Mecze derbowe zawsze rządzą się swoimi prawami. Nawet jeśli zespoły nie grają o najwyższe cele, to zawsze chcą wygrać takie spotkanie. Emocji nigdy nie brakuje. W 282. El Derbi Madrileno toczyła się walka o wicemistrzostwo, która zakończyła się tylko remisem. Oznacza to, że seria bez zwycięstwa nad Atletico na własnym obiekcie w lidze została przedłużona (trwa od grudnia 2012). Remis może oznaczać dla „Królewskich” nie tylko brak wicemistrzostwa, ale też spadek na czwarte miejsce w tabeli.
Brakowało tylko goli
Spotkanie rozpoczęło się od ataków gospodarzy. Podopieczni Zidane’a musieli wygrać to spotkanie, jeśli chcieli jeszcze marzyć o drugim miejscu na koniec sezonu. W 10. minucie Real miał naprawdę dogodną sytuację. Do rzutu rożnego podszedł Kroos, który idealnie wrzucił piłkę w pole karne. Bale zgrał futbolówkę do Cristiano Ronaldo, ale Portugalczyk nie zakończył akcji golem.
Z czasem mecz robił się coraz bardziej otwarty. „Los Colchoneros” stwarzali sobie groźne okazję głównie za sprawą Diego Costy. Dla Hiszpana było to pierwsze derbowe spotkanie od tego pamiętnego finału LM w 2014 roku. W 30. minucie zmusił do doskonałej interwencji Keylora Navasa. W ostatnim czasie Kostarykanin udowadnia, że jest godzien nosić „Królewski” herb na lewej piersi.
Pod koniec tej pierwszej połowy nastąpiło prawdziwe bombardowanie bramki Jana Oblaka. Słoweński golkiper „Rojiblancos” jednak nie dał się pokonać i wciąż utrzymywał się wynik 0:0. Podsumowując było to naprawdę dobre spotkanie, w którym brakowało tylko bramki.
https://twitter.com/SinnohBall/status/982999634669957120
Brak planu B
Druga połowa ponownie rozpoczęła się od ataków Realu. Widać było, że gospodarze mają plan, na to w jaki sposób zaskoczyć rywali. Konsekwentnie rozgrywali akcję swoją lewą stroną, gdzie Bale posyłał futbolówkę w pole karne. Kilkukrotnie nic z tego nie wychodziło, ale w 53. minucie zrealizowali swój cel. Do bramki „Atleti” trafił niezawodny w tym 2018 roku Cristiano Ronaldo.
Wydawało się, że kolejne gole dla „Los Blancos” to tylko kwestia czasu. Jak się okazało, to goście rzucili się do szaleńczych ataków, które szybko, bo już w 57. minucie przyniosły efekt. Navasa pokonał Antonie Griezmann. Dla Francuza jest trzeci z rzędu gol w meczu derbowym na Santiago Bernabeu. Od tego momentu nastąpiła dominacja podopiecznych Simeone. Obrońcy Realu zaczęli popełniać zbyt proste błędy i goście mogli nawet objąć prowadzenie.











