Luis Suarez rozgrywa dopiero swój pierwszy sezon w La Liga, lecz już słychać głosy, iż nie daje od siebie Barcelonie tyle, ile niespełna rok temu otrzymał od niego Liverpool. Może rzeczywiście forma napastnika pozostawia jeszcze wiele do życzenia, ale doskonale widać, że powoli zaczyna zwyżkować.
Recydywista
Zanim zechcemy oceniać postawę napastnika urodzonego 28 lat temu w urugwajskim Salto, położonym niedaleko granicy z Argentyną, należy wziąć najpierw pod uwagę kilka znaczących faktów. Po pierwsze, choć transfer Suareza z LFC do „Barcy” został potwierdzony 11 lipca ubiegłego roku, świetny atakujący w oficjalnym meczu swego nowego klubu wystąpił dopiero 25 października przeciwko Realowi Madryt. Pewnie marzeniem wielu zawodników byłoby zadebiutowanie na Santiago Bernabeu podczas Gran Derbi, ale samemu Luisowi nie uśmiechało się wyczekiwanie tamtego pamiętnego dnia. Słowo „wyczekiwanie” zostało użyte tutaj celowo, ponieważ wszyscy zapewne doskonale pamiętamy, dlaczego nasz bohater musiał pauzować aż cztery miesiące.
Tym, którzy jednak zapomnieli, z jakiego powodu Urugwajczyk pozostawał na peryferiach wielkiego futbolu, przypomnimy, iż było to pokłosie pewnego incydentu podczas zeszłorocznego brazylijskiego mundialu. W meczu grupowym Urugwaju z Włochami Suarez ugryzł w ramię defensora Italii, Giorgio Chielliniego, za co FIFA zawiesiła go na kilka miesięcy. Król strzelców Premier League z poprzedniego sezonu mógł jedynie trenować ze swoimi nowymi katalońskimi kolegami i podziwiać ich grę z wysokości trybun aż do wspomnianego meczu z Realem.
Przypiłowane kły „Wampira”
Być może kara wymierzona piłkarzowi była nieco zbyt surowa, ale władze światowej centrali futbolu musiały wziąć pod uwagę fakt, iż Luis jest swoistym recydywistą, jeżeli chodzi o kąsanie swoich rywali. Tego typu wybryki zdarzały mu się już dawno, bo za czasów gry w Ajaksie Amsterdam, a także trochę później, gdy reprezentował barwy Liverpoolu. Jego ofiarami byli, oprócz Chielliniego, także Holender marokańskiego pochodzenia Otman Bakkal oraz Serb Branislav Ivanović. Niektórzy zaczęli nazywać nowego napastnika Barcelony „Wampirem”, a teraz, gdy nie strzela seryjnie goli, zaczęto utyskiwać, iż „Wampir” został pozbawiony zębów.
Rzeczywiście, jego piłkarskie kły, na które nadziewał najlepszych bramkarzy Premier League, zostały lekko przypiłowane, ale taki stan nie może trwać wiecznie. Z drugiej jednak strony nasuwa się pytanie: czy „Urus” naprawdę przeżywa jakikolwiek kryzys? Mówimy przecież o zawodniku, który ma na swoim koncie (stan na 18 kwietnia, przed meczem „Barcy” z Valencią) 18 bramek oraz 15 asyst, jeżeli weźmiemy pod uwagę wszystkie rozgrywki. Do końca sezonu pozostało jeszcze sporo spotkań i na pewno Suarez poprawi swój dorobek, więc doszukiwanie się u niego impotencji strzeleckiej jest raczej chybionym pomysłem.










