W drugiej kolejce hiszpańskiej Ligi BBVA faworyci zwyciężali bez problemu: najpierw Barcelona, potem Real, wcześniej remis Atletico, a na zakończenie wysoka wygrana Sevilli.
Najpierw na boiska w Hiszpanii wyszły cztery ekipy. Jednocześnie o godz.18:00 Getafe przywitało w Madrycie „Dumę Katalonii”, a była drużyna Ebiego Smolarka, Racing, rozpoczęła wyjazdowy mecz z Atletico, również w stolicy Hiszpanii.

Wprawdzie Getafe w ostatnim sezonie ledwo utrzymało się w lidze, to od początku meczu nie dawało za wygraną i już w 12. minucie to madrytczycy mogli prowadzić w spotkaniu. Podopiecznych Guardioli uratował jednak słupek. Barcelona, mimo że przystąpiła do meczu bez takich gwiazd jak Iniesta, Messi czy Henry, z czasem zdołała opanować środek pola, tym samym zapobiegając stworzeniu przez gospodarzy podobnych sytuacji do tej z początku meczu.
Goście mogli wydawać się trochę ospali, gdyż pierwszy zagrażający bramce rywala strzał oddali dopiero po 40 minutach. Przez ostatnie pięć minut meczu „Katalończycy” starali się usilnie strzelić gola, jednak piłki posyłane przez Ibrahimovicia i Xaviego kończyły na rękach golkipera Getafe. Tym samym do przerwy na tablicy wyników widniał bezbramkowy remis.
W drugiej połowie Pepe Guardiola postanowił wpuścić na boisko swoje dwie gwiazdy, a mianowicie Messiego i Iniestę. Tym samym gra w środku pola jeszcze bardziej się ożywiła. Jednak największy pożytek z tej zmiany nadszedł w 66. minucie, kiedy to Messi podał piłkę do Abidala, a ten ostatecznie wystawił ją Ibrahimoviciowi, który strzałem do pustej bramki wyprowadził obecnego mistrza Hiszpanii na prowadzenie.
Od tego momentu „Barca” grała wyraźnie lepiej i luźniej, jednak do pewnej wygranej było jeszcze daleko. Kiedy gospodarze mieli jeszcze jakieś nadzieje na wywalczenie remisu, w 80. minucie szybko pogrzebał je Leo Messi, który dostał piękne podanie od strzelca pierwszego gola i oczywiście nie zmarnował tej sytuacji. Tym samym Barcelona po mało efektywnym widowisku odniosła zwycięstwo w Madrycie i przynajmniej do niedzielnego wieczoru będzie liderem tabeli w La Lidze.
Atletico Madryt – Racing de Santander 1:1
W drugim spotkaniu o 18:00 Atletico Madryt zremisowało z Racingiem 1:1. Ekipa z Madrytu dwa tygodnie temu uległa Maladze 3:0 i ten mecz miał potwierdzić, że tamta porażka była jedynie wypadkiem przy pracy trenera Abela Resino. Tak się jednak nie stało i wskazywał na to już sam początek spotkania.
Od pierwszej minuty obie ekipy grały bardzo słabo i wszystko wskazywało na to, że długo będzie trzeba czekać, aby zobaczyć pierwszego gola. Tak też się stało, gdyż dopiero w 43. minucie padła pierwsza bramka. Najpierw na prowadzenie wyszli goście po strzale Jurado, jednak, gdy wszystko wskazywało na to, że Atletico będzie prowadzić do przerwy, w 45. minucie po drugiej stronie boiska padła nieoczekiwanie bramka. Jej autorem był Oscar Serrano, który nie wiedział jeszcze, że tym samym uratował remis w całym meczu. Stało się tak dlatego, że więcej goli już nie padło. Tym samym mecz zakończył się remisem 1:1.












