Eredivisie: Ajax gromi, gol Radomskiego na wagę remisu


Po przerwie na spotkania reprezentacji do gry powróciła holenderska Eredivisie. W szóstej kolejce jak zwykle nie zabrakło wielu emocji, pięknych bramek oraz wysokich wyników.


Udostępnij na Udostępnij na


Ajax Amsterdam – NAC Breda

Gospodarze z Amsterdamu byli co prawda faworytami tego meczu, lecz nikt nie spodziewał się, że gra może mieć tak niespodziewany przebieg. Ajax od początku zaczął napierać na bramkę gości, co nie było żadnym zaskoczeniem. Prym w tych działaniach wiódł Urugwajczyk Luis Suarez, który od pierwszych minut starał się pokonać Jelle ten Rouwelaara. Jednak to nie on był strzelcem pierwszego gola w tym spotkaniu. W 11. minucie Kennedy Bakiricioglu sprawił sporo zamieszania w polu karnym Bredy, a sytuację wykorzystał Dario Cvitanich, który wyprowadził Ajax na prowadzenie. Idąc za ciosem, podopieczni Martina Jola konstruowali kolejne akcje ofensywne, na których efekty nie trzeba było długo czekać. W 18. minucie Demy de Zeeuw odegrał piłkę do Jana Verthongena, a ten fenomenalnym strzałem z lewej nogi podwyższył wynik. W końcówce pierwszej połowy, w końcu udało się trafić Suarezowi, który wykorzystał swoje doskonałe umiejętności i położył bramkarza Bredy strzelając w długi róg. Chwilę później swojego drugiego gola dołożył Cvitanich i było już 4:0 dla „Joden” i jasne stało się, że goście poniosą w tym meczu klęskę.

Breda w drugiej części spotkania nadal grała bardzo słabo. Szybko wykorzystali to miejscowi, a dokładnie Suarez i Bakiricioglu, którzy w dwójkę rozprawili się z defensywą i za sprawą tego drugiego pokonali ten Rouwelaara. Gracze Martina Jola wydawali się nie dobijać leżącego rywala i nieco spuścili z tonu, jeśli chodzi o napór na bramkę przeciwnika. W 63. minucie hat-tricka ustrzelił Cvitanich, który wykorzystał doskonałe zagranie Suareza, a widniący na tablicy wynik 6:0, dobitnie odzwierciedlał przebieg gry.

Willem II Tilburg – Feyenoord Rotterdam

Świadkami znakomitego widowiska byli kibice zgromadzeni na stadionie w Tilburgu. Już w drugiej minucie gospodarze wyszli na prowadzenie za sprawą Saida Boutahara, który popisał się silnym uderzeniem z około 20 metrów. Golkiper Feyenoordu, Rob van Dijk, był bez szans. Stracona bramka nie podcięła skrzydeł gościom, którzy w dziewiątej minucie wyrównali za sprawą Jona Dahla Tomassona. Duńczyk, który w tym sezonie imponuje formą, nie próżnował i dziesięć minut później było już 2:1 dla Portowców. Gdy wydawało się, że „Kameraden” rozpoczną swój festiwal strzelecki, padła wyrównująca bramka. Ibrahim Kargbo sprawił wiele kłopotu swoim rzutem wolnym van Dijkowi, który odbił piłkę przed siebie, a ta padła pod nogi Berta Biemansa, który trafił do siatki. „Królewscy” nacierali, ale ich ataki nie były w stanie pokonać van Dijka. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w 69. minucie, kiedy to Jonathan de Guzman strzelił gola z rzutu wolnego i trzy punkty pojechały do Rotterdamu.

Vitesse Arnhem – NEC Nijmegen

Spośród grupy Polaków występujących w Eredivisie tylko jeden ma szansę na regularną grę. Jest to oczywiście Arkadiusz Radomski, który w tym sezonie w barwach NEC należy do jednych z kluczowych zawodników zespołu. Początkowa faza spotkania obfitowała w wiele walki na boisku i dopiero w 44. minucie kibice na Gelredome ujrzeli pierwszego gola. Jego autorem był Santi Kolk. W drugiej połowie gra nadal była wyrównana i choć brakowało bramek, kibice zostali wynagrodzeni w końcówce. W 80. minucie prowadzenie podwyższył Claudemir i wydawało się, że nic nie jest w stanie wydrzeć wygranej Vitesse. Jednak wówczas do pogoni rzuciło się Nijmegen. Najpierw w 87. minucie gola kontaktowego zdobył Ramon Zomer, a w 93. minucie trafienie na wagę remisu zaliczył Radomski.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze