Jeszcze niedawno Arkadiusz Milik stanowił jeden z filarów reprezentacji Polski, będąc zawodnikiem, którego obecność na murawie wydawała się niezastąpiona w każdej ważnej rozgrywce „Biało-czerwonych”. Jego występy były niemal pewnikiem, a umiejętności sprawiały, że odgrywał kluczową rolę w ofensywie drużyny narodowej.
Arkadiusz Milik osiągnął szczyt formy podczas gry w Ajaksie Amsterdam, w którym stał się niekwestionowanym liderem holenderskiej drużyny. Jego najlepsze chwile w reprezentacji przypadły na okres eliminacji do mistrzostw Europy 2016. Strzelił wtedy sześć bramek i zanotował sześć asyst, lecz jego wkład wykraczał daleko poza liczby. Na boisku ukazywał się nie tylko jako wybitny napastnik, lecz także jako twórca groźnych ofensywnych akcji.
Transferowy rekord Polaka
Po udanym turnieju reprezentacji Polski w 2016 roku Milik przyciągnął uwagę działaczy z Napoli. Wtem obie strony długo się nie zastanawiały i zawarły kilkuletni transfer. Co więcej, Arkadiusz wówczas został uznany za najdroższego polskiego piłkarza w historii. W Napoli miewano wielkie oczekiwania wobec polskiego piłkarza. Czas pokazał, że było warto, jednakże największymi przeszkodami okazały się kontuzje. Gdyby nie one, to być może Milik dziś byłby rozchwytywany w Europie, a bieg historii w Napoli wyglądałby dużo lepiej.
Włoskie początki
W Napoli z niecierpliwością oczekiwano, że Milik wniesie do drużyny świeżą jakość i wyjątkowe umiejętności. Czas pokazał, że decyzja o jego transferze była słuszna, ponieważ Polak bez wątpienia wniósł znaczący wkład w grę zespołu. Łącznie rozegrał 122 spotkania, strzelił 48 goli, zanotował 14 asyst i…dwie poważne kontuzje. Liczne problemy z dyspozycją Arka Milika nękały go przez cały pobyt w Napoli. Pierwszy poważny uraz w postaci zerwanego więzadła w kolanie zdarzył się bowiem po kliku miesiącach od transferu do Włoch. Wówczas było to w meczu rozgrywanym w ramach eliminacji do mistrzostw świata. Wiele miesięcy przerwy, powrót do gry, a rok później powtórka, tyle że w drugim kolanie. Te dwa urazy sprawiły, że Arkadiusz Milik stracił dawną formę i niestety już do niej nie powrócił.
Od filara do utraconej nadziei
Arkadiusz Milik po przejściu dwóch poważnych kontuzji nie był w stanie już powrócić do formy sprzed lat. Przestał odgrywać kluczową rolę w reprezentacji narodowej i szukano dla niego alternatyw. Problemy zdrowotne uniemożliwiły mu odzyskanie pełnej sprawności, co znacząco wpłynęło na jego rolę w drużynie narodowej. Ostatni mecz w kadrze rozegrał w czerwcu zeszłego roku przeciwko Mołdawii, w którym wraz z Robertem Lewandowskim wpisali się na listę strzelców. Wówczas stacjonujący na ławce trenerskiej Czesław Michniewicz chciał przywrócić Arka do gry i złapać wiatr w żagle w biało-czerwonych barwach. Z powodu braku regularnych występów w klubie i kontuzji Milik był konsekwentnie pomijany przy wyborze zawodników do kadry, co sprawiło, że jego obecność w drużynie narodowej stała się coraz bardziej niepewna.










