Chociaż na papierze rywalizacja ta zapowiada się niezwykle emocjonująco, to ostatnimi czasy Benfica przechodzi lekki kryzys. Dopiero czwarte miejsce w lidze z pewnością nie zadowala nikogo na Estádio da Luz. Oczekiwania co roku są bardzo wysokie, a występ Portugalczyków w Lidze Europy zdaje się być wielką niewiadomą. Arsenal przyjeżdża z jasnym celem – pokonać swojego rywala i przejść dalej.
Zwłaszcza że „Kanonierzy” są w jeszcze gorszej sytuacji w Premier League. Dla podopiecznych Mikela Artety wygranie tego turnieju jest jedyną szansą na to, aby wrócić do Ligi Mistrzów po czterech latach przerwy. Zdaje się więc, że to londyńczycy będą faworytem tego dwumeczu.
Obiecujące transfery
Letnie okienko transferowe było w wykonaniu Benfiki bardzo intensywne. Do klubu dołączyły głośne nazwiska, takie jak Nicolás Otamendi, Jan Vertonghen czy Éverton. Brazylijczyk był w kręgu zainteresowań między innymi Atletico Madryt czy Borussii Dortmund. Oprócz nich „Orły” zakontraktowały perspektywicznego Darwina Núñeza. 21-letni Urugwajczyk, sprowadzony do klubu za 24 miliony euro, dał się poznać szczególnie polskiej publiczności, kiedy strzelił trzy bramki Lechowi w Poznaniu. Był to pierwszy mecz fazy grupowej Ligi Europy, w związku z tym Benfica nie mogła sobie pozwolić na stratę punktów z niżej notowanym rywalem.
– Umiejętność podejmowania decyzji, wykończenie, szybkość... To najdroższy zawodnik, jakiego sprowadzono do Benfiki, a po zakończeniu pandemii koronawirusa stanie się najdroższym sprzedanym zawodnikiem. To będzie gracz klasy światowej – wypowiadał się o napastniku Jorge Jesus, szkoleniowiec „Orłów”.
Tak intensywne okienko w wykonaniu Portugalczyków mogło zakończyć się prawdziwą bombą transferową, gdyby na Estádio da Luz udało się sprowadzić Edinsona Cavaniego. Gdy było pewne, że napastnik odejdzie z Paris Saint-Germain, władze klubu toczyły z nim zaawansowane rozmowy. Pod koniec sierpnia jednakże zerwano negocjacje ze względu na wygórowane żądania finansowe zawodnika. Ostatecznie Cavani zasilił szeregi Manchesteru United i w 17 spotkaniach strzelił dla „Czerwonych Diabłów” już sześć bramek.
Okazuje się jednakże, że nowi zawodnicy nie prezentują się tak, jak tego od nich oczekiwano. – – wyjaśnia nam , obserwator ligi portugalskiej. – Z.











