Ósma kolejka T-Mobile Ekstraklasy za nami. Nadal niepokonane są zespoły Korony i Widzewa. Lech dostał lekcję futbolu od Śląska Wrocław, a Legia wreszcie wygrała. Tym razem w jedenastce kolejki znalazło się aż pięciu pomocników, bo napastnicy nas nie rozpieścili.
Bramkarz:
Dusan Kuciak: Bramkarz Legii znalazł się w naszym dream teamie nie z powodu jakiejś fantastycznej parady czy fenomenalnej gry na przedpolu. Nie, to nie to. Zadecydowała raczej konsekwencja, z jaką bronił i umiejętność utrzymania koncentracji. W przerażająco nudnym meczu z Bełchatowem, w którym rywale stworzyli sobie może trzy dogodne sytuacje w meczu, Kuciak potrafił zachować zimną krew i ze wszystkich pojedynków wyjść obronną ręką.
Obrona:

Jakub Wawrzyniak: Człowiek, bez którego nie wyobrażam sobie defensywy Legii. Gra dobrze w obronie i czasem włącza się do akcji ofensywnych swojego zespołu, a tego trzeba wymagać od bocznego obrońcy. Do tego dołożył bramkę, która dała Legii prowadzenie.
Piotr Celban: Wzorowo wyłączył z gry Artjoma Rudnewa, a to do najłatwiejszych zadań nie należy. Umiejętnie kierował blokiem obronnym Śląska Wrocław i dzięki niemu piłkarze „Kolejorza” nie mogli rozwinąć skrzydeł.
Jarosław Bieniuk: Zdobywca ładnej bramki w meczu z Jagiellonią. Pewny punkt obrony Widzewa. Gdyby nie to, że drugą bramkę dla „Jagi” zawalił jego partner z obrony, Sebastian Madera, to pewnie obaj znaleźliby się w naszym zestawieniu. A tak to jest sam Bieniuk.
Marko Jovanović: Pewny punkt drużyny mistrza Polski w ostatnim meczu. Zaliczył asystę, dużo biegał, walczył. Występ zdecydowanie na plus.
Pomoc:
Adrian Budka: Drugi piłkarz Widzewa w naszym zestawieniu, ale trudno się dziwić, bo łodzianie zagrali w ostatniej kolejce naprawdę dobre zawody. Co do samego Budki, to był wszędzie, w obronie w ataku, biegał za dwóch, dośrodkowywał, strzelał… Przyjemnie się patrzyło na tak walczącego piłkarza. Do swojej dobrej gry dorzucił jeszcze bramkę, więc jego nominacja jest jak najbardziej zasłużona.
Sebastian Mila: Profesor. Tak można określić jego grę w meczu z Lechem. Widać było dojrzałość boiskową i ogranie kapitana Śląska Wrocław. To przez niego przechodziła zdecydowana większość akcji zaczepnych, to on dyrygował grą ofensywną swojej drużyny.












