Dla kibiców NAC Breda ten rok to czas pełen wspomnień i nadziei. Klub, który od dekad stanowi symbol miasta, pragnie wrócić do dawnej świetności i zagrać o najwyższe cele, inspirując się niezwykłą historią swojej miejscowości, a polskie akcenty są tylko dopełnieniem tego niesamowitego klubu. Miasto, które ostatnimi dniami całkowicie żyje polskimi wspomnieniami, po raz kolejny dało upust swojej wdzięczności pokazując, że pamięć o wyzwolicielach Bredy nie jest im obojętna.
Wielka historia i wielcy piłkarze
Klub założony 19 września 1912 roku, który na co dzień występuje na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Holandii, może i nie ma aż tak dużej historii jak największe marki holenderskie, ale z pewnością może poszczycić się zdobyciem mistrzostwa Eredivisie i Pucharu Holandii. Kilkakrotnie zespół grał w europejskich pucharach (w tym z Polonią Warszawa). Drużyna prowadzona przez Carla Hoefkensa zajmuje obecnie 9. miejsce w holenderskiej Eredivisie i radzi sobie przynajmniej przyzwoicie. Warto przypomnieć, że zespół z Rat Verlegh jest beniaminkiem tejże ligi i pokonał m.in. Ajax 1:0. Aktualnie drużyna z południa Holandii traci zaledwie dwa punkty do znalezienia się w strefie nagradzanej kwalifikacjami do Ligi Konferencji Europy.
NAC Breda to nie tylko kibice i wspomnienia, lecz także niesamowici piłkarze, którzy zapisali się na kartach historii. Wielu z nich to zawodnicy, których jedynym klubem bądź jednym z kilku była Breda. Więc, jak można się domyślić, klub ten jest bliski każdemu, kto się z nim utożsamia.
Pierwszym takim piłkarzem jest bez wątpienia Bertus Quaars. Zawodnik ten zaliczył dla zespołu NAC 389 spotkań, co czyni go rekordzistą pod tym względem. Bertus w blisko 400 spotkaniach zainkasował 31 bramek i zanotował 33 asysty. W Bredzie Quaars występował łącznie przez 13 lat, z krótkim epizodem, który spędził w PSV Eindhoven. Zawodnik ma również na swoim koncie wygrane dwukrotnie mistrzostwo Holandii oraz podwójne Pucharu. Z całą pewnością nie jest anonimowy temu, kto choć trochę zainteresował się historią Bredy.
Najlepszym strzelcem dla ekipy „Żółto-czarnych” jest jak do tej pory niedościgniony Matthew Amoah, który przez całą karierę dla NAC zanotował 57 bramek. Piłkarz ten, jak nie wszyscy mogą wiedzieć, reprezentował nawet barwy Borussii Dortmund, jednakże nie poszło mu tam zbytnio dobrze. Niemniej jednak powiedzieć, że Breda pasowała ghańskiemu zawodnikowi, to jak nic nie powiedzieć. Strzelał on gola średnio co 188 minut. Czyli co najmniej akceptowalny wynik.
Polskie akcenty w holenderskim klubie
Wspominaliśmy o legendach, o kibicach, ale co tu w tym wszystkim jest takiego polskiego? Otóż w szeregach „Żółto-czarnych” znajdziemy wiele różnych polskich wątków. Mianowicie, asystentem trenera Hoefkensa jest… Tomasz Kaczmarek. Wielu kibicom powinna zaświecić się teraz zielona lampka, gdyż Kaczmarek jest byłym trenerem Lechii Gdańsk. Szkoleniowiec przez czas swojej obecności zaliczył 40 spotkań, w których inkasował średnio 1,53 punktu na mecz. W NAC Breda trener jest bardzo cenionym fachowcem, który z pewnością jest jednym z reżyserów nie najgorszej gry klubu.











