W drugim sobotnim spotkaniu na Camp Nou Barcelona podejmowała Real Valladolid. Podopieczni Pepy Guardioliego niemal zmietli z powierzchni ziemi ekipę gości wygrywając 6:0. Samuel Eto’o zdobył, tak jak w meczu Realu Higuain, cztery bramki.
Barca po zaskakującym remisie z Bazyleą w Lidze Mistrzów teraz bardzo chciała odnieść pewne zwycięstwo. W lidze przewodzi, lecz nie mogła pozwolić sobie na stratę punktów z ekipą Valladolid. Goście na wyjazdach grają bardzo źle i przegrali wszystkie cztery mecze w tym sezonie, więc w tym spotkaniu byli teoretycznie bez szans.
Pierwsza połowa to spektakl jednego aktora. Samuel Eto’o zdobył aż cztery bramki pod rząd, a co za tym idzie, ustrzelił klasycznego hattrica. Kameruński snajper jeszcze długo będzie występował w nocnych koszmarach bramkarza gości, Sergio Asenja. Najpierw w 12. minucie nie dał mu szans na obronę strzału, po półgodzinie gry, mimo interwencji golkipera gdy uderzał Henry, Eto’o skutecznie dobił, a 42. i 44. minuta to już szał radości na trybunach Katalończyków i kolejne dwie bramki Kameruńczyka. Real Valladolid w pierwszej połowie kompletnie nie istniał, nic nie wskazywało, że coś jeszcze na Camp Nou może się zmienić.
Druga część spotkania to swobodna droga do trzech punktów Barcelony. Piłkarze Guardioli się nie spieszyli, a goście ograniczali się do obrony. Taka sytuacja sprawiła, że Barca miała jeszcze kilka okazji do strzelenia gola, lecz dopiero w 71. minucie uczynił to Eidur Gudjohnsen. Zwycięstwo 6:0 zapewnił chwilę później Thierry Henry. Ostatecznie na Camp Nou wspaniałe widowisko, ale tylko z jednej strony. Świetny Samuel Eto’o i Barca nadal jest na pierwszym miejscu w lidze.










