Jeden z najwspanialszych szwedzkich piłkarzy, Zlatan Ibrahimović, to prawdziwy pechowiec. Choć jest obdarzony ogromnym talentem, to jednak nigdy nie udało mu się zdobyć jednego z najcenniejszych klubowych trofeów, pucharu Ligi Mistrzów. Mimo to Szwed zachowuje optymizm.
Napastnik AC Milan zapewnił, że nie odczuwa presji związanej z wygraną w Lidze Mistrzów. Szwed dodał, że nawet jeśli ta sztuka ostatecznie mu się nie uda, on sam nie będzie czuł rozgoryczenia. Zlatan uważa się za piłkarza spełnionego i ma do tego prawo. W końcu w ciągu ostatnich siedmiu lat za każdym razem sięgał po tytuł mistrzowski, choć dwa puchary za wygraną z Juventusem ostatecznie zostały odebrane.
Szwed uważany jest za jednego z najwspanialszych napastników na świecie, a sam potwierdza to kolejnymi bramkami, które zdobywa.

– To prawda, że przez wiele lat myślałem o Lidze Mistrzów i to był mój główny cel. Teraz już tak nie jest. Nawet gdybym jutro musiał skończyć karierę, czułbym się spełniony. Zrobiłem wszystko, co mogłem – zapewnił Szwed, który nie kryje swej wdzięczności dla wielu kolegów.
– Zawsze wygrywam trofea z zespołem, tu nie ma miejsca na indywidualności. Nie wygrywasz, ponieważ jesteś najlepszy, ale dlatego, że jesteś w najlepszym zespole. Każdego dnia pracowałem, żeby stać się lepszym piłkarzem. Wiem, czego wciąż mogę dokonać i chcę się poświęcać – przyznał Ibrahimović, którego AC Milan już w środę zmierzy się z Arsenalem w 1/8 finału Ligi Mistrzów. Kto wie, być może Szwed w końcu spełni swoje marzenie…
ile ma bayern fanów