W ostatnim, zaległym spotkaniu 1/8 finału Pucharu Króla Malaga zremisowała na wyjeździe z trzecioligowym Eibarem 1:1. Remis Andaluzyjczykom w doliczonym czasie gry uratował Onyewu.
Trzecioligowiec z Eibaru od pierwszej minuty dzisiejszego spotkania udowodniał, że wyeliminowanie w 1/16 finału Pucharu Króla zeszłorocznego finalisty, Athleticu Bilbao, wcale nie musiało być przypadkiem. Podopieczni Gaizki Garitano w niczym nie byli słabsi od Malagi, a momentami wręcz spychali swojego przeciwnika do głębokiej defensywy. Andaluzyjczycy na Estadio Ipurua wybiegli w naprawdę mocnym składzie – z takimi graczami, jak: Saviola, Seba Fernandez czy Nacho Monreal, dlatego nikt nie może tłumaczyć takich, a nie innych wydarzeń w pierwszej połowie brakiem czołowych graczy.
Już w 6. minucie gospodarze stworzyli sobie niezłą szansę na zdobycie gola, jednak Aketxe uderzał niecelnie po dośrodkowaniu z prawej strony boiska. Chwilę później wrzutkę z bocznego sektora boiska wyłapał już Carlos Kameni. W 10. minucie swoją okazję mógł mieć też Capa, jednak hiszpański pomocnik nieco pogubił się w finalnej części akcji. Kilkanaście kolejnych minut w Eibarze to przede wszystkim gra w środku pola z niezbyt częstymi próbami szybszych ataków z obydwu stron. Dopiero po pół godzinie gry na Estadio Ipurua zrobiło się naprawdę gorąco.
Ostatni kwadrans to mnóstwo szans z obydwu stron. Najpierw po raz kolejny przed doskonałą szansą stanął Capa, ale i tym razem nie zdołał pokonać Kameniego. Chwilę później golkiper Malagi wybronił z kolei groźne uderzenie Aketxe. Miejscowi próbowali wykorzystać to, że rywal wyraźnie dał zepchnąć się do defensywy, jednak każda kolejna próba zdobycia bramki była nieskuteczna. „Los Boquerones” próbowali nękać Eibar kontrami z własnej połowy, ale z tymi dobrze radziła sobie defensywa trzecioligowego klubu.
Praktycznie nic nie zmieniło się po zmianie stron. W dalszym ciągu drużyną prezentującą się z o wiele lepszej strony byli gospodarze, którzy jednak dość długo musieli czekać na stworzenie sobie pierwszej dogodnej okazji bramkowej. Przez piętnaście minut drugiej połowy gra toczyła się głównie w środkowej części boiska i przez chwilę nawet wydawać się mogło, że to podopieczni Manuela Pellegriniego przejmą kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. W 65. minucie niezłą okazję do zdobycia gola miał bowiem Duda, ale nie udało się mu skierować futbolówki do siatki.
Sześć minut po okazji gracza Malagi swoimi nieprzeciętnymi umiejętnościami musiał się wykazać golkiper andaluzyjskiej ekipy. Kameni w bardzo trudnej sytuacji wybronił niebezpieczne uderzenie Aimara. Goście mogli odpowiedzieć 60 sekund później, ale bardzo dobrą okazję zmarnował Sebastian Fernandez. Szybko się to na graczach Malagi zemściło – Erdozia dośrodkował z rzutu wolnego w pole karne, a Anibarro wpakował piłkę do siatki. 1:0 dla trzecioligowca!
Andaluzyjczykom zajęło trochę czasu, aby pozbierać się po straconym golu. Gospodarze nie mieli zamiaru forsować zbyt mocno tempa spotkania i chcieli dowieźć satysfakcjonujący wynik do końca. W ostatnich minutach meczu groźniej atakowali jednak przyjezdni. W 84. minucie doskonałą szansę na gola miał Sergio Sanchez, jednak prawy defensor trafił piłką w poprzeczkę. W doliczonym czasie gry szczęście uśmiechnęło się jednak do Malagi – gola na 1:1 po błędzie bramkarza zdobył Onyewu. Chwilę później arbiter zakończył zawody.










