiców do irytacji. Jego atuty przesłaniają jednak te wszystkie ułomności.
Czy piłkarz o fizjonomii będącej skrzyżowaniem szczura i wieszaka może mieć miejsce w jedenastce sezonu najlepszej ligi świata? Może (fot. corazonblanco.com)
Środkowy obrońca. Na początku mała dygresja. Pepe jest świetnym stoperem (a nawet piwotem). Potrafi rozegrać bezbłędny mecz, zaliczyć kilkanaście odbiorów i czystych wślizgów, zatrzymać Leo Messiego, a kiedy trzeba, to i sponiewiera. Zaliczył bodaj najlepszy sezon, a już na pewno najlepszą rundę w karierze, grając tak, że lepiej się grać po prostu nie dało. Mimo to krewki Brazylijczyk z paszportem wiadomego kraju przegrywa w naszym zestawieniu z zawodnikiem, który rozegrał w lidze zaledwie siedemnaście meczów, czyli najmniej od czasów, których z pewnością nie pamięta już połowa fanów klubu, w którym występuje. Przez dobre trzy miesiące nie zagrał w oficjalnym spotkaniu, a czy przez ten czas walczył z krokodylami w jednym z rozlewisk rzeki Kongo, wyrabiał swetry z własnych włosów czy pracował w ogródku z motyką, nie do końca wiadomo. Wiadomo, że jak już wrócił, to jego zespół z miejsca zaczął grać lepiej i tracił średnio czternaście razy (czy coś koło tego) mniej goli na mecz niż bez niego. O kim mowa? Przecież wiadomo.
Lewy obrońca: Marcelo. Brazylijczyk w ciągu sezonu przeszedł zaskakującą metamorfozę. Z gracza uważanego za jeźdźca bez głowy i taktycznego imbecyla stał się najlepszym bocznym obrońcą ligi, a pewnie nawet i globu. Na swojej pozycji nie miałby konkurencji nawet wtedy, gdyby Eric Abidal przez całe rozgrywki utrzymywał formę, jaką imponował tuż przed pójściem pod nóż. Więcej o fenomenalnym obrońcy już niedługo, w osobnym tekście.
Piwot: Xabi Alonso. O graczach takich jak Bask można pisać godzinami, choćby tylko koncentrując się na tym, co robią na boisku. Graczy takich jak Xabi nie ma wielu, zachodzi wręcz podejrzenie, czy dyscyplina, którą uprawiają, dalej mieści się w szerokiej definicji piłki nożnej. Jak wiadomo, jest to sport zespołowy, natomiast bez Xabiego zespół praktycznie by nie istniał, właściwie on sam w pojedynkę tworzyłby lepszą drużynę niż koledzy bez niego. Xabi podaje, kreuje grę i reguluje jej tempo, a także utrzymuje się przy piłce zupełnie jak jego niemalże imiennik z Katalonii. Do tego lubi pofaulować, pomaltretować rywala i odebrać mu chęć do życia, o chęci do gry w piłkę nie zapominając. Ma poza tym więcej zarostu i teoretycznie watahę potencjalnych konkurentów (a kilku kolejnych w drodze do Madrytu). Kim są jednak dla niego konkurenci? Kolegami, którzy ciężką pracą na treningach mogą wywalczyć prawo do gry u jego boku.
Środkowy pomocnik: Andres Iniesta. Z 49 meczów w koszulce w granatowo-bordowe pasy 34 to spotkania ligowe. Na własnym podwórku rycerz z La Manchy zaliczył zaledwie cztery asysty, co jak na pomocnika obdarzonego taką wizją gry, przeglądem pola i podaniem jest wynikiem nędznym. Czego nie podał, to strzelił, ośmioma bramkami niemal zupełnie nadrabiając braki w decydujących zagraniach. Liga Mistrzów? Dziewięć spotkań, ale tylko jedna bramka. Słabo, jak na piłkarza obdarzonego jego dryblingiem, zmysłem do gry kombinacyjnej na małej przestrzeni i szybkością, pozwalającą mu przedrzeć się w pole karne i pokonać bramkarza. Czego nie strzelił, to podał, sześcioma asystami całkowicie rehabilitując się za słabą skuteczność w europejskich mistrzostwach klubowych. Te dwa sprzeczne fragmenty pokazują, jak wszechstronnym graczem jest Andres Iniesta – kiedy trzeba, skuteczny egzekutor, innym razem błyskotliwy asystent. W minionym sezonie lepszy od Xaviego, lepszy od niemal wszystkich.
