Za nami pierwszy dzień fazy pucharowej na futsalowych mistrzostwach świata. Po rozegraniu czterech pojedynków poznaliśmy pierwszych ćwierćfinalistów tej imprezy, która rozgrywana jest w Tajlandii.
Paragwaj – Portugalia
Do samego końca spotkania Portugalczycy, uważani przed meczem za zdecydowanego faworyta, nie mogli być pewni zwycięstwa. Ostatecznie zdecydowały jednak doświadczenie i umiejętności czysto piłkarskie. Zawodnicy „Selecao” pierwsze trafienie w meczu zanotowali dopiero w 12. minucie spotkania. Przed przerwą udało im się jednak podwyższyć prowadzenie. Na pięć minut przed końcem pojedynku Paragwajczycy wrócili do gry, zdobywając bramkę kontaktową. W tym momencie reprezentacja Portugalii wykazała się swoimi umiejętnościami. Spokojnie przeczekała momenty, w których Paragwaj za wszelką cenę chciał odrobić straty, aby w ostatnich dwóch minutach zdobyć jeszcze dwa gole i zagwarantować sobie grę w ćwierćfinale mistrzostw świata.
Paragwaj – Portugalia 1:4
35. Salas – 12. Cardinal, 20. Matos, 39., 40. Ricardinho
Ukraina – Japonia
Niezwykle niespotykany przebieg miał drugi pojedynek 1/16 finału futsalowych mistrzostw świata. Japończycy bez wątpienia nie byli drużyną aż tak słabą, jak wskazuje wynik choćby tylko pierwszej połowy. Po dwudziestu minutach drużyna naszych wschodnich sąsiadów prowadziła z Japończykami już 6:0. Wydawało się, że podopieczni Miguela Rodrigo nie zdążą już się otrząsnąć, zwłaszcza że rezultat z pierwszej odsłony utrzymywał się aż przez dziesięć minut po zmianie stron. Japończycy godnie jednak pożegnali się z turniejem i zdołali wbić Ukraińcom trzy trafienia, które osłodziły nieco wcześniejsze wydarzenia. Przez krótki czas japońscy fani mgli mieć nawet nadzieję na to, że uda się odrobić stratę. Wszak trzy wspomniane gole ich ulubieńcy zdobyli w odstępie zaledwie trzech minut.
Ukraina – Japonia 6:3
3. Czeporniuk, 5. Fedorczenko, 10. Żurba, 13. Rogaczow, 16., 16. Owsiannikow – 30., 31. Morioka, 32. Kitahara
Hiszpania – Tajlandia
Jeden z głównych faworytów wygrania całego turnieju wyrzucił dzisiaj za burtę mistrzostw świata gospodarzy tegorocznego turnieju. „La Furia Roja” od początku spotkania była stroną absolutnie przeważającą i jasne było, iż każdy inny wynik niż wysokie zwycięstwo ekipy Venancio Lopeza będzie wielką niespodzianką. Do przerwy Hiszpanie prowadzili jednak „tylko” 2:0. Prawdziwe strzelanie zafundowali sobie po zmianie stron, kiedy aż pięciokrotnie pokonywali bramkarza rywali. Tajlandczycy na osłodę zdołali zdobyć jedynego, honorowego gola w 39. minucie pojedynku.
Hiszpania – Tajlandia 7:1
10., 17. Torras, 25., 28. Fernandao, 30. Aicardo, 34. Ortiz, 38. Alvaro – 39. Wongkaeo
Iran – Kolumbia
Najbardziej wyrównany przebieg spośród dzisiejszych meczów miał ostatni ćwierćfinał, w którym oglądaliśmy zaledwie trzy bramki. Końcowy wynik może być sporym zaskoczeniem, bo przez cały pojedynek lepsze wrażenie stwarzali Irańczycy, którzy oddali trzy razy więcej strzałów od swoich rywali. Na nic się to jednak zdało, ponieważ dużo bardziej skuteczni byli Kolumbijczycy. Po pierwszej połowie na tablicy wyników widniał remis 0:0. Pierwszy gol w meczu padł dopiero w 30. minucie spotkania, zdobyła go drużyna Kolumbii. Cztery minuty później było już 2:0 i wtedy też rozpoczął się prawdziwy ofensywny szturm Irańczyków. Drużynie Ali Saneiego starczyło jednak czasu na tylko jedną bramkę, która nie pozwoliła jej na pozostanie w turnieju.










