Borussia Dortmund wygrała 3:1 z Hannoverem 96 w ramach 23. kolejki Bundesligi. Dwa gole dla gospodarzy zdobył Robert Lewandowski, a jednego w końcówce dorzucił Ivan Perisić. Zdobywcą honorowego trafienia dla gości był Didier Ya Konan. Dwie asysty w tym spotkaniu zanotował Jakub Błaszczykowski.
Zaczęło się spokojnie. Oba zespoły bały się otworzyć i powoli budowały akcje. I jedni, i drudzy grali asekuracyjnie. W 8. minucie doszło do nieprzyjemnego zdarzenia. W jednym ze starć ucierpiał Bender, został kopnięty w nos i nie był w stanie kontynuować gry. Klopp szybko musiał dokonać zmiany i desygnował do gry Gündogana. Sytuacja na boisku była usypiająca. Piłka znajdowała się głównie w środkowej strefie boiska i niewiele z tego wynikało.
W końcu po kwadransie mieliśmy pierwszą dobrą sytuację w tym spotkaniu. Słabiej rzut wolny wykonał Błaszczykowski, ale piłka szczęśliwie dotarła do Grosskreutza, a skrzydłowy świetnie wymyślił podanie do Lewandowskiego, jednak dograł minimalnie zbyt mocno i Robert nie sięgnął futbolówki, a szkoda, bo miał przed sobą pustą bramkę. W odpowiedzi ładnym podaniem do Pinto popisał się Cherundolo, pomocnik już składał się do strzału, lecz w ostatniej chwili został zablokowany przez Piszczka.
Spotkanie zdecydowanie nabrało jakości, minimalną przewagę miała Borussia, ale akcje były po obu stronach. Jak zawsze imponowali Polacy. W 27. minucie Błaszczykowski ambitnie wrócił się i odebrał piłkę pod własnym polem karnym. Później Kuba podprowadził nieco akcję i zagrał do Piszczka. Z kole prawy obrońca Borussii wypuścił prostopadłym zagraniem Lewandowskiego, ten wygrał pojedynek biegowy z obrońcą, a później na dwa tempa pokonał Zielera. Na pewno bramkarz Hannoveru nie popisał się w tej sytuacji, ale Robert zasługuje na duże pochwały. Świetna akcja i 15. gol w sezonie.
Nastąpił kolejny okres dosyć długiego rozgrywania piłki. Wciąż warunki dyktowała Borussia. W 37. minucie podopieczni Kloppa przyspieszyli. Świetnie do Schmelzera podał Kagawa, ale lewy obrońca „BVB” uderzył tuż obok słupka. Było blisko. Za to 120 sekund później piłka już znalazła się w siatce. Ponownie świetna akcja Polaków. Piszczek do Lewandowskiego, Robert po rykoszecie w słupek, jeszcze dobitka Piszczka, kolejna poprawka „Lewego” i mamy gola, tylko że sędzia nie miał prawa go uznać. Piszczek był na pozycji spalonej, co Lewandowski przyjął z uśmiechem na twarzy. Wciąż mieliśmy jednobramkowe prowadzenie.
Zbliżała się przerwa, a gospodarze nie zwalniali. W 45. minucie idealną kontrę wyprowadziła Borussia. Kagawa w tempo dograł do Błaszczykowskiego, a ten, mając przed sobą tylko Zielera, niepotrzebnie próbował jeszcze dograć do Lewandowskiego i skończyło się na strachu bramkarza Hannoveru. Kilkadziesiąt sekund później pierwsza połowa dobiegła końca.
Od początku drugiej odsłony Borussia mogła imponować. Sposób rozgrywania piłki przez podopiecznych Kloppa był niesamowicie przyjemny, aż szkoda było mrugać powiekami. Kolejne sytuacje były po prostu naturalną koleją rzeczy. W 50. minucie pięknym dośrodkowaniem popisał się Piszczek, do futbolówki doszedł Lewandowski, ale nie potrafił skierować jej w światło bramki. Jednak cztery minuty później Robert nie miał już z tym żadnych problemów. Idealnie z głębi pola dośrodkował Piszczek, trudną piłkę rewelacyjnie opanował Błaszczykowski, który minął jeszcze obrońcę i dograł do Lewandowskiego, a ten nie miał wyjścia, musiał strzelić 16. bramkę w sezonie. Od 54. minuty Borussia prowadziła już 2:0.








