Bez goli w Moguncji


Derbowy pojedynek w 31. kolejce pomiędzy FSV Mainz a Eintrachtem Frankfurt zakończył się bezbramkowym remisem. Mecz obfitował w błędy i rwane akcje, w wyniku czego spotkanie w Moguncji nie należało do najciekawszych. Eintracht liczył na zgarnięcie trzech punktów, jednak nie potrafił pokonać bramkarza Mainz i nadal tkwi na miejscu gwarantującym jedynie Ligę Europy.


Udostępnij na Udostępnij na

Drużyna Eintrachtu przed meczem miała jeden cel. Zdobyć punkty, które miały zbliżyć tę ekipę do miejsca gwarantującego udział w eliminacjach Ligi Mistrzów. Mainz to jedna z tych drużyn, dla których sezon powoli się kończy. Europejskie puchary odpływają i zanosi się na to, że w Moguncji nie będzie Ligi Europy.

Pierwszy kwadrans gry  to dosyć intensywna gra obu zespołów. Eintracht na początku częściej bywał przy piłce, lecz bez większego zagrożenia dla bramki Mainz. W 24 minucie świetną szansę miał Müller, jednak nieskutecznie uderzał na bramkę. To było jednak duże ostrzeżenie dla przyjezdnych. Drużyna Mainz na kwadrans przed końcem próbowała bardziej zaatakować. Niecelne strzały i sporo chaosu uniemożliwiały stworzenie zagrożenia pod bramką Wetklo. Gospodarze przejęli inicjatywę i częściej utrzymywali się przy piłce, jednak nie potrafili zamienić tej optycznej przewagi na gola. Thomas Tuchel grzmiał przy linii bocznej na swoich podopiecznych, ponieważ popełniali oni mnóstwo błędów.

Nie lepsi byli goście, którzy również mieli problem z wyprowadzeniem skutecznego ataku. W 40. minucie w wyniku nieporozumienia Celozziego z Nikolovem było blisko pierwszej bramki. Piłka na szczęście dla Eintrachtu nie znalazła drogi do bramki. Zawiodła komunikacja między zawodnikami, ale dopisało szczęście. Na dwie minuty przed końcem Alex Meier świetnie uderzył po dośrodkowaniu, jednak dobrze ustawiony był Wetklo. Zaraz po tej akcji szansę miał Marco Russ. Niecelnie, choć groźnie. Pierwsza połowa to sporo walki, niecelnych podań, błędów i raczej nie wiele bramkowych sytuacji. 

Druga połowa mogła się zacząć znakomicie dla gospodarzy. Z dobrą akcją wyszli zawodnicy Mainz. Trójkowa sytuacja zakończyła się golem, jednak sędzia boczny zauważył spalonego. Prawdopodobnie był jedynym, który go widział. W 52. minucie Zdenek Pospiech mógł strzałem głową pokonać Nikolova, jednak bramkarz Eintrachtu był na swoim miejscu. Mainz w drugiej połowie wyglądało już zdecydowanie lepiej. Obrońcy drużyny trenera Veha mieli sporo pracy, ale radzili sobie całkiem nieźle. Przewaga Mainz była coraz bardziej widoczna. To podopieczni trenera Tuchela lepiej organizowali się w ataku. Piłkarze Eintrachtu zatrzymywali się na murze obronnym ekipy Mainz.

W 72. minucie gospodarze postanowili nietypowo rozegrać rzut rożny, dzięki czemu Ede oddał groźny strzał, który jednak zatrzymał Marco Russ. Na odpowiedź gości nie trzeba było długo czekać. Groźnie główkował Olivier Ocean. Na posterunku był jednak Wetklo. W 82. minucie najlepszą okazję w meczu mieli goście. Świetnie urwał się Lakić, który dobrze podał do Rode, jednak ten strzelił prosto w bramkarza. W końcówce obie ekipy zwolniły i tylko wyczekiwały na gwizdek sędziego, oznaczający koniec spotkania. Dla Eintrachtu to niezbyt dobra wiadomość, ponieważ Liga Mistrzów coraz bardziej się oddala.

Najnowsze