Siódma seria gier na hiszpańskich boiskach była tą, na którą wielu kibiców czekało. Atletico Madryt właśnie w niej miało przyjąć na Estadio Wanda Metropolitano swojego derbowego rywala, Real. Derby Madrytu obok El Clasico cieszą się największym prestiżem na Półwyspie Iberyjskim. Dodatkowego smaczku rywalizacji miała dodać jego waga. Ten mecz miał być krwawą walką o fotel lidera hiszpańskiej La Liga.
Diego Simeone już na konferencji prasowej sugerował, że może być to zamknięty mecz z małą ilością bramek. Oto co powiedział Argentyńczyk przed meczem dziennikarzom:
– Tego typu mecze zazwyczaj są zamknięte, które rozstrzygają się w szczegółach. Uważam, że Real mocno się poprawił w meczu z Sevillą, a z Osasuną dokonano wielu zmian i utrzymano się na tej samej linii. Wyobrażam sobie, że będą iść dalej w taki sposób, szczególnie w odniesieniu do meczu z Sevillą. Mają wielkich piłkarzy i wielkiego trenera, a my postaramy się poprowadzić mecz do miejsca, w którym naszym zdaniem możemy ich zranić – mówił na przedmeczowej konferencji trener Atletico, Diego Simeone.
Bez Griezmanna, a z Felixem
Joao Felix to jedno z najgorętszych nazwisk występujących w Atletico. Ten młody Portugalczyk już w Benfice podbił cały świat występem przeciwko Eintrachtowi Frankfurt, a teraz przejął schedę w stolicy po Griezmannie. Joao szybko dopasował się do systemu preferowanego przez Diego Simeone i został twarzą nowego Atletico. Świetna technika, polot, fantazja i luz w grze – to właśnie cechuje Portugalczyka. Derby miały być wisienką na torcie udanego startu sezonu w wykonaniu Felixa.
– Felix to świetny dzieciak, ale musi się jeszcze sporo nauczyć, zarówno pod względem taktycznym, jak i technicznym. Musi wiedzieć, jak się poruszać i gdzie ustawić na boisku. Jestem przekonany, że zrobi wielką karierę – mówił o nim Bruno Large, trener Felixa w Benfice.
Joao trafiał latem do stołecznych jako najdroższy nastolatek w historii futbolu. „Los Colchoneros” zapłacili za utalentowanego 19-latka ponad 120 milionów euro. Łatka wysokiej ceny i oczekiwań zjadła już wielu młodych piłkarzy, jednak nie jego. Felix z miejsca stał się jednym z liderów zespołu i zachwyca wielu kibiców nie tylko w Hiszpanii, ale i na całym świecie. Już w swoim debiucie w La Liga bez najmniejszych kompleksów wszedł w buty Griezmanna i po rajdzie przez pół boiska wywalczył rzut karny.












