Po objęciu funkcji selekcjonera Paulo Sousa wprowadził w reprezentacji Polski system gry z trójką środkowych obrońców. Z biegiem czasu pewniakami do miejsca w tej formacji stali się Kamil Glik i Jan Bednarek. Niewiadomą pozostawał wybór ostatniego ze stoperów. W meczu z Anglią wyborem selekcjonera był Paweł Dawidowicz i z pewnością się nie zawiódł. Obrońca Hellasu Werona zagrał swój najlepszy mecz w reprezentacji Polski.
Mecz z Albanią mimo wysokiej wygranej spotkał się z dość szeroką krytyką. Poza narzekaniami na styl gry zespołu najwięcej uwag zebrała defensywa. Po części pretensje mogły być uzasadnione. Cała formacja zachowywała się na boisku dość elektrycznie, przegrywając pojedynek za pojedynkiem. Po opublikowaniu przez UEFA składów na mecz z Anglią wielu kibicom zadrżały serca, widząc, że od pierwszej minuty na boisko wybiegnie Paweł Dawidowicz.
Zatrzymał najlepszych
Przed meczem sztab Paulo Sousy spodziewał się największego zagrożenia ze strony angielskich skrzydłowych schodzących do środka boiska. Zatrzymywanie tych ataków miało spocząć na barkach dwóch skrajnych środkowych obrońców. Podczas gdy wahadłowi bronili dostępu do naszego pola karnego przed oskrzydleniem akcji ze strony Walkera czy Shawa, stoperzy mieli zabezpieczyć środek boiska.
Świetnie w tym aspekcie wyglądał Paweł Dawidowicz. Wychowanek Sokoła Ostróda od samego początku ustawiał się bardzo blisko przeciwników, nie pozwalając im na dośrodkowanie w pole karne czy oddanie strzału. Zarówno Raheem Sterling, jak i Jack Grealish od razu po przyjęciu piłki mieli przy sobie asystę Dawidowicza. Taki był plan Paulo Sousy na to spotkanie i trzeba przyznać, że obrońca Hellasu Werona wykonywał go w 100%.
Najwięcej pretensji po meczu z Albanią względem Pawła dotyczyło wyprowadzania piłki z własnej strefy obronnej. W pamięci widzów utkwił obrazek telewizyjny, na którym Robert Lewandowski mający trzech rywali na plecach w nieparlamentarnych słowach domagał się od Dawidowicza wyjścia na pozycję i chęci rozegrania futbolówki. W meczu z Anglikami Dawidowicz grał już odważniej.
Nie bał się brać gry na siebie i stwarzał pozostałej dwójce stoperów możliwość rozegrania piłki. Wybierał bezpieczne rozwiązania, co pozwoliło na uniknięcie groźnych strat na własnej połowie boiska. Statystyka celnych podań wyniosła 91% w ciągu całego meczu. Paulo Sousa od początku swojej kadencji obdarzył Dawidowicza sporym zaufaniem. Selekcjoner, zmieniając formację taktyczną, liczył na automatyzmy w grze, które Paweł nabył w ostatnich latach, regularnie występując w Serie A.











