Czarny rok polskiego futbolu czy zwykła codzienność?


Polską piłkę nożną oglądajmy obiektywnie

15 października 2018 Czarny rok polskiego futbolu czy zwykła codzienność?

Nieudany występ reprezentacji Polski na mistrzostwach świata, kiepski start naszych ligowych klubów w europejskich pucharach czy w końcu kolejne problemu kadry pod wodzą nowego szkoleniowca. 2018 rok nie jest tym wymarzonym dla polskiej piłki nożnej, ale czy to coś nowego?


Udostępnij na Udostępnij na

W swojej piłkarskiej historii mamy chwile triumfu, mamy też druzgocące porażki przyprawiające niejednego kibica o nasilone bóle głowy. Polska piłka to sinusoida zataczająca swe pętle raz wyżej, a innego razu dość nisko, natomiast by wyjść w końcu na prostą, potrzeba czasu i mądrego zarządzania.

Nie jesteśmy i w najbliższej przyszłości nie będziemy potęgą

Po pierwsze, każdy piłkarski kibic powinien zacząć myśleć nie sercem, ale głową. Zdajmy sobie sprawę, że nie należymy do światowego czy europejskiego topu i jeszcze długo tak będzie. Mamy co prawda światowej klasy piłkarzy, którzy czasem potrafią pociągnąć zespół i wprowadzić go na nieco inny niż zwykle – wyższy – poziom, ale przecież to też są ludzie. Zdarzają się im gorsze dni.

Po Euro 2016 zapanowała euforia. Z telewizyjnych odbiorników docierały do nas laury pochwalne dotyczące naszych „Orłów”, powstawały książki, a nawet pieśni na ich cześć. Oddać im trzeba i naturalnie trenerowi Nawałce, że zrobili naprawdę coś wielkiego, ale pamiętać przy tym należy, że mimo wszystko to wynik ponad stan. Nie ma się co czarować i zamydlać oczy pozycją w europejskich rankingach. Rankingi nie grają. Grają ludzie, którzy mimo największych swych chęci nie są w stanie z dnia na dzień stać się kopiami Ronaldo i pozbyć się złych nawyków wyniesionych jeszcze z etapu wczesnego szkolenia. Dlatego nie narzekajmy! Cieszmy się małymi rzeczami, a na te większe cierpliwie czekajmy.

Czy nie jest miło przeżyć smak zwycięstwa nad Niemcami? Czy nie jest fajnie oglądać kadrę prowadzącą w europejskim turnieju z Portugalią? Jasne, że tak. Warto jednak dysponować świadomością, która jasno kreśli, że są to tylko pojedyncze wyskoki. Nie nakręcajmy spirali wygórowanych oczekiwań, a w przypadku niepowodzeń – ogromnego „hejtu” spływającego na zawodników. Bądźmy rozsądni.

Ktoś powie, że konstruktywna krytyka jest potrzebna. Tak, potrzebna. Krytyka uświadamiająca, a nie wylewanie wiadra pomyj na ludzi, którzy dali nam kilka powodów do radości.

Jako naród jesteśmy bardzo sentymentalni. Do niedawna żyliśmy jeszcze wspomnieniami czasów wielkiego Kazimierza Górskiego, wspominaliśmy wielkie mecze Legii, Widzewa i Wisły w Europie, zamiast skupiać się na teraźniejszości. Nie żyjmy przeszłością – skupmy się na obecnych czasach i myślmy o przyszłości. Nie porównujmy obecnej kadry do tej sprzed dwóch lat, bo to nie ma najmniejszego sensu.

Wbijmy sobie do głowy to, że jako kraj jesteśmy piłkarskim średniakiem, a na razie egzystujemy w futbolowym liceum. Tyle i aż tyle.

Kiedy Portugalczycy, Niemcy czy Holendrzy zmieniali w swoich krajach sportową strukturę, my ganialiśmy z kartkami po chleb do ubogo zaopatrzonych sklepów. Kiedy w latach 70. ubiegłego wieku Francuzi wprowadzali usystematyzowany schemat szkolenia (a prawdziwe efekty tego przyszły dopiero po 30 latach), my żyliśmy w świecie „Solidarności” i strachu o własny kraj. Nie zapominajmy, że historia czy wcześniejsze uwarunkowania mają ogromny wpływ na to, czego świadkami jesteśmy obecnie. Dajmy sobie czas.

Piłka to gra zespołowa

Miejmy na uwadze to, że piłka to nie jest sport indywidualny i aby osiągnąć w niej sukces, potrzeba wysiłku wielu. Nie tylko na murawie. A jak to wygląda u nas? Brak dobrej kooperacji z lokalnymi czy nawet krajowymi władzami, brak sprecyzowanych planów i ogrom spraw pozostawionych samych sobie. Jeszcze do niedawna gdy angielski 11-latek zmęczył się treningiem na równo przystrzyżonej murawie i brał prysznic po interesującym treningu, jego rówieśnik z Polski niósł do domu brudne rzeczy do prania po zajęciach w błocie.

Dopiero stosunkowo niedawno zaczęto wprowadzać w naszym kraju zmiany, budować stadiony i inwestować w akademie. Sukcesy nie przyjdą od razu i na efekty potrzeba czasu. Nie od razu Kraków zbudowano!

