Praca angielskich arbitrów jest stale i słusznie krytykowana. Panowie sędziujący spotkania Premier League od lat popełniali i popełniają kardynalne błędy wypaczające często ostateczne rezultaty spotkań. Nie pomogła nawet technologia VAR, która zamiast wyeliminować błędy jeszcze bardziej naświetliła problem niekompetencji rozjemców. Było i jest fatalnie, ale dzisiaj nie o tym. W dobie pandemii, gdy futbol się zatrzymał, Anthony Taylor ryzykując własne zdrowie, pokazuje, że sędzia to też człowiek.Wybuch epidemii koronawirusa, która w szybkim tempie przekształciła się w pandemię, skutecznie zatrzymał futbol. Rozgrywki wstrzymano, stadiony zamknięto, a zawodników, trenerów i kibiców odesłano do domów. Wszystko po to, by zminimalizować ryzyko kolejnych zachorowań. Hasło „zostań w domu” obiegło świat. Do akcji nakłaniającej do pozostania w domach i mieszkaniach stale namawiali kolejni sportowcy, aktorzy i politycy. Każdy dokładał swoje trzy grosze, by przesłanie przyniosło zamierzony efekt.
W dużej mierze się udało. Zdecydowana większość osób została w swoich czterech ścianach. Futbol natomiast opuścił dotychczasowe miejsce pobytu. Nowym domem dla piłki stał się Internet. To za pomocą sieci, za pośrednictwem mediów społecznościowych zawodnicy czy trenerzy informowali o aktualnym stanie zdrowia. Nie wychodząc przy tym z domu, czym dawali dobry przykład sympatykom. Świat futbolu zjednoczył się w walce z pandemią. Niektórzy zawodnicy przeznaczali znaczne środki finansowe, by umożliwić służbom zakup odpowiednich narzędzi. Z kolei inni po prostu wzięli sprawy w swoje ręce.
Anthony Taylor, który podobnie jak koledzy po fachu wielokrotnie i słusznie był poddawany krytyce za podejmowanie absurdalnych decyzji podczas spotkań, postanowił osobiście pomagać w zwalczaniu pandemii. Po rozmowie z siostrą na co dzień pracującą w szpitalu został wolontariuszem National Health Service (angielskiej służby zdrowia – przyp. red.). Kojarzony dotąd raczej z licznymi kontrowersjami i błędami, dziś jest jasną twarzą futbolu.
Anthony Taylor – jasna twarz futbolu
Zamiast nadzorować przebieg spotkań Premier League obecnie do zadań arbitra należy transport leków i sprzętu ze szpitali oraz pomoc osobom starszym. Sam Anthony Taylor decyzję o zostaniu wolontariuszem tłumaczy wyjątkowymi okolicznościami, które mają miejsce na świecie. Skromnie, biorąc pod uwagę fakt, że niewielu zdecydowałoby się na podobny krok z własnej woli. Szczególnie w czasach, gdy przedstawiciele wielkiego futbolu, nie tylko zawodnicy, to nierzadko indywidua.
Anthony’ego Taylora do wspomnianego grona zaliczyć jednak nie można. Mimo sędziowania, co prawda z różnym skutkiem, w prawdopodobnie najlepszej lidze świata twardo stoi na ziemi. Przez lata pracował w służbie więziennej, dzięki czemu dzieli się swoimi doświadczeniami, działając w organizacji charytatywnej Prison! Me! No Way! przestrzegającej młodych ludzi przed podejmowaniem niewłaściwych wyborów.











