W ostatnich miesiącach chyba nie ma bardziej pechowego polskiego piłkarza. Dawid Kownacki „uwolnił się” z Sampdorii Genua po to, aby wreszcie zacząć grać na wyższym poziomie i być nadzieją dla reprezentacji Polski. Od przenosin do Düsseldorfu zaczęło się pasmo niepowodzeń. Zmiana pozycji na skrzydłowego, liczne kontuzje, a jak już miał wrócić na prostą, dopadł go koronawirus. Pewnie wielu już nazwało go najdroższym niepowodzeniem transferowym Fortuny w historii. Ale być może wreszcie pojawi się więcej szczęścia przy Polaku. Dzisiaj został bohaterem F95, kiedy po wejściu na boisko zdobył gola decydującego o zwycięstwie.Dawid Kownacki swoją przygodę z piłką nożną za granicą zaczął w lipcu 2017 roku. Wtedy jako kapitan młodzieżowej reprezentacji Polski U-21 i jej wyraźny lider przeszedł do Sampdorii Genua. We Włoszech miał podnieść swój poziom na jeszcze wyższy szczebel. Często był porównywany do Roberta Lewandowskiego. Jednak po półtora roku cierpliwość Polaka się skończyła. Skoro na Półwyspie Apenińskim nie dostawał zbyt wielu szans na grę, to chciał koniecznie pójść gdzieś, gdzie będą go chcieli. Wybór padł nieoczekiwanie na Fortunę Düsseldorf. Po rocznym wypożyczeniu Niemcy zdecydowali się pobić swój rekord transferowy, wydając ok. 7,5 mln euro na obecnie 23-letniego piłkarza. I w zasadzie wtedy zaczęło się pasmo nieszczęść.
Koszmar minionej zimy
Dawid Kownacki miał dobre pierwsze pół roku w Fortunie. Przychodził wtedy w połowie sezonu 2018/2019. Na zdobycie swojej pierwszej bramki potrzebował zaledwie trzech meczów. 2 marca 2019 roku w Gelsenkirchen Polak strzelił dwa gole w wysoko wygranym spotkaniu z Schalke (4:0). Bramki zdobywał jeszcze w końcówce sezonu z Freiburgiem (1:1) i Borussią Dortmund (2:3). To był też okres, w którym trener zaczął przestawiać reprezentanta Polski z pozycji napastnika na skrzydłowego. Sam 23-latek później często przyznawał, że podoba mu się ta zmiana pozycji. Lepiej czuł się w roli skrzydłowego, ale w tej nowej roli musiał nauczyć się nowych obowiązków.
Początek drobnych problemów Polaka zaczął się latem 2019 roku. Jeszcze dobrze nie rozpoczął się nowy sezon Bundesligi, a Dawid Kownacki już leczył uraz uda. To trochę wytrąciło 23-latka z okresu przygotowawczego. Jesienią miał jeszcze problemy mięśniowe, ale ocierał się cały czas o pierwszy skład Fortuny. Nawet mimo to, że ewidentnie jego zespołowi nie szło w Bundeslidze. Polski zawodnik był też krytykowany na arenie reprezentacyjnej.