Środkowy pomocnik: Borja Valero. Umieszczenie w jedenastce sezonu jakiegokolwiek gracza spoza Barcelony i Realu jest krokiem nie tyle ryzykownym, co niepopularnym. W Polsce mało kto zdaje sobie sprawę, że poza tymi dwoma klubami również funkcjonują w La Liga piłkarze wybitni. Co prawda nieco tę sytuację zmieniły transmisje z meczów Ligi Europejskiej, w której Borja i jego Villarreal dotarli aż do półfinału, ale akurat w tych rozgrywkach łysy pomocnik nie błyszczał tak mocno (i naprawdę nie mam tu na myśli blasku, który odbija się od jego głowy) jak w lidze. Co pozwoli Wam uwierzyć w to, że Valero jest na tyle dobry, by znajdować się w tym zestawieniu choćby zamiast Xaviego? Być może tytuł dla najlepszego hiszpańskiego piłkarza roku 2010, przyznawany przez czasopismo „Don Balon”? Może fakt, że z Rubenem Canim, Santiago Cazorlą czy Bruno Soriano (a także z Rossim czy Nilmarem) Valero rozumie się lepiej niż prawa noga z lewą u wielu polskich piłkarzy? Jeśli nie, to obejrzyjcie Borję w jakimś meczu. Łatwo go rozpoznać.
Mediapunta. Mesut Oezil. Real Madryt to klub o tyle specyficzny, że przychodzącym doń piłkarzom niezwykle trudno jest wkomponować się w drużynę w krótkim czasie. W historii, również najnowszej, przez kadrę „Los Merengues” przewinęły się tabuny piłkarzy dobrych, świetnych, wybitnych, jednak tylko nielicznym udało się podbić serca kibiców już w pierwszym sezonie czy rundzie. Odkąd w Madrycie nastała era Pereza (a i sięgając głębiej pamięcią również), nie było piłkarza, u którego proces aklimatyzacji przebiegłby szybciej niż u Mesuta Oezila. Niemiec o tureckich korzeniach w końcówce sezonu osiągnął formę, która nie pozwala nie umieścić go w niniejszym zestawieniu. Kiedy Ronaldo ścigał się z snajperskimi legendami (z dobrym skutkiem), Oezil ścigał Leo Messiego w klasyfikacji najlepszych asystentów, przy okazji pomagając Portugalczykowi. Pościg okazał się skuteczny, niespełna 23-latek zakończył sezon z 19 decydującymi podaniami w lidze, dodatkowo dorzucając siedem asyst w Lidze Mistrzów. Niektóre z nich (choćby ta przy pierwszym golu Adebayora w meczu z Almerią) znamionują klasę, a przede wszystkim wizję gry, jakiej nie było na Bernabeu od ery Zinedine’a Zidane’a.
Ronaldo i Messi – najlepsi piłkarze globu (fot. Skysports.com)
Skrzydłowy: Angel Di Maria. W przeciwieństwie do Oezila, były gracz Benfiki końcówkę sezonu miał średnio udaną: od początku marca w lidze rozegrał tylko jeden pełny mecz. W tym czasie zaliczył trzy asysty, co wobec poprzednich trzynastu jest wynikiem przeciętnym. Dodatkowo od końca lutego nie zdobył bramki, ale nie na jego barkach ciąży przecież rola egzekutora. Poza tym większość z sześciu zdobytych w tym sezonie goli była wspaniałej urody. Argentyńczyk, pomijając wspomnianą końcówkę sezonu, przez całe rozgrywki grał niezwykle równo i, co najważniejsze, na poziomie, którego wymaga się od gracza Realu. Tym samym pięć razy znalazł się w naszych jedenastkach kolejki jesienią, pięć razy znalazł w nich miejsce także wiosną. W ciągu całego sezonu częściej wyróżnialiśmy tylko czterech piłkarzy: Messiego, Ronaldo i Marcelo (po 15 nominacji) oraz Andresa Iniestę (11). Trudno stwierdzić, czyj transfer, Oezila czy jego, był bardziej udanym posunięciem. Oby tylko takie problemy mieli kibice „Los Blancos”.
