Nieodłącznym elementem każdego widowiska, prócz kibiców i piłkarzy na murawie, są sędziowie. To oni podejmują najważniejsze decyzje, które wielokrotnie powodują dyskusje i które doprowadzają do rozpaczy i wściekłości fanów. Jak arbitrzy prezentują się w Bundeslidze? Czy potrafią dorównać do poziomu zawodników i nie zawodzą? Sprawdźmy to.
Niestety za naszą zachodnią granicą wielokrotnie właśnie arbitrzy stawali się antybohaterami spotkań. Praktycznie co kilka tygodni piłkarskie Niemcy muszą debatować nad kolejnym sędziowskim wielbłądem. Przykłady? Proszę bardzo: bramka widmo zdobyta jesienią 2013 roku przez Stefana Kiesslinga w meczu z Hoffenheim, kiedy po uderzeniu napastnika Bayeru piłka trafiła w przedziurawioną boczną siatkę, niepodyktowany rzut karny dla Bayernu za brutalny faul Felixa Wiedwalda na Robercie Lewandowskim, uznany gol trafiony ręką Leona Andreasena w spotkaniu z FC Koeln czy niedawny mecz Borussia Dortmund – Ingolstadt, kiedy Guido Winkmann wszystkie sytuacje kontrowersyjne rozstrzygał na niekorzyść beniaminka, nie uznając m.in. samobójczej bramki Matsa Hummelsa.
Od tego sezonu takie sytuacje jak ta z Kiesslingiem w roli głównej nie powinny już mieć miejsca. Latem wprowadzono w Bundeslidze goal-line technology. Kluby długo były niechętne temu pomysłowi, ale kilka tragicznych błędów rozjemców, jak wspomniany wcześniej gol Kiesslinga czy nieuznana bramka Hummelsa z finału Pucharu Niemiec w 2014 roku, spowodowało, że zmieniły one stanowisko. Liga naszych zachodnich sąsiadów poszła śladami Premier League i wprowadziła tę nowinkę.
Oto kuriozalna bramka Kiesslinga z meczu z Hoffenheim (jesień 2013 roku)
Działacze z DFB chcą jeszcze poszerzyć zakres technologii, która miałyby być stosowana podczas spotkań, i planują wprowadzić możliwość podejmowania decyzji na podstawie powtórek wideo. Tym systemem objęte byłyby tylko dwie klasy rozgrywkowe. Pomysł ten mógłby być wykorzystywany tylko w pierwszej i drugiej lidze. – Pochłania on koszty, a także wymaga większego personelu do obsługi – powiedział były znamienity sędzia międzynarodowy, obecnie szef komisji sędziowskiej niemieckiego związku piłkarskiego, Herbert Fandel.
Nic dziwnego, że te wpadki rozwścieczają działaczy. Oprócz ewidentnych błędów bardzo często wytykają arbitrom ich nieumiejętność pracy w zespole. – Byłoby lepiej, gdyby sędziowie rozmawiali przez słuchawki o wydarzeniach meczowych – powiedział po jednym ze spotkań Christian Heidel, dyrektor sportowy Mainz. Z kolei inny dyrektor sportowy – Joerg Schmadtke z FC Koeln, stawia sprawę jasno: –










