W 22. kolejce Borussia Dortmund zawitała do Berlina, gdzie zmierzyła się z będącą w kryzysie stołeczną Herthą. Goście wygrali 1:0 po bramce Kevina Grosskreutza. Na boisku zobaczyliśmy wszystkich trzech Polaków. Niestety Łukasz Piszczek musiał opuścić plac gry po pierwszej połowie z powodu kontuzji.
Regułą stała się już obecność w wyjściowym składzie Borussii trzech Polaków. W pierwszej jedenastce mistrza Niemiec znalazło się też miejsce dla Barriosa, który zastąpił kontuzjowanego Kagawę. Poza tym dortmundczycy wciąż czekają na powrót do zdrowia Goetzego. Hertha także przystąpiła do tego spotkania bez kilku ważnych piłkarzy. Rene Tretschok nie mógł skorzystać z Lella i Lustenbergera oraz zawieszonego za czerwoną kartkę Ottla. W Berlinie zmierzyły drużyny z dwóch rożnych światów. Gospodarze przegrali w lidze aż cztery ostatnie spotkania, podczas gdy Borussia na wiosnę odnosi same zwycięstwa. Faworyt mógł być tylko jeden.
Hertha wyszła na boisko zmotywowana i skoncentrowana. Od pierwszego gwizdka gospodarze dobrze się ustawiali, grali blisko Borussii i nie pozwalali narzucić sobie warunków rywala. Pierwsze fragmenty były wyrównane, a kibice obserwowali głównie środkową strefę boiska. Warto wspomnieć o akcji z 8. minuty. Z prawej strony ładnie włączył się Piszczek, defensor dośrodkował wprost na głowę Barriosa, który strzelił jednak zbyt lekko, by zaskoczyć bramkarza. Berlińczycy postawili w tym meczu na defensywę i swoich szans upatrywali w kontratakach. Podopiecznym Kloppa ciężko było się przedrzeć pod „szesnastkę” gospodarzy.
Z minuty na minutę rosła przewaga „BVB”. Goście coraz śmielej poczynali sobie na połówce Herthy, wywalczyli kilka stałych fragmentów gry, ale wciąż brakowało czystych sytuacji. Aktywni byli Polacy. Jakub Błaszczykowski biegał zarówno po prawej, jak i lewej stronie boiska, starał się brać na siebie ciężar gry. Berlińczycy bardzo uważnie pilnowali Roberta Lewandowskiego, na którego często jedynym sposobem był faul. W 31. minucie po raz kolejny z dobrej strony w ofensywie pokazał się Piszczek. Polak świetnie włączył się prawą stroną i idealnie dograł do Barriosa, który miał przed sobą tylko Krafta. Paragwajczyk nie trafił jednak czysto w piłkę i zmarnował doskonałą sytuację.
W końcówce pierwszej połowy mecz nabrał rumieńców. W 36. minucie Hummels zaczął kiwać w swoim polu karnym, przez co stracił piłkę, ale Weidenfeller szybko skrócił kąt i obronił strzał Raffaela. W odpowiedzi Barrios wywalczył rzut rożny, po którym w „szesnastce” Herthy było spore zamieszanie, dwukrotnie strzelać próbował Barrios, ale za każdym razem był blokowany. Nie minęło 60 sekund, a Borussia znów była pod bramką rywala. Lewandowski został sfaulowany na wysokości pola karnego, do rzutu wolnego podszedł Błaszczykowski. Kuba ładnie dograł piłkę na krótki słupek, jeden z dortmundczyków przedłużył ją w kierunku Hummelsa, ale defensor, podobnie jak bramkarz, minął się z futbolówką. Było bardzo blisko. W ostatniej akcji przed przerwą znów błyszczeli Polacy. Kapitalnym podaniem popisał się Lewandowski, do piłki dopadł Piszczek, który trącił ją zaledwie czubkiem buta i nie był w stanie pokonać Krafta. W dodatku na głowę Polaka przypadkiem stanął Mijatović, czym zakończył występ Łukasza w Berlinie. W drugiej połowie na prawej stronie defensywy grał już Owomoyela.
Po zmianie stron styl spotkania się nie zmienił. Wciąż oglądaliśmy te same obrazki co w pierwszej połowie. W 50. minucie z dobrej strony pokazał się Ramos. Kolumbijczyk ograł obrońcę i idealnie podał do Eberta, który znalazł się praktycznie w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale uderzył tuż obok słupka. Chwilę później błąd popełnił Hummels i znów przed szansą znaleźli się gospodarze. Raffael dograł do Eberta, który szukał na dalszym słupku Ramosa, ale podanie pomocnika było zbyt mocne. Weidenfeller był wściekły na swoich partnerów z defensywy.
Borussia miała problem ze stworzeniem sobie dobrej sytuacji, a Hertha zwietrzyła szansę na coś więcej niż tylko remis. Po godzinie gry Rene Tretschok dokonał pierwszej zmiany. Murawę opuścił Rukawycja, a w jego miejsce pojawił się Pierre-Michel Lasogga. I faktycznie zaraz po tej roszadzie w Berlinie padł gol, ale nie dla gospodarzy. W 66. minucie pięknie z prawej strony dośrodkował Błaszczykowski, do piłki świetnie wyszedł „Lewy”, który mocno uderzył głową, Kraft z najwyższym trudem sparował futbolówkę na poprzeczkę, ale wtedy dopadł do niej Grosskreutz, skrzydłowy w dość efektowny sposób, bo przewrotką, umieścił piłkę w siatce i ożywił żółtą część trybun. Mimo nie najlepszej gry Borussia objęła prowadzenie.
Gospodarze starali się odrobić straty. Okazję do strzału miał Ramos, ale został zablokowany. Później w obu drużynach doszło do kilku zmian. Na placu gry pojawił się Ronny w miejsce Bastiansa po stronie Herthy. Z kolei Klopp zdjął z boiska Barriosa i Hummelsa, a w ich miejsce desygnował do gry Leitnera oraz Santanę. W 80. minucie ambitnie o piłkę powalczył Lewandowski, Polak ograł defensora Herthy, a później zakończył swoją akcję strzałem, ale kąt był zbyt ostry i Kraft nie miał problemów z interwencją.
W ostatnich minutach berlińczycy ambitnie ruszyli do ataku. Gospodarzom zależało na wywalczeniu choćby jednego punktu. Borussia świetnie się jednak broniła, a do tego groźnie kontratakowała. Ostatecznie więcej goli już nie padło. Po bardzo ciężkim i wyrównanym spotkaniu Borussia Dortmund zwyciężyła na trudnym terenie 1:0 i wciąż pozostaje liderem Bundesligi.
berlinie chyba:P