W 24. kolejce La Liga Espanyol podejmował na swoim stadionie Real Betis. Gospodarze skromnie pokonali rywali 1:0. Strzelcem jedynej bramki w tym meczu był Sergio Garcia.
W wyjściowej jedenastce Realu Betis zabrakło w dzisiejszym meczu polskiego reprezentanta, Damiena Perquisa. Od początku spotkania do ataku ruszyli piłkarze Espanyolu. Już w pierwszych minutach bardzo groźnie na bramkę Adriana uderzało aż dwóch zawodników gospodarzy. Na gole ze strony podopiecznych Javiera Aguirre nie musieliśmy więc długo czekać. Już w 7. minucie spotkania po świetnym podaniu od Stuaniego Garcia wpakował piłkę do siatki rywala.
W 25. minucie meczu Betis wywalczył sobie rzut wolny blisko szesnastego metra. Po dośrodkowaniu Benata żaden z piłkarzy gości nie zdołał jednak posłać piłki do siatki. Kilka minut później Benat znowu wykonywał stały fragment gry. Tym razem piłkarz był bliski wpakowania futbolówki do bramki Casilli po rzucie rożnym. Piłka jednak ostatecznie musnęła tylko poprzeczkę i poleciała za bramkę. W 35. minucie po dośrodkowaniu w pole karne Molina miał natomiast szansę na zdobycie pierwszego gola w tym pojedynku. Napastnik nie zdążył jednak dobiec do piłki, która ostatecznie poszybowała obok bramki.
Pod koniec pierwszej części spotkania to Betis był częściej w ataku, ale podopiecznym Javiera Aguirre brakowało wykończenia akcji. W 40. minucie meczu Espanyol stworzył sobie natomiast bardzo groźną sytuację. Stuani po podaniu od Garcii mocno uderzał na bramkę rywala, ale futbolówka odbiła się od jednego z obrońców i poleciała tylko na rzut rożny. Kilka minut później Molina po raz kolejny w tej potyczce znalazł się na dobrej pozycji do oddania strzału, ale nie zdołał przejąć podawanej do niego piłki. Do końca pierwszej części wynik nie uległ już zmianie i Espanyol prowadził 1:0.
W drugiej połowie gry Betis nadal usilnie próbował doprowadzić do remisu. W 52. minucie meczu Benat ładnie dośrodkowywał zza szesnastego metra, ale golkiper gospodarzy wybił piłkę i zażegnał niebezpieczeństwo. Kilka minut później mieliśmy natomiast kontrowersyjną sytuację w polu karnym Betisu. Po świetnym dograniu od Garcii Stuani upadł w obrębie „szesnastki” podczas starcia z jednym z obrońców gości. Arbiter, który był blisko tej sytuacji, nie wskazał jednak na wapno.
Po przerwie gra często toczyła się w środkowej części boiska, ponieważ obu zespołom brakowało dokładności w podaniach. Betis nadal natomiast nie potrafił wykończyć akcji, a Espanyol dobrze grał w obronie. W 74. minucie meczu goście wywalczyli sobie po raz kolejny już w tej potyczce rzut wolny blisko „szesnastki”, ale znowu dośrodkowanie Benata nie znalazło żadnego z piłkarzy Betisu w polu karnym. Kilka minut później mieliśmy natomiast kolejną kontrowersyjną sytuację w polu karnym Betisu. Tym razem w roli głównej wystąpili Adrian i Garcia, który po starciu z bramkarzem gości upadł na murawę. Sędzia nadal był jednak stanowczy w swoich decyzjach i nie podyktował „jedenastki”.
Pod koniec spotkania sytuacja na boisku wciąż nie ulegała zmianie. Betis atakował, Espanyol próbował kontrować, ale wszystko bezskutecznie. W 85. minucie gry Molina stanął przed świetną szansą na doprowadzenie do remisu, ale fatalnie spudłował. Futbolówka poszybowała wysoko ponad poprzeczką. Minutę później gospodarze byli już w odpowiedzi. Garcia ładnie podawał do Verdu, który na dużej szybkości źle jednak trafił w piłkę i posłał ją obok lewego słupka. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i gospodarze ostatecznie wygrali to spotkanie 1:0.










