Cztery tygodnie. Jeśli przed tygodniem mówiliśmy, że w niektórych miejscach rozpoczęto grillowanie niektórych trenerów, to dziś możemy już przywołać klasyka – niektórym po prostu pali się w dupce. Działacze wyciągają telefony, kibice są zdenerwowani, a swoje niezadowolenie wyrażają coraz to barwniejszymi epitetami, białe chusteczki już dawno odeszły do lamusa – wiadomo, zbyt banalne. Za nami 4. kolejka ekstraklasy, czas na szybki rzut oka!
Szybkie strzały
Jagiellonia w kapitalnym stylu rozgromiła Arkę Gdynia. Patrząc na dotychczasową grę zespołu z Białegostoku, trudno nie odnieść wrażenia, oto wyrasta zdecydowanie jeden z faworytów ligi. Cóż, wypada tylko docenić pracę, jaką na początku tego sezonu z zespołem wykonuje Michał Probierz. Co ma nam do powiedzenia?
– Teraz to oczywiście łatwo nas chwalić i poklepywać po plecach, mówiąc, jacy to my jesteśmy mocni. Taka nasza specyfika narodu. Gdy komuś idzie, jesteśmy pierwsi, by poklepać po plecach, a jak za chwilę karta się odwróci, zaraz znów będziemy na czele tych, którzy krytykują. My jesteśmy takim narodem, że łatwo ulegamy emocjom, nie myślimy przyszłościowo. Co z tego, że teraz nam pierwsze mecze sezonu wyszły, jak za chwilę znowu mi zabiorą zawodników, ponieważ nie stać nas na utrzymanie klasowych piłkarzy. Każdy, kto zagra superrundę, natychmiast chce uciekać dobrze zarobić za granicę. Po tym względem w dalszym ciągu nasza liga jest po prostu dziadowska, tak?
***
W Krakowie po staremu. Na trybunach grupa „prawdziwych patriotów” nie wytrzymała nawet pięciu sekund minuty ciszy, wiadomo, derby rządzą się swoimi prawami. W tle spotkania leciały domowe melodie o policjantach, starszych paniach, interesach. Wisła przegrała, ale ważne, że Patryk Małecki dostał żółtą kartkę, wiadomo, umierając za klub. Po meczu zaś jako pierwszy pobiegł oddać część garderoby.
– Reszta oddawać koszulki!!! – wymachiwał pod trybuną.
– Nooo… sam nie wiem. – Popović czy inny Mójta przekonani nie byli.
Błyszczące zabawki spod koszulek dżentelmenów w ciemnych koszulkach chyba na dobre rozwiały ich wątpliwości.
***
Termalica wygrywa kolejny mecz, a Czesław Michniewicz zdobywa kolejne trzy punkty. Oczywiście, oburzeni powiedzą, że gra nudna i w ogóle aż siedmiu Słowaków w składzie. Noooo sorrry, ale to nie ich wina, że taka Łęczna nie potrafi tak naprawdę oddać kilku celnych ciosów. A że styl się nie podoba? Spójrzcie na Szczecin.
***
Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk. Ach, cóż to był za mecz.
A tak mówiąc całkiem poważnie. Największymi zwycięzcami tego popołudnia są mieszkańcy Chojnic, którzy zamiast transmisji w nc+, wybrali spotkanie Chojniczanki ze Stomilem, zakończone wynikiem 5:4. Szczerze gratulujemy i zazdrościmy.
***
Niektórzy twierdzą, że Korona Kielce to Odra Wodzisław vol. 2. – nigdy nie spadnie. Możliwe, że mają rację.
Nam się jednak wydaje, że działacze i trenerzy w Kielcach to postacie wyjęte z tych programów na Discovery. Wiecie, kilku kupców wchodzi do starych domów czy na lotniska, bierze rupiecie czy inne bagaże, które nagle okazują się świetnymi inwestycjami. Da się? Da się! Spójrzcie na takiego Palancę czy Sekulskiego. Jana Urbana do dziś bolą głowa i zęby.











