5 oraz 8 września reprezentacja Polski rozegrała dwa spotkania w Lidze Narodów. Pierwszy mecz zakończył się zwycięstwem nad Szkotami, drugi natomiast przegraliśmy z Chorwacją. Trzy punkty w starciach z tymi drużynami nie wydają się słabym wynikiem, jednak obawy budzi nasza postawa w obronie. Defensywa od dawna wydaje się głównym problemem naszej kadry, a ostatnie zgrupowanie zupełnie tego nie zmieniło.Wyraźny spadek jakości defensywy reprezentacji Polski zaobserwowaliśmy w momencie, gdy coraz gorszą formę zaczął prezentować Kamil Glik. Obecny zawodnik Cracovii przestał być powoływany, a nowym „liderem” naszej linii obrony został Jan Bednarek. Wydaje się, że obrońcę Southampton F.C. przerosło to wyzwanie, co doprowadziło do widocznego regresu w grze defensywnej naszej kadry. Przez ten czas pojawiały się następne nazwiska, jednak żaden z obrońców nie był w stanie widocznie poprawić tego elementu gry.
Nieudany następca Kamila Glika
W Osijeku Jan Bednarek rozegrał swój 61. mecz dla kadry. Mimo tak ogromnego doświadczenia na szczeblu reprezentacyjnym nadal nie widać, by wychowanek Lecha Poznań stał się liderem defensywy. Parę lat temu wielu kibiców miało nadzieję, że zawodnik występujący regularnie w Premier League to naturalny następca Kamila Glika. Bednarkowi brakuje jednak wiele do obrońcy Cracovii. Nie chodzi tylko o umiejętności, lecz także o pewność siebie i sposób bycia na boisku.
Braki Jana Bednarka były bardzo widoczne w obu spotkaniach na wrześniowym zgrupowaniu. Oprócz wygranych pojedynków siłowych oraz umiejętności dalekiego wybicia piłki trudno pochwalić polskiego obrońcę. Jako środkowy obrońca w trójce to on jest odpowiedzialny za grę w defensywie. Przy obu straconych bramkach ze Szkocją obrońcy reprezentacji Polski wyglądali jak dzieci we mgle. To samo tyczy się Jana Bednarka, który z roku na rok wygląda na mniej pewnego stopera w kadrze.
Probierz stracił cierpliwość do Kiwiora?
Od czasu debiutu w 2022 roku w meczu z Holandią Jakub Kiwior wychodził nieprzerwanie w wyjściowej jedenastce reprezentacji Polski. Przez ten czas zmienił Spezię Calcio na Arsenal Londyn, co wydawało się bardzo dobrym znakiem. Jednak rzeczywistość okazała się okrutna, Kiwior stracił miejsce w składzie drużyny Mikela Artety, a jego forma pozostawia wiele do życzenia. Wielu wątpiło w to, czy Kiwior powinien dostać powołanie przez brak gry w klubie. Najwidoczniej wątpliwości były słuszne.











