SSC Napoli po bardzo dobrym i pełnym sytuacji bramkowych meczu wygrało na własnym stadionie z drużyną Chelsea Londyn 3:1. Bohaterem spotkania został Edinson Cavani, który strzelił gola i asystował przy dwóch trafieniach Ezequiela Lavezziego. W drużynie „The Blues” imponujący występ zaliczył Juan Mata. Był to piąty z rzędu mecz Chelsea bez zwycięstwa.
Goście przystąpili do tego pojedynku bez kontuzjowanego Johna Terry’ego. Andre Villas-Boas do ostatniej chwili łudził się, że będzie mógł skorzystać z angielskiego stopera, ale nawrót kontuzji kolana mu to uniemożliwił. Jego kapitańskie obowiązki przejął w tym spotkaniu Didier Drogba. Od początku spotkania obydwie drużyny pokazały, że liczą w tym meczu na zwycięstwo. Bramkarza gospodarzy niepokoił Drogba, a pojedynki z Branislavem Ivanoviciem dwukrotnie wygrywał Ezequiel Lavezzi, jednak nie zdołał pokonać Petra Cecha.

Już od pierwszych chwil widać było, że zawodnicy żadnej z drużyn nie mają zamiaru się oszczędzać. W 7. minucie doszło do zderzenia Drogby z Hugo Campagnaro, po którym obydwaj musieli opuścić boisko, aby można było udzielić im pomocy. Trzy minuty później mogło być już 1:0, ale sytuacji nie wykorzystał Edinson Cavani. Urugwajski snajper dopadł do prostopadłej piłki z głębi pola, jednak przegrał pojedynek z Petrem Cechem. Chwilę później nastąpiła pierwsza zmiana – na boisku pojawił się Ashley Cole, który wszedł za kontuzjowanego Bosingwe. W 19. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Christian Maggio, który tępo wyszedł do podania od Lavezziego, ale i on w pojedynku jeden na jeden okazał się gorszy od czeskiego golkipera londyńczyków. Trzeba przyznać, że gdyby nie świetne interwencje Cecha, „The Blues” mogliby już przegrywać.
Jak rzecze stara piłkarska prawda – niewykorzystane sytuacje się mszczą – i tak też było tym razem. W 27. minucie prowadzenie, dosyć niespodziewanie, objęli przyjezdni. Piłkę z prawej strony boiska wrzucał Daniel Sturridge i fatalny błąd przy jej wybijaniu popełnił kapitan włoskiego zespołu, Paolo Cannavaro, który wepchnął ją pod nogi Juanowi Macie. Hiszpański skrzydłowy, który znalazł się sam na sam z bramkarzem, nie zwykł marnować takich prezentów od rywali i pewnym strzałem pokonał bezradnego Morgana De Sanctisa. Londyńczycy wyraźnie chcieli pójść za ciosem i podwyższyć prowadzenie, ale nie bardzo im to wychodziło. Na bramkę De Sanctisa uderzali Mata i David Luiz, ale obydwaj niecelnie.












