Liga Mistrzów znów poza zasięgiem polskiego klubu. Legia Warszawa nie podołała wyzwaniu i z żalem z powodu niewykorzystanej szansy porzuca sen o prestiżowych rozgrywkach. Cieszyć za to może wiadomość, że w kolejnej rundzie będziemy mogli obserwować poczynania Jakuba Rzeźniczaka. W pozostałych spotkaniach obyło się bez sensacji.
Liga Mistrzów: Mission impossible
Miało być tak pięknie, a skończyło się jak zwykle. Słaba dyspozycja Legii Warszawa sprawiła, że „Wojskowi” na własne życzenie przegrali w dwumeczu ze Spartakiem Trnava. Wydawałoby się, że druga runda kwalifikacji Ligi Mistrzów jest w zasięgu polskiej drużyny. Mecze z Cork City pokazały, że jesteśmy na dobrej drodze. Przekonujące zwycięstwo 3:0 na Łazienkowskiej dawało wiele nadziei na to, że ze słowacką drużyną również powinniśmy mieć szanse.
Rzeczywistość okazała się być znacznie brutalniejsza, niż się tego spodziewaliśmy. Fatalny występ w pierwszym meczu przybliżył Spartak do następnej rundy. W rewanżu mistrz Polski musiał odrobić dwubramkową stratę. Mimo minimalnej przewagi w posiadaniu piłki owszem, legioniści wygrali 1:0, ale samą grą nie porywali, czego efektem jest pożegnanie się z rozgrywkami. Do tego dwie czerwone kartki i zespół ze stolicy zmuszony był grać w dziewiątkę.
To idealnie odzwierciedla obraz, jaki zostawił po sobie trener Dean Klafurić. Obraz nędzy i rozpaczy. Nie oszukujmy się. Trudno będzie powtórzyć wyniki klubu sprzed dwóch lat, kiedy to Legia pokonała Sporting czy też zremisowała z wielkim Realem Madryt. Liga Mistrzów znów okazuje się być za mocna dla polskiej drużyny. Jednak wciąż pozostaje nadzieja w postaci nagrody pocieszenia, a właściwie ostatniej szansy. Gra w eliminacjach do Ligi Europy może się okazać czyśccem Legii. Zmiana trenera i nastawienia mentalnego zawodników ma być kluczem do lepszej gry. Na swoich błędach trzeba się uczyć, dlatego nie wszystko jeszcze stracone.
Natomiast Spartak Trnava w trzeciej rundzie kwalifikacji zagra z Crveną zvezdą Belgrad, która w dwumeczu pewnie pokonała litewski zespół Suduvę.
Polskie akcenty
Legii w Champions League już nie ujrzymy, ale za to mogliśmy śledzić poczynania polskich piłkarzy w innych klubach walczących o awans do elity. Z racji że środowe zmagania rozpoczął mecz pomiędzy HJK Helsinki a , Jakub Rzeźniczak wraz ze swoim klubem wiedział już, z kim przyjdzie mu zagrać w następnej rundzie. Bez bramek w Białorusi, zatem w Finlandii toczył się mecz o wszystko. Gole padły w pierwszej połowie, a górą okazał się być mistrz naszego wschodniego sąsiada. BATE wygrało 2:1.










