W Polsce klubów z problemami finansowymi nie brakuje, nawet w ekstraklasie. Zazwyczaj obserwując te drużyny, zauważamy następujący scenariusz: zadłużony klub jest zmuszony do sprzedaży kluczowych zawodników. Odbierane są mu punkty za niespełnienie wymogów licencyjnych. W parze z pustym portfelem idą słabe wyniki – przecież zespół właśnie pozbył się najbardziej wartościowych graczy. Drużyna nie daje rady utrzymać się w lidze, a potem… podziela los np. Ruchu Chorzów. Zespołowi Pogoni Siedlce taki bieg wydarzeń najwyraźniej nie przypadł do gustu. Pogrążona w kryzysie drużyna na boisku wcale nie wygląda tak, jakby miała jakiekolwiek problemy.
Opuścić tonący okręt
Dla przypomnienia: Pogoń Siedlce w poprzednim sezonie spadła z 1. ligi po przegranej w barażach o utrzymanie. Klub pozbawiony pieniędzy m.in. z transmisji telewizyjnych meczów 1. ligi popadł w problemy finansowe. Do tego na meczach pojawia się średnio ok. 1600 widzów (na stadionie o pojemności 2900), więc nie ma mowy o znaczących przychodach z biletów.
Przed rundą wiosenną Pogoń pożegnała się z wieloma zawodnikami. Przede wszystkim rozwiązano kilka kontraktów ze starszymi piłkarzami. Odesłano też kilku graczy do ich macierzystych klubów, kończąc ich wypożyczenia. Jak się można było spodziewać, zespół nie wzmocnił się znacząco podczas zimowego okienka. Można więc powiedzieć, że była to pierwsza próba cięcia kosztów w Siedlcach.
28 marca z klubem kontrakt rozwiązał Adrian Paluchowski. Ze względu na zaległości finansowe Adrian złożył wniosek o rozwiązanie kontraktu. Pogoń nie była w stanie wypłacić pensji zawodnikowi. Dla drużyny jest to z pewnością bolesna strata, bowiem 31-letni napastnik wystąpił w 25 spotkaniach II ligi i strzelił 12 bramek. Obecnie zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców rozgrywek. Wiemy, że korony króla strzelców II ligi nie zdobędzie. Adrian zdecydował się na przenosiny do Stali Mielec, która walczy o awans do ekstraklasy.
Paluchowski jest pierwszym graczem, który z powodu zaległości rozwiązał kontrakt z Pogonią, ale w ślad za nim na pewno pójdą kolejni zawodnicy. Piłkarze nie otrzymali w tym roku ani jednej wypłaty, co wcale nie odebrało im motywacji do walki na boisku. No właśnie, jak to jest z tymi wynikami?
Problemy? Nie na murawie
Można powiedzieć, że w Pogoni rozpoczęła się faza numer jeden w drodze ku rozpadowi klubu. Zawodnicy opuszczają zespół, a ci, którzy nie decydują się na taki krok, prędzej czy później i tak zostaną pożegnani. Ślepo więc można założyć, że Pogoń gubi punkty, a piłkarze grają bez zaangażowania. Bo przecież nikt nie chce pracować za darmo, prawda?











