„Polska skrzydłowymi stoi”. To zdanie tak na dobrą sprawę zawsze było wierutną bzdurą, teraz jednak, przynajmniej w kontekście ekstraklasy, to już zupełna bida z nędzą. Zwykle zawodnicy występujący na tej pozycji mają u nas albo umiejętności, albo „liczby”. Taki paradoks.
Kolejną istotną, wartą podkreślenia kwestią jest klasyfikowanie zawodników jako prawo- i lewoskrzydłowych. We współczesnym futbolu zawodnicy non stop zmieniają się między sobą na flankach, w dodatku coraz więcej szkoleniowców preferuje tzw. odwróconych skrzydłowych, często więc piłkarz, który przez lata występował z jednej strony, zaczyna nagle grać na drugiej. Klasyfikujemy więc graczy czysto statystycznie – jeśli częściej występował na prawej flance, znajdzie się tutaj, jeśli na lewej – przeczytacie o nim w następnym rankingu.
Stawka była tak wyrównana, że trudno nie napisać o kilku zawodnikach, którzy wyróżnienia byli bardzo blisko, czegoś jednak im zabrakło. Krzysztof Janus z Zagłębia Lubin grał tylko drugą połowę roku w ekstraklasie, do tego po świetnym starcie z czasem spuścił nieco z tonu, choć nadal jest wyróżniającą się postacią w swoim klubie. Bartosz Szeliga z Piasta Gliwice trapiony był przez kontuzje, w dodatku rzucano go z pozycji na pozycję. Zwykle jednak pokazywał się z bardzo dobrej strony. Przemysław Frankowski to ekstraklasowy synonim słowa „chimeryczność”, kilka razy zapewnił jednak Jagiellonii punkty w meczach ligowych. Lepiej od wspomnianej wyżej trójki prezentowało się w tym roku pięciu zawodników. O kim mowa?
5) Kamil Mazek (Polska, Ruch Chorzów, 21 lat)
Wybór bez wątpienia mocno kontrowersyjny. Liczby absolutnie nie bronią młodego piłkarza, do tego zaczął on grać w ekstraklasie dopiero w drugiej połowie roku. Swoją postawą jednak bardzo solidnie zapracował na wyróżnienie. Wychowanek Legii to prawdopodobnie najszybszy piłkarz naszej ligi. W odróżnieniu od podobnych do niego zawodników, którzy często trafiają do reprezentacji (o zgrozo!), Mazek niemal cały czas trzyma głowę w górze – to dobry „objaw”. To inteligentny piłkarz, za nim też już premierowy gol w ekstraklasie, naprawdę przedniej urody. Dorzucił do niego trzy asysty i całą masę akcji, po których ręce same składały się do oklasków. Siedem miesięcy temu grał w rezerwach chorzowskiego klubu, dziś jest w trójce najlepszych jego piłkarzy. W takim tempie po Euro znajdzie się w orbicie zainteresowań trenera Nawałki w kontekście kadry. Dobrych skrzydłowych nigdy dość.
https://youtu.be/qx6_g0CNZ6k
4) Grzegorz Bonin (Polska, Górnik Łęczna, 32 lata)
Powrót rosłego skrzydłowego do ekstraklasy w zeszłym sezonie był jednym z przyjemniejszych zaskoczeń, jakie zaserwowała nam nasza liga w ostatnich latach. Świetny, ocierający się swego czasu o kadrę, zawodnik zanotował niebywały zjazd po transferze do Polonii Warszawa w 2011 roku, po którym naprawdę przykro było patrzeć na grę Bonina. Ten jednak po rocznej banicji w I lidze wrócił z Górnikiem Łęczna w wielkim stylu. Rok 2015 był tylko potwierdzeniem, jak dobrym zawodnikiem jest kuzyn byłego świetnego boksera. Dziewięć bramek to dobry wynik, dorzucona do tego jedna asysta nie jest może powodem do szczególnej chluby, niemniej na pytanie o najlepszego piłkarza swojego klubu znacząca większość kibiców „Zielono-Czarnych” odpowie „Grzegorz Bonin”. Nie dziwimy się.