Zważmy też na to, że aby wszystko przynosiło zamierzone efekty, trzeba współdziałania wielu podmiotów, a o to czasami bywa trudno.

Główny problem: mentalność

Polska to kraj bardzo specyficzny na mapie Europy. Tylko tutaj znajdziemy 40 milionów trenerów i ekspertów w jednym. Tylko tu każdy zna się na wszystkim i potrafi odpowiedzieć na każde, nawet najbardziej zawiłe pytanie. Wszyscy wiedzą, jak powinno zajmować się piłką i w jakim ten sport powinien zmierzać kierunku. Swoją drogą racje ma mało kto. Dajmy zajmować się naszym sportem ludziom do tego wykwalifikowanym. W tumulcie głosów trudno wychwycić najważniejsze szepty.

Co dziwniejsze, wśród największych krzykaczy nie znajdziemy praktycznie nikogo, kto na co dzień funkcjonuje w środowisku typowo piłkarskim, lub kogoś, kto zrobił coś dla tego sportu. W zdecydowanej większości są to osobniki niemające nawet zamiaru wychylać swojego nosa poza ekran 40-calowego Samsunga. Zanim krzykniesz, przejdź się na trening swojej lokalnej drużyny lub akademii i zapytaj, czy możesz pomóc. Masz też możliwość, by zostać redaktorem, widzieć codzienną pracę reprezentacji, Polskiego Związku Piłki Nożnej czy innego ciała – wtedy oceniaj i bij na alarm, jeśli coś nie działa prawidłowo.

Ja sam pamiętam czasy, kiedy jako gracz juniorskiej drużyny jednego z liczących się obecnie w naszym kraju klubów jedyną formą treningu, na jaką mogłem liczyć, była codzienna gra w dziadka. Na szczęście podejście i świadomość trenerów diametralnie się zmieniły. Ba! Nie tylko trenerów. W klubach piłkarskich i organizacjach zaczyna działać wielu ludzi, którzy dzięki swojej pasji, umiejętnościom czy wiedzy są w stanie zmieniać jej stan na lepszy. Chwała im za to. Wystarczy dać im tylko pracować i wspierać, a nie za każdym, nawet małym ich potknięciem rzucać sterty kłód pod nogi.

Wszyscy zarzucają ludziom piłki ich zarobki, nie zdając sobie sprawy z tego, jak poświęcać muszą się te osoby. Nikt im tego nie każe robić, ale też nikt nikomu nie zabrania zostać sportowcem, trenerem, działaczem czy nawet dziennikarzem. Każdy powinien wykonywać swoją pracę, a innych powinniśmy rozliczać z niej uczciwie – nie według własnego widzimisię. Niszczmy tylko patologie i przed opluwaniem kogoś zapytajmy samych siebie: a co ja zrobiłem dla piłki?

Komentarze
Patryk (gość) - 2 miesiące temu

Dokładnie. Brawa dla gościa co to pisał. Wszędzie pseudo experci że aż nie można tego słuchać. U nas piłka jest w takim miejscu i nie oczekujmy cudów.

Odpowiedz
Zenek (gość) - 2 miesiące temu

Super artykuł. Z jedną, małą uwagą- Polski, typowy kibic nigdy nie będzie obiektywny. Zawsze będzie rzucał tekstem w stylu: Jakby w kopalni porobił, to by zaczął grać. Smutne, ale prawdziwe. Pozdrawiam autora.

Odpowiedz
Truth (gość) - 2 miesiące temu

Szacun tylko betonu jeszcze troche w polsce zostało. Dobrze że to się powoli zmienia ale do Anglii, Francji i Chorwacji nam jeszcze będzie brakować długo.

Odpowiedz
D. (gość) - 2 miesiące temu

Trudno nie zgodzić się z autorem. Niektórzy uwierzyli, że jesteśmy wielką potęga i jedziemy po medale na euro 2016 i MS 2018. Jest kilka niezłych graczy, ale kilku niezłych graczy to ma 15 reprezentacji w Europie.

Odpowiedz
dawidek (gość) - 2 miesiące temu

Nie ma co się oszukiwać. Nasza reprezentacja to przeciętna drużyna złożona w większości z przeciętnych piłkarzy, grających w ogromnej większości w przeciętnych klubach. Niedzielni kibice uwierzyli za Nawałki w jej wielkość i teraz jest ciężko, bo boli jak cholera, kiedy historia zatoczyła koło i wróciły demony Smudy, Fornalika etc.

Odpowiedz
lachu (gość) - 2 miesiące temu

Prawda. Mamy januszowatą naturę i przez to dużo wszędzie tracimy. W piłce też.

Odpowiedz
zEEd (gość) - 2 miesiące temu

Klasa ale u nas zawsze bedzie masakra. taki los :D

Odpowiedz
Marek (gość) - 1 miesiąc temu

Pięknie napisane brawo.
Lubię alternatywną historię
Może by nasza piłka(generalnie cały sport) inaczej funkcjonowała gdyby Polska była po drugiej stronie Żelaznej Kurtyny.
W takim wypadku bankowo mielibyśmy część Kresów Wschodnich(stare woj Białostockie oraz Szczuczyn i Słonim ,częśc Polesia i Wołyńskiego oraz całe Lwowskie trochę z Tarnopolskiego) + Królewiec.
Granica Zachodnia jak teraz.
Drużyny ze Lwowa bankowo grały by w Ekstraklasie

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze