W 23. kolejce La Liga zostały rozegrane derby Madrytu. Rayo Vallecano mierzyło się na swoim stadionie z Atletico Madryt. Gospodarze ostatecznie pokonali podopiecznych Diego Simeone 2:1.
Już od pierwszych minut spotkania mogliśmy się przekonać, że będzie to emocjonujące widowisko. W 3. minucie meczu Rayo wyszło bowiem na prowadzenie za sprawą Lassa, który jako pierwszy wpisał się na listę strzelców. Goście próbowali odpowiedzieć w 11. minucie spotkania. Po dośrodkowaniu w pole karne futbolówka trafiła pod nogi Juanfrana, który ładnie uderzył z dystansu. Piłka ostatecznie minimalnie minęła jednak lewy słupek.

W 18. minucie spotkania Atletico wywalczyło sobie rzut rożny. Po dośrodkowaniu w pole karne Adrian groźnie uderzył piłkę głową, ale ostatecznie posłał ją ponad bramką. Kilka minut później podopieczni Jemeza rozegrali ładną akcję. Dominguez bardzo niebezpiecznie strzelił na bramkę Courtois, ale golkiper gości był na posterunku i wybił piłkę. W 33. minucie padła natomiast kolejna bramka dla Rayo. Po dośrodkowaniu Lassa z prawej strony boiska futbolówkę do bramki posłał Leo Carrilho.
Pod koniec pierwszej części spotkania pomimo dwubramkowego prowadzenia Rayo nadal nie odpuszczało i częściej było przy piłce. Atletico często było zmuszane do obrony i trudno mu było zagrozić bramce rywala. W pierwszej połowie wynik nie uległ już zmianie i gospodarze prowadzili z Atletico Madryt aż 2:0.
W drugiej połowie Atletico zabrało się za odrabianie strat. W 53. minucie gry po dośrodkowaniu w pole karne Falcao był bliski pokonania Rubena strzałem głową. Bramkarz gospodarzy złapał jednak futbolówkę i zażegnał niebezpieczeństwo. W 59. minucie meczu goście wywalczyli sobie jeszcze rzut wolny blisko 16. metra. Falcao uderzał na bramkę, ale trafił piłką tylko w mur.

W dalszej części spotkania goście nadal częściej byli w ataku. Rayo starało się szukać swoich szans z kontrataków, ale nie mogło znaleźć sposobu na pokonanie Courtois. W 74. minucie gospodarze wyszli z ładną kontrą, lecz Diaz nieprzepisowo zatrzymał zawodnika Rayo i cała akcja spełzła na niczym. Na dziesięć minut przed końcem meczu Atletico znowu groźnie zaatakowało. Filipe Luis szarżował w polu karnym Rubena, ale nie zdołał oddać skutecznego strzału na bramkę. Kilka minut później Arda Turan próbował jeszcze pokonać golkipera gospodarzy, jednak piłka po jego strzale minimalnie minęła prawy słupek bramki.