Skrzydłowy i środkowy napastnik: Leo Messi i Cristiano Ronaldo. W naszej jedenastce panowie mają za zadanie zamieniać się pozycjami, obaj na obydwu wyżej wymienionych spisują się bowiem znakomicie. Z całym szacunkiem dla wszystkich pozostałych zawodników biegających po boiskach świata, żaden z nich w ciągu sezonu czy dwóch nie ma możliwości wyrobić sobie takiej renomy, rozgłosu i opinii, na jaką zapracowali sobie Ronaldo i Messi. Przez długi czas „La Pulga” swoją niewiarygodną skutecznością, ogromną liczbą asyst i magicznymi zagraniami usuwał w cień Ronaldo, który pokazywał wtedy swój trudny charakter, obrażając się na kolegów czy trenera i nie grając w stu procentach dla dobra zespołu. W końcówce sezonu sytuacja diametralnie się zmieniła, Messi, jak i cała Barcelona, zdecydowanie przygasł, w tym samym czasie rozbłysła zaś gwiazda Portugalczyka. Przymiotniki takie jak niewiarygodny, fenomenalny czy nieprawdopodobny i tak nie w pełni oddają skalę dokonań „CR7” w ostatnich czterech meczach sezonu. Cristiano zdobył w nich 11 (słownie – jedenaście) goli, wyprzedzając nie tylko Messiego w klasyfikacji Pichichi oraz Złotego Buta, ale także strącił ze snajperskiego piedestału legendy La Liga – Telmo Zarrę i Hugo Sancheza. Jakby tego było mało, w meczu z Almerią, oprócz dwóch goli, zaliczył jeszcze cztery asysty, co przynajmniej na jakieś pół roku powinno odebrać jakiekolwiek argumenty głosicielom teorii, jakoby Portugalczyk był boiskowym samolubem. Innymi słowy – kapitalnym finiszem Ronaldo usunął nieco Messiego w cień, ale nie zapominajmy, czego Argentyńczyk dokonywał przez cały sezon. „La Pulga” pewnie nie powiedział zresztą jeszcze ostatniego słowa, jest wielce prawdopodobne, że zdobędzie bramkę (bramki) w finale Ligi Mistrzów z Manchesterem i kto wie, czy nie zapewnią one Barcelonie kolejnego trofeum. Jeśli strzeli w finale więcej niż jedną bramkę (tekst był pisany przed sobotnim meczem, w którym, jak wiemy, „La Pulga” zdobył bramkę i dorównał osiągnięciu Cristiano), przebije tegoroczne wyczyny strzeleckie Portugalczyka (53 gole dla Realu). Na koniec mała ciekawostka: Messi sam strzelił w lidze tyle goli, co wszyscy gracze Deportivo, natomiast Ronaldo zdobył tyle bramek, co cały Real Saragossa.
A GDZIE FABREGAS DLACZEGO VAN BOMMEL DLACZEGO LUKAS
17
~
~adipetre
Barca dominuje sezon i ma mniej ludzi niz Real!
Jeszcze ten tekst 'Barca przygasla w koncowce
sezonu’. Jezeli dla pana gra rezerwami to
'przygasniecie’ to ja nie mam pytan.
~
~ARSENAL
Dlaczego La Liga jest opisana w artykule jako
najlepsza liga świata??? Hahaha żenada przecież w
PL taka Barcelona i Real skończyłyby ligę w
środku tabeli . Premiere League To jest najlepsza
liga swiata. Każdy znający się na piłce to
potwierdzi. Fakt w La liga jest najlepsza drużyna
świata ale to nie podstawa żeby nazywać ją
najlepszą.
