Ibrastrakcji ciąg dalszy


8 lutego 2012 Ibrastrakcji ciąg dalszy

Od momentu, kiedy to po ponad godzinie gry niezwykle emocjonująco zapowiadającej się rywalizacji Milanu z Napoli napastnik „Rossonerrich”, Zlatan Ibrahimović, ujrzał czerwoną kartkę za swoje haniebne zachowanie, nie milkną glosy, że Milan tym samym już pożegnał się ze scudetto. Początkowo tylko kibic z kibicem na trybunach na ten temat polemizowali. Następnie sprawa była poruszona podczas popularnego we Włoszech niedzielnego podsumowania Serie A w „La Domenica Sportiva”. Aż w końcu temat ten trafił na łamy iGol.pl.


Udostępnij na Udostępnij na

Jak to niewiele trzeba, żeby ta piękna bańka mydlana pękła. Jeden gwałtowny ruch i koniec. Już nie ma. Czy podobnie będzie z Milanem? Niesubordynacja szwedzkiego gwiazdora jest wszystkim powszechnie znana. Wybryki temu piłkarzowi zdarzają się, i to coraz częściej. Cały czas sytuacja ma ten sam przebieg. Głupota, skrucha, głupota, skrucha. Ile można? Teraz jednak przez infantylne zachowanie napastnika Milanu pokutować może cała drużyna.

Zlatan Ibrahimović ukarany za przewinienie na Salvatore Aronice
Zlatan Ibrahimović ukarany za przewinienie na Salvatore Aronice (fot. Tuttosport.com)

Z „Ibracadabrą” trudno jest grać. Potwierdzają to i Robinho, i Pato. Krytyczne uwagi Szweda nieraz wpędzają obu Brazylijczyków w ogromną frustrację. Reprezentant Szwecji kieruje nimi na boisku niczym charyzmatyczny Aleksander w bitwie pod Issos. Jednak teraz to właśnie on zawinił. I to na całej linii. Kara, jaką otrzymał, to nie tylko czerwona kartka, to absencja w trzech najbliższych spotkaniach. W tym dwóch z rywalami ze ścisłej czołówki – Udinese i Juventusem. To że w lutym rozstrzygną się losy mistrzostwa Włoch, byłoby zbyt pochopną opinią. Jednak może to być miesiąc, w którym piłkarze ze stolicy Piemontu mogą zrobić milowy krok w kierunku pierwszego po powrocie z Serie B tytułu mistrzowskiego.

Całą Italię, od Lombardii po Kalabrię, poruszyła debata na temat tego, czy Milan jest uzależniony od Ibrahimovicia? Debata ta ma sens. W ostatnich kolejkach Milan nie zachwycał. Mimo że przegrał z Lazio, to były piłkarz między innymi Juventusu, Interu i Barcelony był jednym z tych zawodników mediolańskiej ekipy, który ponosił najmniej winy za złe wyniki swojego zespołu. Napastnik robił, co mógł, aby jego drużyna schodziła z murawy z tarczą. Nie zawsze jednak wszystko toczy się tak, jak się tego chce. Najlepszym tego potwierdzeniem jest obecna sytuacja gracza zespołu 18-krotnego mistrza Włoch.

Podopieczny Massimiliano Allegriego jest dla Milanu tym, kim dla Realu Madryt jest Ronaldo, a dla Barcelony Lionel Messi. Zlatan Ibrahimović przez 1642 minuty spędzone na włoskich boiskach podczas obecnego sezonu Serie A zdobył piętnaście goli i popisał się siedmioma asystami. Taki wynik musi budzić uznanie i szacunek. Nie zmienia tego nawet fakt, że sześć bramek Szweda padło po uderzeniach z rzutów karnych. W większości przypadków i tak te karne były dyktowane za przewinienia na napastniku Milanu.

Allegri już przed spotkaniem z Napoli miał problem ze skompletowaniem kadry na mecz. Teraz ten problem jeszcze bardziej się pogłębił. Brakuje Yepesa, Antoniniego, Gattuso, Aquilaniego, Boatenga, Merkela, Cassano i Pato, a niedawno dołączył do tego grona Zlatan. Całkiem niezła drużyna. W zasadzie taki zespół mógłby pokrzyżować szyki niejednemu klubowi, i to nie tylko z włoskiego podwórka. Dla sympatyków „Rossonerrich” szkoda, że przynajmniej połowa z tego grona nie będzie do dyspozycji opiekuna Milanu przed najbliższymi niezwykle istotnymi spotkaniami.

Pozytywne jest jednak to, że Zlatan Ibrahimović daje z siebie wszystko. Żyje meczem. Popełnił błąd, ale nikt nie może mu zarzucić, że się nie starał. Adrenalina meczowa mu się udziela, a piłkarz wydziela ją niczym ślinę. Można być pewnym, że „Ibracadabra” nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Zresztą, idąc zasadą: umarł król niech żyje król, czas, aby swoje umiejętności w wielkim klubie zademonstrował Maxi Lopez. Sprowadzony z Katanii piłkarz nie spodziewał się, że tak szybko ciężar gry ofensywnej obecnego mistrza Włoch spadnie na jego barki. Jednak życie jest nieprzewidywalne, a piłka nożna dzięki temu jest taka piękna, bo tak zazwyczaj rodzą się bohaterowie. Czy takim bohaterem w Milanie będzie wkrótce Argentyńczyk?

Najnowsze