~
~borubarson
W środku tabeli mówisz. Widziałeś co real zrobił
z totenhamem. Widziałeś co barca zrobiła z
Arsenalem i MANU a to czołowe drużyny ligi
angielskiej więc pisząc bzdury że skończyły by w
środku tabeli to człowieku się ośmieszasz.
Zreszta kolejnym kretynizmem jest pisanie że nie
poradzili by sobie w takiej a nie innej lidze ale
widze że jesteś fanem Arsenalu który już 6 raz z
rzędu miał sezon bez trofeów ale może za rok
bedzie lepiej.
~
~...
Moje pytanie brzmi gdzie jest Xavi? Borja Valero jest
bardzo dobry ale do poziomu Xaviego jednak trochę mu
brakuje. Barcelona przygasła pod koniec sezonu?! Po
co się spinać skoro tytuł mistrza kraju ma się
wywalczony praktycznie 3-4 kolejki przed końcen
sezonu? Grali rezerwami oszczędzając siły na
finał LM, co przyniosło zamierzony efekt.
A
adamek1990
Tutaj niestety trzeba się zgodzić w lidze
angielskiej Real i Barca nie wytrzymaliby tempa ,
twardej gry …. Środek tabeli to może nie, ale
podium może…
~
~haha
na ogół to w indywidualnościach jest lepszy real
jak pokazuje ta tabela 6:4 ,ale barcelona to
jedność i nawet powinno być 7:3 a nie 6:4 bo pepe
jest lepszy od puyola w tym sezonie choćby ten pół
finał z barcelono bez niego wszystko się rozsypało
po niezasłużonej kartce gdyby nie ta kartka to real
nawet by mógł wygrać
~
~xdxd
gdzie jest xavi …. a nie jakis Borja Valero kto to
jest ??????
~
~pavko
A forlan gdzie????????????????
~
~123456789
a gdzie pablo hernandez????????????????????????????
~
~świder
gdzie jest Xavi tempaki??????????
~
~rafcio
Xavi rozegrał boardzo dobry sezon a alonso słaby
wie nie wiem dlaczego to alonso znalazł te miejsce
~
~km23
no rzeczywiście xavi rozegrał zaj.bisty sezon …
jacy zaślepieni fani barcelony … myślą że całe
życie barcelona i jej piłkarze będą najlepsi .
xavi rozegrał słaby sezon , wystarczy wspomnieć
że sam Ozil miał więcej bramek i asyst niż
iniesta i xavi razem wzięci … i to jest jedynastka
la liga a nie realu i barcelony dlatego jest tu też
borja valero który rozegrał fantastyczny sezon ale
skąd ludzie którzy oglądają tylko mecze barcelony
mogą o tym wiedziec ;)
~
~Damian4c2
gdzie jest Xavi? przecież to najlepszy pomocnik na
świecie a Valero nie jest na tyle dobry aby zostać
najlepszym rozgrywającym w La Liga więc następnym
razem przemyślcie to co piszecie
~
~Polski
Gdzie Xavi?Gdzie Oezil? Kłamiecie i tyle.
VISTA EL BARCA
~:
~Do :)
Barca niewytrzymała by tępa ,?? Hah
z Arsenalem wygrała 4;0 z Man utd 3;1 , a real 4;0 z
totenhamem
Nieznasz niepisz! Ps. J Masz racje liga Angielska to
wymagająca liga!
~
~arango
barca gra bardziej zespołowo i jakośto się
rozkłada na całą drużynę ,ciężko jest
wyróżnić kogoś indywidualnie a w realu no cóż
nie wszyscy są równi i wychodzi na to że piłkarzy
mają niby lepszych a drużyne nie bardzo . Jak ktoś
mżdrze to poukłada to nie mam złudzeń że
najlepszy będzie real ale najpierw musi się
skończyć era barcy i może xaviego
~
~ARSENAL
Tępaki chodzi o terminarz rozgrywek i choćby brak
przerwy świątecznej :) A jeżeli mnie pamięć nie
zawodzi to Arsenal jest jedynym zespołem który
rozbił Barcelonę w tej edycji LM a na CN nie było
4-0. No ale co ja mam się kłócić z dziećmi
którzy kibicują barcelonce od momentu gdy zaczęła
coś wygrywać . Wcześniej pewnie nie jedni z nich
myśleli że Hiszpania leży w Azji…
~
~rrer
bardzo słabo wam to wyszło! Ikera daliście na
bramke jedenastki LaLiga argumentując to
mistrzostwami Świata? błąd ale jeszcze ujdzie.
Wielkim błędem jest dać na DP Xabiego Alonso
zamiast Busquetsa.
Co tu robi Di maria? w jego miejsce Juan Mata, Za
Borje powinien być Xavi.
Bardzo słabo, jakby to pisali redaktorzy BravoSportu
~
~obiektywny
chyba autorowi niniejszego tekstu się coś
pomyliło, Ozil ma 17 asyst w lidze, Messi natomiast
18!!!
Tutaj dla potwierdzenia: http://soccernet.espn.go.com/stats/assists/_/league/e
sp.1/spanish-primera-division?cc=5739
~
~ARSENAL
Kolego KM23 mam pytanie . W którym momencie jest
mowa o Abidalu wśród jedenastki La Liga który wg
Ciebie jest zamiast Pepe ??? Myśle że chodziło o
Tarzana … Troszkę czytania ze zrozumieniem nie
zaszkodzi .
~
~11Tytus11
Borja Valero i villarreal są niesamowici
~
~CzescWszystkimOszustomNaSwieci
Xavi husususususus to legenda La Liga husususususus i
teraz dajecie mi 5 dolcow
~
~Molo
Xavi grał dobrze ale widocznie nie wystarczająco
dobrze. Co by nie napisali to zawsze jest jakiś
problem.
~
~iGolman
,,przyznajemy się bez bicia, kierując się
subiektywnymi odczuciami, wyselekcjonowaliśmy grupę
jedenastu bohaterów ubiegłego sezonu La Liga.”
Przestańcie się kłócic i zacznijcie czytac
uważniej. To był subiektywny, każdy może miec
własne zdanie na ten temat…
~
~jeży
A gdzie Dudek?
~
~Polak
a czemu nie DUDEK na bramce ? mamo czemuu nie on?
:(((
~
~MESSI
beznadziejnie cała barca powinna być. zamiast
ronaldo- villa zamiast borja valero-
xavi. marcelo-abidal. xavi alonso-bouskuest. casillas
– valdes. oezil-pique. pedro -di maria.
~
~jeff
Casillas bez watpienie TAK!
Alves TAK
Pique napewno jeden z lepszych obroncow w La Liga
wycenia sie go na 40 milionów!
Pepe moim zdaniem nie, nie kontrolowal emocji i
czesto faulowal
Abidal swietny sezon, ogromny postep w grze i Barca
stracila tylko kilka bramek
Marcelo TAK, odkrycie sezonu, malo jest dobrych
lewych obroncow takich z „kosmosu” a on napewno wbil
na taki poziom A. Cole i on najlepsi lewi na swiecie
Alonso to chyba zart…. Valero tak
Xavi 3 najlepszy pilkarz swiata
Iniesta 4 najlepszy pilkarz swiata
Ronaldo
Messi
Rossi albo Villa naprawde nie wiem ktory lepiej
gral
Di Maria
Oezil wyroznial sie i tyle… nie do 11 sezonu
~
~Kameni
dlaczego nie ma Calejon’a , sergio ramosa, van
nisterloy’a :D
~
~MOURINHO
BRAMKARZ:cASILLAS LEWY OBRONCA:MARCELO SRODKOWY
OBRONCA:PUYOL PRAWY OBRONCA :ALVES DRUGI:PEPE ,
SRODKOWY POMOCNIK : OEZIL: I INIESTA LEWY POMOCNIK:
C.RONALDO PRAWY POMOCNIK:A.SANCHEZ (W OGOLE
NAJSZYBSZY NAJLEPSZY W P.DIVISION RAZEM Z RONALDEM)
NAPASTNICY :MESSI(CIOTA) CHUDY ;P ALE DOBRY I CALEJON
:)
~
~macias13
Najlepsi dlamnie w lidze Hiszpańskiej to Casillas i
Messi